Drukuj Powrót do artykułu

Opowieść o niezwykłej Polce z niezwykłym charakterem

23 stycznia 2026 | 14:48 | Barbara Sułek-Kowalska | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample fot. Stacja7

Najnowsza książka Aliny Petrowej -Wasilewicz, znanej dziennikarki KAI powinna stać się wydarzeniem i to nie tylko literackim. „Nigdy się nie bałam” to prawdziwa historia księżnej Izabeli „Ballali” Radziwiłłowej (1915-1996), księżnej niezłomnej wobec dwóch okupantów, nieustępliwej wobec zła i pogardy.

Książka będzie zapewne ważną pozycją dla wielu ludzi i kręgów społecznych. Choć jej bohaterka przeżywała swoje życie i w pałacach II Rzeczypospolitej, i w nędznych barakach łagru, w czasie okupacji niemieckiej i sowieckiej, nigdy nie traciła odwagi i woli działania na rzecz dobra. Alina Petrowa-Wasilewicz wystawiła jej prawdziwy – i głęboko zasłużony – pomnik.

Pierwsze spotkanie       

A zaczęło się od s. Matyldy Getter,  niezwykłej warszawianki ze  Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, w swoim czasie jego przełożonej  prowincjalnej, kobiety nieustraszonej, pod kierunkiem której siostry przeprowadziły przez okupacyjną noc wojennej Warszawy tysiące ludzi i uratowały setki żydowskich dzieci. Dziś mówi o tym skromna kamienna tablica w kilku językach umieszczona ku uwadze przechodniów na ogrodzeniu domu zakonnego przy ul. Hożej 53. Ale stokroć mocniej mówi o tym – wybitnie ciekawa i  dobrze  udokumentowana – książka „Uratować tysiąc światów”, którą  Alina Petrowa -Wasilewicz poświęciła m. Matyldzie Getter i opublikowała w 2021 roku . To na łamach  tej książki spotkamy po raz pierwszy młodziutką wówczas księżną Izabelę Radziwiłł,  która w Nieborowie organizuje   schronisko dla dziewcząt,  bo ich rodzice znajdują się w niemieckich obozach.

„Dostałam do pomocy trzy zakonnice z zakonu Rodziny Maryi – opowiada w książce Izabela Radziwiłłowa –  Pamiętam jak ich przełożona, matka Getter, powiedziała do mnie: daję ci pierwszą grupę czternastu dziewczynek, w każdej musi być po dwie- trzy Żydówki. Bardzo proszę – odpowiedziałam”. To cytat z najnowszej książki Aliny Petrowej-Wasilewicz, świeżo wydanej „Nigdy się nie bałam”.

– Każda książka ma swoją historię – pisze autorka – a historia tej  książki zaczyna się w okresie, gdy zbierałam materiały do biografii matki Matyldy Getter, nieustraszonej zakonnicy ze Zgromadzenia  Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, która wraz ze współsiostrami uratowała setki żydowskich dzieci i dorosłych w okresie okupacji. O Ballali Radziwiłłowej, która współpracowała z matka Matyldą, pierwszy opowiedział mi ksiądz prałat Józef Maj, który był przyjacielem jej syna Ferdynanda i znał całą rodzinę”.

I tak to się zaczęło: od historii arystokratki, która ratuje żydowskie dzieci. Ale warsztat dziennikarski i historyczny Aliny Petrowej, jej dociekliwość i rzetelność, doprowadziły do wielkiej opowieści o niezwykłej Polce z niezwykłym charakterem: ta młoda matka i zakochana żona była zaprzysiężonym żołnierzem  Armii Krajowej, ratowała żydowskie dzieci, prowadziła schronisko dla osieroconych dziewcząt, organizowała opiekę dla  wyrzuconych ze swojego  zrujnowanego miasta warszawiaków.

 Historycznie i geograficznie

Nie będę szczegółowo opowiadać o losach niezłomnej księżnej Ballali – jak ją nazywano w rodzinie i wśród przyjaciół – bo to wszystko znajdzie czytelnik w książce. Muszę jednak zwrócić uwagę czytelnika na rozległość tych losów, zarówno historyczną, jak i geograficzną. Najpierw ramy historyczne –  Izabela urodziła się w 1915 roku, dorastała w najpiękniejszych latach odzyskanej Niepodległej Polski, przeżyła dwie okupacje i po latach komunistycznego reżimu doczekała znowu wolnej Polski, bo zmarła  w 1996 roku.  Rozległość geograficzna z kolei to Polesie z dworem dzieciństwa w Mankiewiczach (dziś w obwodzie witebskim na Białorusi) i z pałacem w sławnej Ołyce na Wołyniu, gdzie  Ballala pojechała po ślubie  z  Edmundem Radziwiłłem, to Warszawa nastolatki w Szkole na Wiejskiej i potem w dojrzałym życiu, Rosja z wywózek w 1939 roku i w latach 1945-47. Obrazu dopełnia Mazowsze z pałacem w Nieborowie i działalnością konspiracyjną w czasie II wojny światowej na Ziemi Łowickiej. Z taką właśnie materią w dokumentacji musiała zmierzyć się Alina Petrowa -Wasilewicz, jeśli chciała dotrzeć do szczegółów barwnego i trudnego życia swojej bohaterki.

Ale nie wystarczy  dotrzeć, bo trzeba jeszcze to wszystko udokumentować, pokazać kontekst, opisać czas. Wykonać benedyktyńską pracę w archiwach, znaleźć świadków wydarzeń, namówić ich na rozmowę. Alina Petrowa-Wasilewicz wspaniale to robi,  jest niebywale pracowita,  ma wielką wiedzę i rozumie, jakie sprawy są w życiu najważniejsze i  najpierwsze – i dzięki temu pisze książki, które warto czytać i warto polecać.

Jej dwie ostatnie książki,  prezentowana  tu opowieść o Izabeli Radziwiłłowej „Nigdy się nie bałam” i poprzednia o m. Matyldzie Getter „Uratować tysiąc światów” to znacznie więcej niż klasyczny reportaż historyczno-literacki. Ich wartość edukacyjna i wyraziste – choć  dzięki znakomitemu warsztatowi dziennikarskiemu całkowicie pozbawione natrętnego dydaktyzmu  – przesłanie  pozwalają postawić te książki w pierwszym szeregu lektur  obowiązkowych dla   każdego, kto się uważa za człowieka wykształconego.

Nowe wątki

Dodatkowo, oprócz lapidarnie opisanej współpracy ziemiaństwa, księży i zakonnic  w strukturach  Polskiego Państwa Podziemnego –  w tym także w dziele ratowania Żydów – mamy w tej ostatniej książce nieznane szerzej przykłady działania tegoż Polskiego Państwa Podziemnego na prowincji, poza Warszawą, tutaj akurat na Ziemi Łowickiej i wokół Nieborowa, gdzie wtedy mieszkali i działali Izabela i Edmund Radziwiłłowie. Znakomity jest opis akcji pomocowych łowiczan, w tym sióstr bernardynek, wobec warszawiaków, wypędzonych ze swego miasta po klęsce Powstania  Warszawskiego.  „Łowiczanie wspaniale się zachowali. Przyjeżdżali furmankami, zabierali tych ludzi. Siostry bernardynki opróżniły cały budynek dla chorych. Żadnych lekarstw dla tych ludzi nie mieliśmy, nic” – wspominała księżna w jednej z rozmów przytoczonych przez Alinę Petrową -Wasilewicz.

Opisy wojennej konspiracji w Łowiczu  to więc kolejny ważny wątek w tej książce. Autorka w rozmowie ze mną nie kryła, że jest więcej niż interesujący, że odsłania wciąż niezbadane i nieopisane pola działania Polaków ze wszystkich warstw społecznych  zjednoczonych w cichej i konsekwentnej walce z Niemcami. Że wciąż jest dużo do odkrycia i do opisania, jak choćby pomoc Polakom wypędzonym z Wielkopolski, Śląska i Pomorza, troska o ludzi – więźniów i jeńców w obozach, organizacja odbioru zrzutów, a potem cichociemnych, z samolotów z Wielkiej Brytanii. Wszędzie działali młodzi Radziwiłłowie,   księżna miała wtedy zaledwie dwadzieścia kilka lat, jej mąż Edmund było dziewięć lat starszy. Autorka przypomina, że „niezawodnym współpracownikiem był ksiądz Stefan Niedzielak, wtedy młody – rówieśnik księżnej – wikary w Wiskitkach, Bolimowie i w Łowiczu”. Ten sam legendarny kapłan, zamordowany przez tzw. nieznanych sprawców w 1989 roku,  21 stycznia, nazwany przez opinię publiczną „ostatnią ofiarą Katynia”, bo pielęgnował pamięć o zamordowanych w Katyniu polskich oficerach i nieustannie powiększał obszar tej pamięci – to z jego inicjatywy na ścianie kościoła św. Karola Boromeusza na Powązkach zaczęły pojawiać się tabliczki z nazwiskami tych oficerów.

Takich znajomych nazwisk spotkamy w książce więcej. Pierwsze spotkanie autorskie wokół książki odbyło się w grudniu w Nieborowie, gdzie powoli wraca pamięć o jego właścicielach i mieszkańcach. Może następne odbędzie się w Łowiczu, który na pewno zasługuje na  przywracanie pamięci o swoich  dzielnych  mieszkańcach.  Może więc trzeba życzyć czytelnikom, żeby Aliny Petrowa -Wasilewicz z tej książki „wyprowadziła” nowy, ten właśnie,  wątek i rozwinęła go w nową książkę.

Alina Petrowa-Wasilewicz, Nigdy się nie bałam. Prawdziwa historia księżnej niezłomnej Ballali Radziwiłł, wydawnictwo STACJA7, Kraków 2025

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.