Papież Leon XIV odprawił pierwszą Mszę św. Krzyżma jako biskup Rzymu
02 kwietnia 2026 | 11:37 | st, tom | Watykan Ⓒ Ⓟ
Fot. Vatican Media„W tej mrocznej godzinie dziejów spodobało się Bogu posłać nas, abyśmy rozsiewali woń Chrystusa tam, gdzie panuje odór śmierci. Odnówmy nasze `tak` dla tej misji, która domaga się od nas jedności i która przynosi pokój. Tak, jesteśmy tutaj! Przezwyciężmy poczucie bezsilności i lęku!” – powiedział Leon XIV podczas Mszy Krzyżma w Bazylice św. Piotra. Papież rozważał trzy tajemnice misji chrześcijańskiej: „oderwania się”, „spotkania” oraz „możliwość niezrozumienia i odrzucenia”.
Pierwszą Mszę św. Krzyżma jako biskup Rzymu Leon XIV koncelebrował wraz z członkami kolegium kardynalskiego, biskupami oraz duchowieństwem Wiecznego Miasta oraz księżmi, którzy przebyli jako pielgrzymi. Kapłani odnowili przyrzeczenia składane w dniu swoich święceń.
W homilii Leon XIV przypomniał, że męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa są „sercem misji” i ma w sobie moc przemiany tego, co ludzka pycha usiłuje uczynić nieczułym: naszej tożsamości, naszego miejsca w świecie. „Wolność Jezusa przemienia serca, opatruje rany, napełnia wonią i rozjaśnia nasze oblicza, pojednuje i gromadzi, przebacza i wskrzesza” – powiedział papież.
Swoją refleksję jako Biskup Rzymu podczas Mszy Krzyżma poświęcił misji, „dla której Bóg nas konsekruje jako swój lud” i „każdy uczestniczy w niej zgodnie ze swoim powołaniem i w najbardziej osobistym posłuszeństwie głosowi Ducha, nigdy jednak bez innych, z pominięciem lub zerwaniem komunii!” „Odnawiając nasze przyrzeczenia jako biskupi i prezbiterzy jesteśmy na służbie ludu misyjnego. Wraz ze wszystkimi ochrzczonymi stanowimy Ciało Chrystusa, namaszczeni Jego Duchem wolności i pocieszenia, Duchem proroctwa i jedności” – przypomniał Leon XIV.
Zwrócił uwagę, że w godzinie Paschy staje się bowiem ostatecznie jasne, że Bóg konsekruje po to, aby posłać. „Wiemy, że bycie posłanym wiąże się przede wszystkim z oderwaniem się, czyli ryzykiem pozostawienia tego, co znane i pewne, aby wkroczyć w to, co nowe” – powiedział papież i przypomniał, że Jezus opuszcza Nazaret, aby „dojrzało to, co tam kiełkowało – szabat po szabacie – w wiernym słuchaniu Słowa Bożego. W ten sam sposób powoła innych by wyruszyli, by zaryzykowali, aby żadne miejsce nie stało się zagrodą, a żadna tożsamość – kryjówką”.
Leon XIV podkreślił, że Jezus „ogołocił samego siebie” i tym samym „wszelka misja zaczyna się od tego rodzaju ogołocenia, w którym wszystko rodzi się na nowo”. „Tak więc nie ma misji bez pojednania z własnymi początkami, z darami i ograniczeniami otrzymanej formacji, lecz zarazem nie ma pokoju bez wyruszenia w drogę, nie ma świadomości bez oderwania się, nie ma radości bez ryzyka. Jesteśmy Ciałem Chrystusa, jeśli idziemy naprzód, rozliczając się z przeszłością, nie dając się jej uwięzić: wszystko się odzyskuje i pomnaża, jeśli najpierw zgodzimy się to pozostawić, bez lęku. To pierwsza tajemnica misji. I nie doświadcza się jej tylko raz, ale przy każdym nowym wyruszeniu, przy każdym kolejnym posłaniu” – mówił papież.
Wyjaśnił, że gotowość do utraty, do ogołocenia, nie jest celem samym w sobie, ale warunkiem spotkania i zażyłości. „Miłość jest prawdziwa tylko wtedy, gdy jest nieuzbrojona, potrzebuje niewielkich przestrzeni, nie potrzebuje ostentacji, delikatnie strzeże słabości i nagości” – powiedział Leon XIV. Przestrzegł, że aby nie iść do ubogich ze znakami władzy ponieważ nie ma też prawdziwego wyzwolenia, jeśli nie staniemy się wolni od posiadania.
Po tajemnicy oderwania się druga tajemnica misji chrześcijańskiej jest prawem spotkania. „Wiemy, że na przestrzeni dziejów misja była nierzadko wypaczana przez logikę dominacji, całkowicie obcą drodze Jezusa Chrystusa” – powiedział Leon XIV i przywołał słowa św. Jana Pawła II, który miał jasność umysłu i odwagę, by uznać: „Ze względu na więź, która w Ciele Mistycznym łączy nas z innymi, my wszyscy, choć nie ponosimy osobistej odpowiedzialności i nie pragniemy zastępować sądu Boga, który sam tylko zna ludzkie serca, dźwigamy ciężar błędów i win tych, którzy byli przed nami”.
Papież podkreślił, że sprawą najwyższej wagi staje się dziś przypominanie, że ani w dziedzinie duszpasterskiej, ani społecznej i politycznej dobro nie może wynikać z nadużywania władzy. „Wielcy misjonarze są świadkami podchodzenia na palcach, ich metodą jest dzielenie się życiem, bezinteresowna służba, rezygnacja z wszelkich wyrachowanych strategii, dialog i szacunek. Jest to droga Wcielenia, która wciąż na nowo przybiera postać inkulturacji. Zbawienie może być bowiem przyjęte przez każdego tylko w języku ojczystym” – powiedział Leon XIV.
Zwrócił uwagę, że „aby osiągnąć harmonię z tym, co niewidzialne, trzeba dotrzeć tam, dokąd zostaliśmy posłani, z prostotą, szanując tajemnicę, którą nosi w sobie każda osoba i każda wspólnota”. „Jesteśmy gośćmi: jesteśmy nimi jako biskupi, jako księża, jako siostry zakonne i zakonnicy, jako chrześcijanie. Aby gościć innych, musimy bowiem nauczyć się być gośćmi. Nawet miejsca, w których sekularyzacja wydaje się najbardziej zaawansowana, nie są ziemią konkwisty ani rekonkwisty” – powiedział Leon XIV podkreślając, że „w Kościele wędrujemy razem, gdy misja nie jest heroiczną przygodą jakiejś pojedynczej osoby, ale żywym świadectwem Ciała o wielu członkach”.
Papież wskazał na trzeci wymiar, może najbardziej radykalny, misji chrześcijańskiej – dramatyczna możliwość niezrozumienia i odrzucenia: „Krzyż jest częścią misji: posłanie staje się bardziej gorzkie i przerażające, ale też bardziej bezinteresowne i bardziej przełomowe. Imperialistyczna okupacja świata zostaje wówczas przerwana od wewnątrz, a przemoc, która po dziś dzień jest uznawana za prawo, zostaje zdemaskowana. Mesjasz ubogi, uwięziony i odrzucony zstępuje w ciemność śmierci, lecz w ten sposób wydobywa na światło nowe stworzenie” – powiedział papież.
Zwrócił uwagę, że w życiu mogą nas spotkać sytuacje, w których wszystko zdaje się skończone i zastanawiamy się wtedy, czy misja nie była daremna. „To prawda: w przeciwieństwie do Jezusa, doświadczamy również porażek wynikających z naszej lub cudzej niewystarczalności, często ze splotu odpowiedzialności, ze świateł i cieni” – powiedział Leon XIV i dodał: „Możemy jednak uznać za własną nadzieję wielu świadków” i wskazał na dwóch, szczególnie mu bliskich: św. biskupa Óscara Arnulfo Romero i kard. Josepha Bernardina, arcybiskupa Chicago.
Na zakończenie podkreślił, że święci tworzą historię i przytoczył przesłanie Apokalipsy: „Łaska wam i pokój od Jezusa Chrystusa, Świadka Wiernego, Pierworodnego [wśród] umarłych i Władcy królów ziemi” (Ap 1, 4-5). „To pozdrowienie stanowi syntezę drogi Jezusa w świecie rozdzieranym przez niszczące go potęgi. W jego łonie powstaje nowy lud – nie lud ofiar, lecz świadków. W tej mrocznej godzinie dziejów spodobało się Bogu posłać nas, abyśmy rozsiewali woń Chrystusa tam, gdzie panuje odór śmierci. Odnówmy nasze „tak” dla tej misji, która domaga się od nas jedności i która przynosi pokój. Tak, jesteśmy tutaj! Przezwyciężmy poczucie bezsilności i lęku! Głosimy śmierć Twoją, Panie, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale” – powiedział Leon XIV.
Po homilii kapłani odnowili swoje przyrzeczenie posłuszeństwa, a następnie biskup Rzymu poświęcił oleje chorych i krzyżma, które służą przy udzielaniu sakramentów chrztu, święceń i namaszczenia chorych.
Jeszcze dzisiaj o godz. 17.30 Ojciec Święty odprawi Mszę Wieczerzy Pańskiej w Bazylice św. Jana na Lateranie, katedrze papieża jako biskupa Rzymu, gdzie obmyje stopy 12 rzymskim prezbiterom.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.




