Drukuj Powrót do artykułu

Organistka: lubię wstawać codziennie rano, aby pojechać na poranną Mszę

20 kwietnia 2021 | 18:35 | Wanda Milewska Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. jesse orrico / Unsplash

Lubię wstawać codziennie o 6.00 rano, żeby pojechać na poranną Mszę św. – przyznaje w rozmowie z KAI organistka Aleksandra Modzelan z parafii pw. NMP Królowej Polski w Gorzowie Wlkp. Opowiada m.in. o tym, jak wygląda praca organisty i o łączeniu jej z życiem rodzinnym.

Wanda Milewska (KAI): Pracowała pani w telewizji, a także w teatrze. Jak to się stało, że została pani organistką? Przypadek czy realizacja marzeń?

Aleksandra Modzelan: Zdecydowanie realizacja marzeń. Ukończyłam klasę fortepianu Szkoły Muzycznej I i II st. w Zgorzelcu. Muzyka zawsze była moją pasją. Jestem również magistrem dziennikarstwa. Pracowałm m.in. w TVP, gdzie zajmowałam się m.in. tematyką kulturalną. W tym roku zdecydowałam się na pracę wyłącznie w parafii pw. NMP Królowej Polski.

KAI: Jest pani organistką od stycznia tego roku. To pani pierwsza praca w kościele?

– Praca tak, ale kontakt z kościołem mam, odkąd pamiętam. Miałam 5 lat, kiedy dzięki Rodzicom i Dziadkom zaczęłam muzyczną przygodę w scholi dziecięcej w konkatedrze św. Aleksandra w Suwałkach. Potem były kolejne schole, wspólnoty, a także wyjazdy na oazy, gdzie byłam uczestniczką, ale też posługującą. Na jednej z oaz nauczyłam się grać na gitarze i dzięki temu byłam potem animatorką muzyczną. Raz zdarzyło się, że ksiądz moderator poprosił mnie o zostanie na dodatkowym turnusie jako pomoc kuchenna. Nigdy wcześniej nie naobierałam takiej ilości ziemniaków!

KAI: Gdzie uczyła się pani gry na organach i śpiewu?

– Za organami usiadłam po raz pierwszy rok temu w parafii pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego w Gorzowie Wlkp. Mój starszy syn przygotowywał się wówczas do przyjęcia sakramentu Pierwszej Komunii Św. Zaśpiewałam psalm podczas jednej z Mszy św. i za namową organisty Wojciecha Kuchnowskiego, który stwierdził, że mogłabym w krótkim czasie nauczyć się wszystkiego, aby zdobyć zawód organistki. Podjęłam ten krok. Śpiewu nie uczyłam się nigdzie. Śpiewam tak jak potrafię.

KAI: Zdolności muzyczne są odziedziczone po rodzinie?

– Tak, moja mama gra na fortepianie. Kiedy byłam małą dziewczynką, pracowała jako akompaniatorka w Młodzieżowym Domu Kultury i bardzo często zabierała mnie ze sobą. Tata gra na gitarze. To on ukształtował moje muzyczne gusta. Rodzice są nauczycielami, także katechetami, i zawsze wykorzystywali muzykę także podczas prowadzonych przez siebie zajęć.

KAI: Bazuje pani na znanych pieśniach czy wprowadza nowe utwory?

– I jedno, i drugie. Wiem, że tradycyjne pieśni to podstawa, ale czasem nie mogę sobie odmówić przyjemności zaśpiewania, np. podczas uwielbienia, utworu, który jest mniej znany, ale uważam, że chwyta za serce i warto go zaśpiewać.

KAI: Organista czuje kontakt z wiernymi czy jest bardziej skupiony na współpracy z kapłanem?

– Z księżmi mój kontakt jest stały i konieczny. W każdej parafii są inne tradycje i zwyczaje. Pracuję od stycznia i muszę się ich wszystkich nauczyć. Takie elementy jak liturgia nie zmieniają się, ale jest wiele innych punktów, o których muszę z księżmi rozmawiać, najczęściej z proboszczem ks. Grzegorzem Polowczykiem.

Natomiast z wiernymi mój kontakt jest rzadszy, chociażby dlatego, że dzieli mnie od nich odległość jednego piętra. Od początku czuję od wiernych bardzo dużą sympatię. Niedawno przyszedł mężczyzna i poinformował, że przychodzi teraz w niedziele na dwie Msze św. – na godz. 7.30, bo tak jest przyzwyczajony, a potem na 18.30 – „żeby znów panią posłuchać”. To bardzo miłe.

KAI: Pięknie zabrzmiała oprawa liturgiczna w czasie Triduum Paschalnego. Kogo miała pani do współpracy? Były wielogodzinne próby?

– Triduum Paschalne tradycyjnie przygotowywała młodzież ze scholi, którą kieruje Elżbieta Zjawin, a kapłańską opieką obejmuje ks. Grzegorz Laskowski. Nie mieliśmy wspólnych prób, zespół ćwiczył osobno i ja również przygotowałam się sama.

KAI: Jak wygląda dzień pacy organisty? I czy poza byciem organistką jeszcze czymś się pani zajmuje?

– W tygodniu do moich obowiązków należy oprawa muzyczna Mszy św. o godz. 8.00 i 18.30. Niedzielę rozpoczynam Mszą św. o godz. 7.30, a kończę o godz. 20.00. Do tego dochodzą różne nabożeństwa, w zależności od dnia czy miesiąca. Praca w kościele jest moim głównym, ale nie jedynym zajęciem.

Od 11 lat mam działalność gospodarczą – prowadzę zajęcia szachowe. Jest to praca dodatkowa z dziećmi w Klubie Szachowym Stilon i w innych placówkach oświatowych. Na każde zajęcia zabieram gitarę – i jako przerywnik – śpiewam z dziećmi wymyślone przez siebie szachowe piosenki.

KAI: Bycie organistką daje radość, spokój, poczucie misji?

– Wszystko to, co pani wymieniła. Mój zawód daje mi poczucie spełnienia. Świadomość, że znajduję się w odpowiednim miejscu i naprawdę robię to, co lubię. Przygotowywanie się do mojej pracy sprawia mi radość i – choć to może dziwne – lubię wstawać codziennie o 6 rano, żeby móc pojechać na poranną Mszę św.

KAI: Grała już pani na uroczystościach takich jak śluby czy Msze św. pogrzebowe?

– Tak, śluby, Komunie, a także Msze pogrzebowe są elementami mojej pracy. W okresie pandemii ślubów niestety jest jak na lekarstwo, często natomiast przychodzi mi pracować na cmentarzu.

KAI: Ma pani czas dla rodziny w niedzielę?

– Owszem, pracuję w niedziele, ale to nie znaczy, że nie ma mnie cały dzień w domu. Śniadanie jem z księżmi na plebanii. Na obiad zawsze przyjeżdżam do domu. To jest kilka godzin przerwy na spędzenie czasu z rodziną. Więcej czasu mam w tygodniu, pomiędzy porannymi i wieczornymi Mszami. Tak jak każdy etatowy pracownik, mam do wykorzystania urlop, z którego skorzystam w lipcu. Jestem mamą dwóch synów, 10-letniego Wojtka i 6-letniego Antosia. Przystosowali się do mojej nowej pracy bez problemów. Kiedy ja wychodzę, opiekuje się nimi tata albo niania.

Wielu osobom wydaje się, że bycie organistą jest ogromnym wyrzeczeniem ze względu na dyspozycyjność czasową. Zajęty każdy wieczór, niedziele i święta. A tak naprawdę chodzi o umiejętność poukładania pewnych rzeczy w głowie. Tak jak zresztą w każdej innej kwestii. Wszystko jest proste od momentu, w którym zrozumiesz, że życie to twój wybór i twoja kompozycja.

Aleksandra Modzelan ukończyła Szkołę Muzyczną I i II st. w Zgorzelcu.. Studiowała pedagogikę opiekuńczo – wychowawczą w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Gorzowie Wlkp. Jest absolwentką wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Jej mąż prowadzi Klub Szachowy Stilon Gorzów Wlkp.

Gorzów Wielkopolski
Rozmawiała Wanda Milewska

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.