„Patron walki o miłość” – ulicami Bydgoszczy przeszła 37. Pielgrzymka Maksymiliańska
15 sierpnia 2026 | 19:02 | jm | Bydgoszcz Ⓒ Ⓟ
Fot. Wiesław Kajdasz / Diecezja BydgoskaPonad 200 osób przeszło 14 sierpnia ulicami Bydgoszczy w 37. Pielgrzymce Maksymiliańskiej. Pątnicy wyruszyli z kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa i dotarli do parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego na Osowej Górze. Podczas sumy odpustowej ks. Krzysztof Buchholz wskazywał, że męczennik z Auschwitz może być dziś szczególnym patronem rodzin przeżywających kryzys.
Kilkukilometrową trasę pielgrzymi pokonali pieszo, a także na wózkach i w innych formach. Po drodze zatrzymali się na odpoczynek i poczęstunek u sióstr albertynek. Pielgrzymkę zakończyła uroczysta Msza św. odpustowa.
W homilii ks. Krzysztof Buchholz zaprosił uczestników do szczególnej medytacji nad ostatnimi chwilami życia św. Maksymiliana. Poprosił, by zamknęli oczy i wyobrazili sobie obozową rzeczywistość Auschwitz: więźniów w pasiakach, przemoc, krzyki i niemieckich strażników. Następnie przypomniał moment, gdy po ucieczce jednego z więźniów Niemcy wybrali dziesięciu skazanych na śmierć.
Wśród nich znalazł się Franciszek Gajowniczek, który wołał o litość, wskazując na żonę i dzieci. Wtedy z szeregu wystąpił Maksymilian Kolbe. – Jestem księdzem katolickim – powiedział franciszkanin, zgłaszając się na śmierć za współwięźnia. – Nie ma większej miłości, jak oddać życie za przyjaciół swoich. Maksymilian oddał życie za kogoś zupełnie obcego – podkreślił ks. Buchholz.
Proboszcz bydgoskiej parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa zwrócił uwagę, że ofiara św. Maksymiliana ma szczególne znaczenie również dla współczesnych rodzin. Jak zaznaczył, Franciszek Gajowniczek walczył o życie nie tylko dla siebie, ale także dla swojej żony i dzieci. Dlatego święty męczennik może być dla małżonków i rodziców szczególnym orędownikiem w chwilach kryzysu. – Masz problem w rodzinie? Masz problem z mężem? Masz problem z dziećmi? Masz problem ze swoimi rodzicami? To wołaj do niego. Ratuj moją rodzinę! Pomóż mi! Nie pozwól, żeby to się rozpadło – apelował kapłan.
W homilii wskazał również na szerszy wymiar przesłania św. Maksymiliana. Jego zdaniem współczesny człowiek coraz częściej próbuje budować relacje na rozliczaniu, paragrafach i walce o własną rację, zamiast na zaufaniu, przebaczeniu i dialogu.
Podkreślił, że prawdziwa miłość nie jest jedynie uczuciem, ale codziennym wyborem i gotowością do odpowiedzi na Boże wezwanie. – Prawdziwa miłość to powołanie. Bo Bóg woła, a ja po Jego wołaniu odpowiadam: oto jestem – zaznaczył ks. Buchholz.
Przypomniał także historię młodego Rajmunda Kolbego. Jako dwunastoletni chłopiec miał przed obrazem Matki Bożej zobaczyć dwie korony – białą, symbolizującą czystość, i czerwoną, oznaczającą męczeństwo. – Biorę obie – miał odpowiedzieć.
Kapłan przypomniał następnie drogę życia franciszkanina: studia, doktoraty, założenie Rycerstwa Niepokalanej, działalność wydawniczą i misyjną oraz powstanie Niepokalanowa. Zwrócił uwagę, że Maksymilian przez całe życie konsekwentnie realizował powołanie, które ostatecznie doprowadziło go do męczeństwa w Auschwitz. – Gdy burza spotyka okręt na morzu, okręt nie staje, ale spokojnie płynie dalej. Podobnie, gdy burza w duszy naszej szaleje, nie załamujmy się, nie traćmy pokoju, ale wpatrzeni w Niepokalaną, stałą ufnością idźmy naprzód – przypomniał słowa świętego.
Pielgrzymka Maksymiliańska była nie tylko drogą ulicami Bydgoszczy, ale także okazją do przypomnienia postaci franciszkanina, który – jak podkreślono podczas uroczystości – swoim życiem pokazał, że miłość może wymagać najwyższej ofiary.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

