Drukuj Powrót do artykułu

Papież zachęcił kubańską młodzież do odważnego marzenia i budowania kultury spotkania

21 września 2015 | 11:37 | st, tłum. kg (KAI) / br Ⓒ Ⓟ

Przed sąsiadującym z katedrą Centrum Kultury Ks. Felixa Vareli odbyło się spotkanie Ojca Świętego z kubańską młodzieżą. Franciszek w improwizowanych słowach zachęcił ją do odważnego marzenia, umiejętności poświęcania siebie i budowania kultury spotkania.

Witając Ojca Świętego, rektor Centrum Kultury Ks. Felixa Vareli, ks.
Yosvany Carvajal podkreślił, że jest to miejsce w którym gromadzą się
studenci Hawany. Jest też ono symboliczne dla tożsamości narodowej
Kubańczyków. Bowiem ten sługa Boży nauczył patriotyzmu, będąc wybitnym
nauczycielem wartości obywatelskich i chrześcijańskich. Był też wiernym
uczniem Jezusa, przebaczając wrogom i pomagając biednym. Podkreślił
także znaczenie papieskiej encykliki „Laudato si’” inspirującej do
troski o wspólny dom. Wskazał, że Franciszek zachęca w niej do
docenienia bogactwa kulturowego, nierozerwalnie związanego z pojęciem
dobra wspólnego. Poprosił też o pobłogosławienie krzyża, który będzie
towarzyszył młodym Kubańczykom w przygotowaniach do przyszłorocznego
Światowego Dnia Młodzieży w Krakowie.

Natomiast młody człowiek, Leonardo mówił o nadziejach na lepszą
przyszłość w swej ojczyźnie. Prosił o modlitwę za rodziny, przyjaciół i
znajomych, mieszkających w kraju lub którzy wyemigrowali. Prosił o słowa
odnawiajcie nadzieję, pobudzające do nauki, pracy, bycia szczęśliwym w
tej skomplikowanej rzeczywistości, w jakiej żyją młodzi. Zapewnił, że
chodzi o budowanie ojczyzny dla dobra wszystkich i ze wszystkimi,
niezależnie od tego co myślą.

Zwracając się do młodych Ojciec Święty zachęcił ich do odważnych marzeń.
Podkreślił potrzebę umiejętności wspólnego działania z ludźmi innych
przekonań, innych ideologii, w tym komunistycznej, aby działać na rzecz
dobra wspólnego. Przestrzegł przed nienawiścią, niezdolnością do
spotkania i rozmawiania ze sobą. Bowiem nienawiść społeczna zabija
duszę.

Inne słowo, nad którym zatrzymał się papież to „nadzieja”, która nie
jest optymizmem, lecz umiejętnością poświęcania się dla przyszłości.
Jest ona płodna, dając życie, przyjaźń społeczną.
Franciszek powiedział także o występującym w Europie problemie
bezrobocia młodzieży. Naród, który nie troszczy się o to, by dać pracę
młodym, nie ma przyszłości – stwierdził. Stanowczo potępił kulturę
odrzucenia młodych, dzieci, starców, apelując o budowanie kultury
spotkania. Udzielając błogosławieństwa papież prosił młodych o modlitwę w
swej intencji.

Z Centrum Kultury Ks. Felixa Vareli Ojciec Święty powrócił samochodem
panoramicznym do swej rezydencji w nuncjaturze apostolskiej.

Przygotowane, a nie wygłoszone papieskie przemówienie:

Drodzy przyjaciele,

Odczuwam wielką radość, mogąc być z wami właśnie tutaj, w tym Ośrodku
Kulturalnym, tak bardzo znaczącym dla dziejów Kuby. Dziękuję Bogu za to,
że umożliwił mi odbycie tego spotkania z tyloma młodymi, którzy swoją
pracą, nauką i przygotowaniem marzą a także urzeczywistniają już
przyszłość Kuby.

Dziękuję Leonardowi za jego słowa pozdrowienia, a zwłaszcza za to, że
mogąc mówić o wielu innych sprawach, z pewnością ważnych i konkretnych,
na przykład o trudnościach, lękach, wątpliwościach – tak bardzo
rzeczywistych i ludzkich – mówił nam o nadziei, o tych marzeniach i
oczekiwaniach, które są głęboko zakorzenione w sercach młodych
Kubańczyków, niezależnie od istniejących różnic formacji, kultury,
wyzwanej wiary czy idei. Dziękuję, Leonardo, ponieważ mnie także,
pierwszą rzeczą, jaka przychodzi mi do głowy i do serca gdy spoglądam na
was jest słowo „nadzieja”. Nie mogę wyobrazić sobie młodego człowieka,
który się nie rusza, który jest sparaliżowany, który nie ma marzeń ani
ideałów, który nie dąży do czegoś więcej.

Ale – jaka jest nadzieja młodego Kubańczyka na obecnym etapie dziejów?
Ni mniej ni więcej jest taka sama jak każdego innego młodego w każdej
części świata. Albowiem nadzieja mówi nam o rzeczywistości zakorzenionej
w głębi istoty ludzkiej, niezależnie od konkretnych okoliczności i
uwarunkowań historycznych, w jakich żyje. Mówi nam o pragnieniu, o
dążeniu, o pożądaniu pełni, spełnionego życia, o chęci dotknięcia czegoś
wielkiego, czegoś, co wypełnia serce i wznosi ducha ku wielkim rzeczom,
jak prawda, dobro i piękno, sprawiedliwość i miłość. Niewątpliwie
pociąga to za sobą pewne ryzyko. Wymaga gotowości do nieulegania pokusie
pójścia za tym, co przemijające i nietrwałe, fałszywym obietnicom
próżnej szczęśliwości, natychmiastowej i egoistycznej przyjemności,
życia miałkiego, skupionego na samym sobie, a które pozostawia po sobie
jedynie smutek i gorycz w sercu. Nie, nadzieja jest odważna, potrafi
spoglądać dalej, poza osobistą wygodę, poza małe pewności i zadowolenia,
które zawężają widnokrąg, aby otwierać się na wielkie ideały, czyniące
życie piękniejszym i godniejszym. Zapytam każdego z was: co nadaje bieg
twemu życiu? Co jest w twoim sercu, gdzie są twoje dążenia? Czy zawsze
jesteś gotów podjąć ryzyko w imię czegoś większego?

Ktoś może mi powiedzieć: „No tak, ojcze, ideały te są bardzo atrakcyjne.
Czuję ich przyciąganie, ich piękno, blask ich światła w swej duszy. Ale
jednocześnie rzeczywistość mojej słabości i moich niewielkich sił jest
zbyt silna, abym się zdecydował kroczyć drogą nadziei. Cel jest bardzo
wzniosły a moje siły bardzo wątłe. Lepiej zadowolić się tym co niewiele,
rzeczami może mniejszymi, ale bardziej realnymi, bardziej w zasięgu
moich możliwości”. Rozumiem taką reakcję, to normalne czuć ciężar tego,
co wzniosłe i trudne, a jednak trzeba uważać, aby nie ulec pokusie
rozczarowania, paraliżującego umysł i wolę ani nie pozwolić, aby
ogarnęła nas rezygnacja, będąca radykalnym pesymizmem w obliczu pełnej
możliwości osiągnięcia tego, o czym marzymy. Tego rodzaju działania
kończą się albo ucieczką od rzeczywistości w sztuczne raje, albo
zamykaniem się w osobistym egoizmie, w swego rodzaju cynizmie, który nie
chce słuchać wołania sprawiedliwości, prawdy i człowieczeństwa, jaki
rozlega się w naszym otoczeniu i w naszym wnętrzu.

A zatem co robić? Jak znaleźć drogi nadziei w sytuacji, w jakiej żyjemy?
Jak postępować, aby te marzenia o pełni, o prawdziwym życiu, o
sprawiedliwości i prawdzie stały się rzeczywistością w naszym życiu
osobistym, w naszym kraju i na świecie? Sądzę, że są trzy idee, które
mogą być użyteczne, aby podtrzymać żywą nadzieję.

Nadzieja – droga na którą składa się pamięć i rozeznanie. Nadzieja jest
cnotą tego, kto jest w drodze i kieruje się w jakąś stronę. A zatem nie
chodzi o zwykłe wędrowanie dla samej przyjemności wędrowania, ale ma
swój cel, swój kres i to jest to, co nadaje sens i rozświetla drogę.
Jednocześnie nadzieja karmi się pamięcią, ogarnia swym spojrzeniem nie
tylko przyszłość, ale również przeszłość i teraźniejszość. Aby wędrować
przez życie, oprócz wiedzy o tym, dokąd chcemy iść, ważna jest także
wiedza o tym, kim jesteśmy i skąd przychodzimy. Osobie lub narodowi,
który nie ma pamięci i zaciera swą przeszłość grozi utrata swej
tożsamości i zniszczenie swej przyszłości. Dlatego potrzebna jest pamięć
o tym, kim jesteśmy i co tworzy nasze dziedzictwo duchowe i moralne.
Sądzę, że takie jest doświadczenie i nauczanie tego wielkiego
Kubańczyka, jakim był ks. Félix Varela. I potrzeba także rozeznania,
gdyż zasadnicze znaczenie ma otwarcie się na rzeczywistość i umiejętność
odczytywania jej bez obaw i uprzedzeń. Nie nadają się do tego lektury
stronnicze czy ideologiczne, które zniekształcają rzeczywistość, aby
mieściła się w naszych małych schematach pełnych uprzedzeń, wywołując
zawsze rozczarowanie i poczucie beznadziejności. Rozeznanie i pamięć,
gdyż rozeznanie nie jest ślepe, ale dokonuje się na gruncie mocnych
kryteriów etycznych, moralnych, które pomagają rozpoznać to, co jest
dobre i słuszne.

Nadzieja – droga towarzysząca. Pewne afrykańskie przysłowie mówi: „Jeśli
chcesz iść szybko, idź sam, jeśli chcesz iść daleko, idź w
towarzystwie”. Izolowanie się lub zamykanie w samym sobie nigdy nie
rodzą nadziei, a dla odmiany bliskość i spotkanie z innym – owszem. Sami
nie dojdziemy nigdzie. Również przez wykluczenie nie buduje się
przyszłości dla nikogo, nawet dla samego siebie. Droga nadziei wymaga
kultury spotkania, dialogu, który przezwycięża przeciwieństwa i jałową
konfrontację. Dlatego podstawowe znaczenie ma uznanie różnic w sposobie
myślenia nie jako zagrożenia, ale jako bogactwa i czynnika rozwoju.
Świat potrzebuje kultury spotkania, potrzebuje młodych, którzy chcieliby
się poznawać, kochać się, którzy chcieliby wędrować razem i budować
kraj, o jakim marzył José Martí: „Ze wszystkim i dla dobra wszystkich”.

Nadzieja – droga solidarna. Kultura spotkania winna prowadzić oczywiście
do kultury solidarności. Bardzo cenię to, co powiedział Leonardo na
początku, gdy mówił o solidarności jako sile, pomagającej pokonywać
wszystkie trudności. Rzeczywiście, jeśli nie ma solidarności, nie ma
przyszłości dla żadnego kraju. Ponad wszelkimi rozważaniami czy
zainteresowaniami musi być konkretna i rzeczywista troska o istotę
ludzką, która może być moim przyjacielem, moim towarzyszem a także kimś,
kto myśli odmiennie, kto ma swoje idee, ale która jest taką samą istotą
ludzką i takim samym Kubańczykiem jak ja. Nie wystarczy zwykła
tolerancja, należy iść dalej i przechodzić od postawy podejrzliwej i
obronnej do postawy przyjęcia, współpracy, konkretnej służby i
skutecznej pomocy. Nie lękajcie się solidarności, służby, wyciągania
ręki do drugiej osoby, aby nikt nie znalazł się poza drogą.

Tę drogę życia rozświetla wyższa nadzieja: ta, która pochodzi z wiary w
Chrystusa. On stał się naszym towarzyszem podróży i nie tylko dodaje nam
otuchy, ale towarzyszy nam, jest obok nas i wyciąga do nas rękę
przyjaciela. On – Syn Boży – zechciał stać się jednym z nas, aby
przemierzać również naszą drogę. Wiara w Jego obecność, Jego miłość i
Jego przyjaźń zapalają i rozświetlają wszystkie nasze nadzieje i
marzenia. Z Nim uczymy się rozeznawać rzeczywistość, przeżywać
spotkanie, służyć innym i kroczyć w solidarności.

Drodzy młodzi Kubańczycy, jeśli sam Bóg wszedł w naszą historię i stał
się człowiekiem w Jezusie, jeśli wziął na swe barki naszą słabość i
grzech, nie lękajcie się nadziei, nie lękajcie się przyszłości, ponieważ
Bóg stoi z wami, wierzy w was, pokłada w was nadzieje.

Drodzy przyjaciele, dziękuję za to spotkanie. Niech nadzieja w
Chrystusie, waszym przyjacielu, prowadzi was zawsze w waszym życiu. I
proszę, nie zapominajcie modlić się za mnie. Niech Pan wam błogosławi.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.