Drukuj Powrót do artykułu

Papież w mieście Schumana. „Chce nam pokazać, że pokój jest możliwy”

28 września 2026 | 18:48 | jol, SIR | Rzym Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Katedra św. Szczepana w Metzu, CC BY-SA 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1011778

Ostatni etap swojej podróży do Francji Leon XIV spędził w Metzu, gdzie żył i działał „ojciec Europy”. Edoardo Zin, badacz życia Roberta Schumana, podkreśla, że to miasto pogranicza, oddaje historię zmiennych granic i przeplatających się tożsamości, która naznaczyła myśl Schumana i mocno uwrażliwiła go na konieczność budowania wspólnoty europejskiej, która przekraczałaby wszelkie ślady konfliktów, aneksji i podziałów, które naznaczyły współczesną Europę.

O mieście Schumana, znaczeniu procesu integracji europejskiej oraz konieczności realnego pojednania narodów i zachęcie młodych chrześcijan do zaangażowania w życie polityczne – w rozmowie z agencją informacyjną włoskiego episkopatu SIR – mówi Edoardo Zin. Jest on członkiem „Instytutu Świętego Benedykta”, który zaangażowany jest w proces beatyfikacyjny sługi Bożego Roberta Schumana, jego badaczem i biografem oraz laureatem Europejskiego Orderu Zasługi. 

SIR: Jakie jest znaczenie tego etapu papieskiej pielgrzymki?

Edoardo Zin: Metz jest stolicą departamentu Mozela, który do 2015 roku nosił nazwę Lotaryngia. Jest to miasto graniczne, otoczone terenami, których podłoże bogate jest w żelazo i węgiel – surowce, które aż do II wojny światowej były poszukiwane przede wszystkim przez przemysł zbrojeniowy. Od XVI wieku miasto należało do Francji, ale po wojnie francusko-pruskiej w 1870 roku stało się niemieckie, by po I wojnie światowej ponownie stać się francuskie, a następnie w 1939 roku, wraz z wybuchem II wojny światowej, zostać ponownie przyłączone do III Rzeszy, by po zakończeniu II wojny światowej ostatecznie stać się francuskie. Wystarczy pomyśleć, że w okolicy przebiegała linia Maginota, to tutaj można zobaczyć pola bitewne pod Verdun, miejsce jednej z najokrutniejszych i najkrwawszych bitew I wojny światowej, podczas której zginęło 420 tys. żołnierzy obu stron. Jest to więc ziemia wojen, napięć, a zatem i poświęceń.

To właśnie na tej ziemi żył i działał zarówno w życiu kościelnym, jak i politycznym Robert Schuman. 

Mawiał o sobie, że jest Luksemburczykiem z urodzenia, mieszkańcem Mozeli, germańskim i francuskim Europejczykiem pod względem kultury, a łacińskim w duchu. To właśnie ten bezbronny człowiek jako minister spraw zagranicznych zwycięskiego kraju, wyciągnął rękę do pokonanego kanclerza niemieckiego i prosił go o przebaczenie; jest niezłomny i zdecydowany w swoim „dążeniu do rozbrojenia wojny” poprzez usunięcie przyczyny, która wywołała trzy wojny, poprzez „wspólne zarządzanie” produkcją żelaza i węgla w zjednoczonej Europie, aby zapewnić jej pokój. Myślę, że papież Leon, wybierając to znaczące miasto jako przystanek swojej podróży do Francji, pragnie podkreślić, że pokój jest możliwy, że można przezwyciężyć nieporozumienia i chęć zemsty, że Europa, zanim stanie się rynkiem, jest wspólnotą kulturową i duchową, stanowiącą fundament tej polityki.

W czasie swej wizyty w Metz Leon XIV będzie uczestniczył w spotkaniu międzyreligijnym w Centrum Kongresowym „Roberta Schumana” oraz, zaraz po nim, w tym samym miejscu, spotkaniu na temat „U korzeni Europy dla pokoju i jedności”. Czy są to dwa zbieżne przesłania?

Tak, są to dwie równoległe drogi, które jednak w rzeczywistości zbiegają się ku jednemu celowi: Europa dąży do jedności narodów europejskich, niemal jako element odzwierciedlenia uniwersalnego ekumenizmu, opartego na korzeniach Ewangelii, oraz do jedności Kościołów chrześcijańskich. Obie te drogi dążą do poprowadzenia narodów i wyznań na drogę zjednoczenia serca i ust, słowa i czynu. Do ekumenizmu należy dodać dialog z innymi religiami niechrześcijańskimi oraz należny szacunek dla świeckości państw, którym nie wystarczy oddawać monetę należną Cezarowi, ale i tę, która należy do człowieka. 

To Robertowi Schumanowi zawdzięczamy „Deklarację” z 9 maja 1950 r., która położyła podwaliny pod proces integracji gospodarczej i politycznej powojennej Europy. Co myśl i działanie Schumana mówią dzisiejszej Europie?

Należy przypomnieć zdanie, które Schuman często powtarzał: „Europa nie została zbudowana i mieliśmy wojnę!”. Historia idzie na nogach ludzi, którzy muszą wnikliwie obserwować znaki czasu, ale to nie przeszkadza im pamiętać o odwiecznych wartościach, które leżą u podstaw „Deklaracji” z 9 maja, powszechnie zwanej „Deklaracją Schumana”. Wtedy trwała wojna w Korei, ale Schuman odważył się spojrzeć w przyszłość narodów: zapewnić im pokój, który jest najcenniejszym dobrem, jakie istnieje. Aby to osiągnąć, widzi Europę opartą na ponadnarodowości, co oznacza poczucie uczestnictwa we wspólnym losie, który istnieje, a który dziś jest zagrożony przez tak bardzo podkreślany nacjonalizm. Ponadnarodowość opiera się na solidarności, która prowadzi do dobrobytu, aż po wspólną walutę, bez której nie ma chleba na stołach rodzin. Być może dzisiaj w polityce brakuje jego profetyzmu!

Z Pana książek poświęconych temu czcigodnemu słudze Bożemu wyłania się silne napięcie duchowe i kulturowe, które przelewał na działania polityczne…

W zeznaniach, które pojawiły się podczas diecezjalnej fazy procesu kanonizacyjnego, oraz w nielicznych pismach duchowych Schumana często spotykamy takie wyrażenia jak „oddaję się Tobie, Panie”, „zawsze pod spojrzeniem Boga”, „wszystko dla Pana”.  Postrzega zaangażowanie polityczne jako oparte na mocnej wierze i jako drogę do świętości, ale nie uświęca polityki ani nie czyni z niej środka do zdobycia władzy. Pisze również: „Jestem niedoskonałym narzędziem Opatrzności”. Wchodzi do polityki nie z powodu osobistych ambicji ani po to, by uczynić z niej zawód – jest kompetentnym prawnikiem cywilnym – ale wchodzi do niej kierowany jedynie naleganiami ludzi, którzy go cenią i znają jako chrześcijanina nie tylko z nazwy, ale i w realiach życia. Jest wiernym przyjacielem i utrzymuje kontakty z Maritainem, Bergsonem, Blondelem. Jako młody człowiek studiował św. Tomasza, czytał Guardiniego, od których nauczył się dostrzegać znaki historii kierowanej przez Boga. 

 

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.