Opinie
Na dywaniku u Pani Konsul
Prędzej czy później musiało to nastąpić. Nie spodziewałam się tylko, że tak szybko. Polskie Święto Narodowe jednych łączy, innych dzieli, niestety. Nas, Polaków mieszkających w Lusace i okolicach zdecydowanie połączyło. Przyczyniła się do tego także nasza Pani Konsul. To ona kontaktowała się z poszczególnymi osobami i zaprosiła na polski obiad. My pojechałyśmy z s. Ryszardą.
Najpiękniejsza rzecz taty
Tata pyta pięcioletniego Aleksandra:
– Co ci się najbardziej podoba u tatusia?
Aleksander po chwili zastanowienia, odpowiada:
– Mama.
– Kiedy ci się wydaje, ze twoja rodzina jest dobra? – zapytano pewna dziewczynkę.
– Kiedy mamusia i tatuś całują się – odpowiedziała.
Rodzice wcale nie muszą się chować w szafie, kiedy chcą się pocałować. Za każdym razem, kiedy się całują, na dzieci spływa fala cieplej i radosnej nadziei. Wiedzą bowiem dobrze, ze wzajemna miłość i jedność rodziców jest jedną pewną skalą, na której mogą budować swoje życie.
Bruno Ferrero, Czy jest tam ktoś?
Proste jak drut
Półki w sklepach uginają się od zabawek. Ich ogromna różnorodność sprawia, że nie można się zdecydować, którą wybrać. Reklamy namawiają do kupna coraz to nowszych produktów. Dzieci nawet nie są w stanie spamiętać, ile zabawek mają w swoim domu. Często o te zabawki nawet nie dbają, bo przecież i tak niedługo dostaną następne. Wolny czas spędzają w domu oglądając telewizję lub grając na komputerze w kolejną nową grę. Tak jest m.in. w Polsce. A jak to wygląda w Zambii?
Moi przyjaciele
Otwieram jedzonko, wiążę sznurowadła, całuję czoła. Cieszę się, gdy największy łobuziak przychodzi się przytulić, bo dziś nie ma ochoty na bójki, a inny szaleniec ze starszaków po wielu prośbach w końcu przeprosi malucha.
Egzorcysta
Rezydent Ośrodka Akademickiego „Sołek” w Poznaniu, gdzie mieszkam od półtora miesiąca, miał w swoim komputerze film „Egzorcysta” (The Exorcist, 1973). Chciał obejrzeć go, ale jak nie ma tego filmu na liście DDK (Dość Dobrego Kina i jest listą filmów formacyjnych, które warto oglądać razem w ośrodkach Dzieła) spotkał się ze sprzeciwem ze strony dyrekcji wspólnego obejrzenia tego filmu. Później przeszedł do mnie z propozycją: „przynajmniej niech ksiądz towarzyszy mnie przy oglądaniu tego filmu”. Dawno słyszałem o tej filmie i nigdy nie miałem okazji do obejrzenia, a nasz rezydent bardzo chciał go oglądać, a więc dałem pozytywną odpowiedź.
Głosimy bez wymuszania nawróceń
Praktykowanie własnej wiary oraz jej głoszenie i przekazywanie innym jest podstawowym prawem każdego człowieka – przypomniał w Indiach kard. Jean-Louis Tauran.
Nasze codzienne życie w sierocińcu
Życie nasze ciągle monotonne i co dzień takie samo. Prąd nawala, przepaliły się podziemne kable łączące licznik przy bramie z domem, a nie będziemy przecież właścicielce wymieniać podziemnego kabla (jakieś 50 m), bo i bez tego chce nam podnieść czynsz. Czasami włączam agregat, ale pożera on 1 l ropy (3,50 zł) na godzinę. Najgorsze są deszcze. To już ostatnie opady w tym roku, bo pora sucha za parę dni, ale gdy pada, cały salon jest w wodzie i w większości pokoi mamy wodę na 3-4 cm wysokości.
Teacher
45 stopni. Żar leje się z nieba. Ziemia jest wyschnięta, piaszczysta, miejscami popękana. Z utęsknieniem czeka na wodę, jednak pora deszczowa tak szybko jak się pojawiła, tak szybko też zniknęła. My wszyscy też oczekujemy na deszcz. Każdego dnia spoglądam w niebo z nadzieją, że znajdę choćby niewielką chmurkę, z której spadnie kilka kropli. Ale jak na razie widzę tylko szeroką płachtę błękitu. Żadnej chmurki. Ani jednej. Tylko wielkie piekące słońce. Czuję się trochę jak Izraelici na pustyni. 40 dni pobytu na afrykańskiej ziemi za mną, skwar i momentami chwile zwątpienia.
Biała kartka
Misje mogą być czasem, w którym On przychodzi w lekkim powiewie. Mogą być czasem, w którym codziennie czuć Jego obecność, w którym jesteśmy tak szczęśliwi, że nie potrzebujemy niczego więcej. Kto czytał mojego bloga ze wspomnieniami z Albanii, wie, że tak właśnie może być. Ale misje mogą być też czasem pustyni. Pustyni, na której się ciężko oddycha, na której słonce razi w oczy tak, że nic nie widzimy. Po której idziemy i z każdym krokiem myślimy o oazie, której nie możemy znaleźć. Szukamy i szukamy, a jej jak nie było, tak nie ma. Peru jest dla mnie właśnie taką pustynią. A jak wiadomo na pustyni może uratować tylko woda. Czysta, krystaliczna woda. Na szczęście jej Źródła nie trzeba szukać daleko. Chociaż czasem Go nie czuć, to przecież wiemy, że jest. Ufamy, że ugasi nasze pragnienie.
Kocham cię Polsko!
Zawsze uważałam się za „prawie” patriotkę. Piszę „prawie”, ponieważ niestety nie mogę się pochwalić bardzo dobrą znajomością historii. Przyznaję, że mimo wielkich starań mojego wychowawcy w LO, posiadam wiedzę na temat przeszłości mojego kraju, jedynie w stopniu podstawowym, co nie pozwala mi na nazwanie się w 100% „patriotką”. Teraz jednak będąc tak daleko od domu, doceniam ten dom jeszcze bardziej.


