Opinie
Spacer z Jezusem
Przyglądam się niebu. Wygląda tak, jakby miało ochotę krzyczeć. Obłoki wielkie jak barany siłują się z delikatnymi jak jedwabna nić promieniami słońca. Szczyty gór spowite delikatną mgłą milczą. Jestem zmęczona. Chce mi się spać. Chce mi się płakać. Tak bardzo chciałabym mieć kilka minut tylko dla siebie… Otwierają się drzwi. To Ania. Prosi, żebym pojechała z Johanem do szpitala do Qoya (Koja). Nie tak zaplanowałam sobie ten dzień. Z bólem zwlekam się z łóżka. W autobusie łzy ciekną mi po policzkach. Dobrze, że Johan tego nie widzi. Rozglądam się. Moją uwagę przykuwa twarz uśmiechniętej dziewczynki o pięknych czarnych oczach. Obok stara Indianka o twarzy pomarszczonej jak rodzynki patrzy smutno przed siebie. Szukam wzrokiem Johana… dostrzegam Ciebie Panie Jezu. I wszystko staje się jasne. To dla Ciebie.
Listy, Gran Bazar, czekolada i puste miejsce przy stole
Jak już kiedyś wam pisałam, na naszej misji wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Emocje, samopoczucie, wspomnienia. Przez ostatni czas żyłyśmy już świętem oratoriów, bazarem, Bożym Narodzeniem dla dzieci, pożegnaniami, Bożym Narodzeniem dla animatorów. Ale wszystko po kolei…
Magia Świąt
Jest 21 grudnia 2011 roku. Mijają trzy miesiące mojego pobytu w Zambii. Za trzy dni Wigilia i Boże Narodzenie. Za półtora tygodnia koniec roku i sylwester. Od ponad miesiąca w mieście widać świąteczne ozdoby, w sklepach stoją dmuchane postacie św. Mikołaja, nad głowami wiszą bombki i łańcuchy, a sztuczne choinki można kupić na każdym rogu ulicy. Widziałam nawet szopkę. W Afryce takie rzeczy dziwnie wyglądają, jakby nie pasują do tego kontynentu i do tych ludzi. Wszędzie pełno kupujących, a ich rozmowy mieszają się z angielskimi świątecznymi piosenkami. Na półkach sklepowych pojawiły się już 2 tyg. temu świąteczne ciasta nafaszerowane rodzynkami niczym jeż swoimi igłami. Torty natomiast wyglądają jakby malowały je dzieci – mają bajeczne kolory i napis „Merry Christmas”. Nawet nie chcę wiedzieć jak to smakuje.
Gran Bazar i piasek zamiast śniegu
Przechodząc przez oratorium i mijając klasy ozdobione przez nas w gwiazdki i choinki, siedząc przy obiedzie i oglądając świąteczne ozdoby w jadalni, można by było pomyśleć, że świąteczny nastrój zawitał już kilka dni temu do Bosconii. Ale ja za każdym razem jak wchodzę do kaplicy i patrzę na choinkę, to zastanawiam się, czy ona rzeczywiście jest znakiem, że już niedługo Boże Narodzenie, czy tylko mi się wydaje? Patrzę się na nią, jakbym widziała ją pierwszy raz w życiu. I chyba wcale nie chcę, żeby tam stała. Bo ten grudzień nie będzie taki jak inne. I dlatego po raz pierwszy, a może drugi w życiu, nie spieszy mi się do Świąt.
Moja misja to karmienie królików
Witajcie Kochani!
Obejrzałyśmy sobie z Kasią film „Jadę na misje”. Dobrze tak sobie przypomnieć, po co się chciało jechać na misje. Turyn, Valdocco, Colle Don Bosco… Teraz wydaje mi się to takie odległe. A moje wyobrażenia… dalekie od tego, co mi się wydawało, że jest misją.
Ekologicznie, Zdrowo i Duchowo spędzę Boże Narodzenie!
Vaclav Havel powiedział kiedyś, iż nie rozumie dlaczego naszym globalnym ideałem jest produkcja ciągle rosnącej liczby samochodów, co niesie ze sobą konieczność budowy większej liczby dróg i autostrad, tym samym postępujące nieodwracalne niszczenie świata. Ja też tego nie rozumiem, ale jestem wdzięczny śp. Panu Prezydentowi za jego refleksje i świadectwo jego życia.
Katolicy nie są obcym ciałem
Kościół katolicki – jego wyznawcy i struktury – są w Rosji obecne od dawna, a nie są sprawą ostatnich lat. Przypomniał o tym nuncjusz apostolski w Federacji Rosyjskiej abp Ivan Jurkovič w wywiadzie dla Agencji RIA Nowosti.
Spontaniczny skok o tyczce
Zostawiłam Anię z chłopakami (czyt. chłopakami i dziewczynami, Alexandrą i Delią) na dole i schowałam się w pokoju, żeby wreszcie coś napisać. Normalnie o tej porze sprzątałabym z chłopakami kuchnię po kolacji, potem posłuchała historii Miguela o tukanie, któremu odstrzelił głowę kamieniem z procy albo o krowie, która wpadła na panią z zakupami i porozrzucała wszystko. O 21.30 jest wspólna modlitwa i słówko na dobranoc. Trzeba być czujnym do ok. 22.30 bo chłopcy lubią przepychanki w łazience i bijatyki w sypialni, za zamkniętymi drzwiami. Czasem się zdarza, że trzeba jeszcze z kimś lekcje odrobić albo plakat pierwszokomunijny narysować.
Toner i III trymestr
Pewnie siedzisz sobie teraz wygodnie w miękkim fotelu. Obok stoi kubek z ciepłą kawą lub herbatą, a może z grzanym winem? Może nawet siedzisz zawinięty w koc chroniąc się przed jesiennym chłodem. Nie zdziwię się jeśli jesteś teraz na sali wykładowej i „słuchasz” jakże interesującego wykładu. A może jesteś w pracy i ukradkiem czytasz, co ciekawego dzieje się u mnie, na mojej misji, gdzieś daleko pośród czekoladowych wiecznie uśmiechniętych buziek. Uważaj bo szef zerka przez Twoje lewe ramię. Może gotujesz obiad i w tak zwanym międzyczasie czytasz wiadomości, odbierasz maile, sprawdzasz co nowego dzieje się na ogólnoświatowym portalu społecznościowym – mam nadzieję, że dziś obiad będzie na czas i wszystkim będzie smakował. Dziękuję za chwile poświęcone na czytanie tego co napiszę.
Muzungu
Tak, jestem „Biała”, jestem” Muzungu”, jestem „White Woman”, jakby na to nie patrzeć to wszystko prawda – Jestem… To określenia, które najczęściej pojawiają się na ustach Zambijczyków. Bez słowa nie potrafią przejść obok mnie. Niezauważona nie dam rady prześliznąć się między budkami czy stoiskami.


