Pierwszy od niemal 500 lat premier-katolik na Wyspach
18 lipca 2026 | 14:34 | America Magazine, st | Londyn Ⓒ Ⓟ
Fot. Jon Super/Associated Press/East NewsWielka Brytania w poniedziałek będzie miała pierwszego katolickiego premiera od ponad 500 lat – stwierdza na łamach jezuickiego America Magazine Paul Vallely. Od lat pięćdziesiątych XVI wieku żaden katolik nie stał na czele brytyjskiego rządu. Ostatnią katolicką monarchinią była królowa Maria I Tudor, która bezskutecznie próbowała odwrócić skutki reformacji zapoczątkowanej przez jej ojca, Henryka VIII. Ta wielowiekowa przerwa ma dobiec końca 20 lipca, kiedy urząd premiera obejmie Andy Burnham.
Katolicki premier w protestanckim kraju
Valley przypomina, że po śmierci Marii I sytuacja angielskich katolików uległa znacznemu pogorszeniu. Przez kolejne stulecia ograniczano ich wolność religijną oraz prawa obywatelskie. Do dziś w brytyjskim prawie pozostaje zapis wykluczający osoby „wyznające religię papieską” z dziedziczenia Korony i sprawowania władzy królewskiej. Choć współcześnie osoby pełniące funkcje publiczne nie muszą już składać przysięgi odrzucającej katolicką naukę o przeistoczeniu (transsubstancjacji), Anglia nadal pozostaje państwem o wyraźnie protestanckim charakterze – zaznacza publicysta .
Przypomina, że poprzedni premierzy odnosili się do swej wiary z wielką ostrożnością. Tony Blair regularnie uczestniczył we Mszy Świętej wraz ze swoją katolicką żoną i dziećmi, jednak do Kościoła katolickiego wstąpił dopiero po opuszczeniu Downing Street 10. Boris Johnson, ochrzczony jako katolik, w czasach szkolnych przyjął bierzmowanie w Kościele anglikańskim i przez lata prowadził życie dalekie od praktyk religijnych. Dopiero później, korzystając z przepisów prawa kanonicznego, zawarł ślub kościelny ze swoją trzecią żoną w katedrze westminsterskiej.
Katolik praktykujący okazjonalnie
Natomiast Andy Burnham, który obejmuje urząd po Keirze Starmerze – deklarującym się jako osoba niewierząca – urodził się i wychował w rodzinie katolickiej oraz posłał swoje troje dzieci do szkół katolickich. Jako poseł do Izby Gmin nie zawsze głosował zgodnie z nauczaniem Kościoła w sprawach takich jak aborcja czy małżeństwa osób tej samej płci. Wielokrotnie krytykował, jak to określał, „surową i osądzającą” postawę Kościoła wobec osób homoseksualnych, a w 2015 roku apelował do papieża Franciszka o „wprowadzenie Kościoła w XXI wiek” w kwestii małżeństw jednopłciowych.
Jego poglądy polityczne trudno jednak uznać za jednoznacznie liberalne. Choć sprzeciwiał się zaostrzeniu przepisów dotyczących aborcji, w 2008 roku zagłosował za utrzymaniem wymogu, aby kliniki leczenia niepłodności uwzględniały „potrzebę obecności ojca” przy podejmowaniu decyzji o leczeniu metodą in vitro. Przepis ten utrudniał dostęp do tej procedury parom lesbijskim. Burnham zgłaszał również zastrzeżenia wobec projektu ustawy o wspomaganym umieraniu procedowanego w ubiegłym roku w Izbie Gmin. Nie uzasadniał jednak swojego stanowiska argumentami ruchu pro-life, lecz wskazywał, że nie można wprowadzać takich rozwiązań, dopóki hospicja pozostają poważnie niedofinansowane.
Trudno więc uznać Burnhama za katolika, który całkowicie odszedł od swojej wiary. W ubiegłym miesiącu, składając przysięgę po ponownym wyborze do parlamentu, wybrał Biblię Jerozolimską – przekład Pisma Świętego szczególnie popularny wśród parlamentarzystów katolickich.
Sam przyznaje, że uczestniczy we Mszy Świętej jedynie okazjonalnie i określa siebie jako „niezbyt religijnego”. O swojej rodzinie mówi jednak, że pozostaje katolicka, dodając – za swoją matką i używając charakterystycznego dla Liverpoolu dialektu scouse – że „nie liżemy stopni ołtarza”, czyli nie należymy do osób przesadnie ostentacyjnych w praktykowaniu wiary.
Określenie scouse odnosi się zarówno do lokalnego dialektu, jak i kultury Liverpoolu – miasta, do którego w XIX i XX wieku napłynęły setki tysięcy irlandzkich katolików. Do dziś znaczna część mieszkańców regionu ma irlandzkie korzenie, a katolicyzm pozostaje ważnym elementem lokalnej tożsamości.
Inspiracja katolicką nauką społeczną
Co znamienne, już w 2015 roku Andy Burnham podkreślał: „Katolicka nauka społeczna stanowi fundament mojej polityki”.
Młody Burnham od najmłodszych lat był wychowywany w duchu tej nauki. Jako ministrant rywalizował z braćmi o upragnioną funkcję podtrzymywania pateny osób przyjmujących Komunię Świętą. Jednak znacznie trwalsze wrażenie wywarło na nim inne z jego obowiązków. Musiał nadzorować odtwarzanie homilii arcybiskupa Liverpoolu Dereka Worlocka, nagrywanych na taśmę i rozsyłanych do lokalnych parafii w wybrane niedziele.
Była to epoka, w której gospodarcza rewolucja Margaret Thatcher miała niszczący wpływ na społeczności klasy robotniczej. Na północy Anglii zamykano zakłady przemysłu ciężkiego, a konflikt rządu z Krajowym Związkiem Górników stał się jednym z najbardziej zaciekłych sporów w historii brytyjskiego ruchu robotniczego. Arcybiskup Worlock, uczestnik wszystkich sesji Soboru Watykańskiego II, był zdecydowanym zwolennikiem ewangelii społecznej. „Mogę modlić się za duszę [mojego bliźniego]” – mówił kiedyś – „ale nie mogę odwracać wzroku od tego, jak ma on żyć: od jego dobrobytu, wolności, zamożności lub ubóstwa, jego domu, pracy i wszystkiego, co się z tym wiąże”.
Konserwatyści w rządzie w Westminsterze postrzegali arcybiskupa jako niebezpiecznego radykała. Podobne obawy pojawiały się wcześniej w Watykanie, zwłaszcza po jego apelach do papieża Pawła VI o złagodzenie zakazu stosowania środków antykoncepcyjnych przez małżeństwa. Wraz z anglikańskim biskupem Liverpoolu Davidem Sheppardem Worlock odegrał jednak kluczową rolę w przezwyciężaniu podziałów społecznych w mieście, odbudowie zaufania i wspieraniu wspólnot lokalnych. Obaj biskupi napisali książkę Better Together: Christian Partnership in a Hurt City i tak bardzo zbliżyli się w duchu ekumenizmu, że żartowano, iż w jednym mieście udało im się naprawić część szkód wyrządzonych przez reformację.
Arcybiskup Worlock wywarł ogromny wpływ na młodego Andy’ego Burnhama. Większość nauczycieli w katolickiej szkole, do której uczęszczał, postrzegała Partię Pracy jako polityczne urzeczywistnienie jego „ewangelii społecznej”. „Istniało i nadal istnieje” – powiedział później Burnham – „bezpośrednie powiązanie między tym, czego uczyłem się w szkole i kościele, a wartościami Partii Pracy”.
Być po stronie słabszych
Jako zagorzały kibic piłki nożnej Burnham od zawsze wspiera klub Everton F.C., który przez lata pozostawał w cieniu odnoszącego większe sukcesy lokalnego rywala – Liverpoolu. Jednym ze swoich ulubionych żartów polityk określał trzy instytucje, które go ukształtowały: Everton, Partię Pracy i Kościół katolicki. „Właśnie w tej kolejności” – dodawał z uśmiechem. Poważniej wyjaśniał jednak: „Zawsze czułem, że łączy je wspólna tożsamość – poczucie solidarności, wartości i doświadczenie bycia po stronie słabszych”.
Patrick Maguire z „The Times”, komentator polityczny blisko związany z otoczeniem Burnhama, uważa, że encykliką najlepiej oddającą jego stosunek do wiary jest Rerum novarum papieża Leona XIII z 1891 roku. Dokument ten położył fundamenty katolickiej nauki społecznej, podkreślając konieczność równowagi między prawami pracowników a prawami i obowiązkami coraz bardziej dominującej klasy kapitalistycznej. Zdaniem Maguire’a poglądy polityczne Burnhama nie wynikają jednak z teologicznych abstrakcji, lecz z osobistych doświadczeń.
Jego pierwsze przemówienie programowe jako potencjalnego przyszłego premiera, wygłoszone w ubiegłym miesiącu, było pełne odniesień do katolickiej nauki społecznej – szczególnie do godności człowieka oraz potrzeby zachowania równowagi między solidarnością a pomocniczością w dążeniu do dobra wspólnego.
Burnham przedstawił wizję odnowy gospodarczej i reindustrializacji, której centralnym elementem ma być znaczące „przywrócenie równowagi sił” poprzez przeniesienie części kluczowej administracji państwowej z Downing Street w Londynie do Manchesteru – miasta, którego do niedawna był burmistrzem. Pod jego kierownictwem wzrost gospodarczy regionu miał przewyższać tempo rozwoju pozostałej części Wielkiej Brytanii. Manchester ma stać się nowym centrum politycznym, z którego impuls rozwojowy będzie promieniował na inne zaniedbane regiony kraju.
Propozycja tak szerokiego przeniesienia władzy poza Westminster nie jest jedynie reformą administracyjną. Wpisuje się w przekonanie, że osoby i społeczności marginalizowane powinny odzyskać wpływ na własną przyszłość – zgodnie z katolicką nauką o wrodzonej godności każdej osoby stworzonej na obraz Boga. Odwołuje się tym samym do przesłania konstytucji duszpasterskiej Soboru Watykańskiego II Gaudium et spes, która przypomina, że instytucje polityczne istnieją dla dobra człowieka, a nie człowiek dla instytucji. Podobną perspektywę odnaleźć można w Centesimus annus Jana Pawła II oraz w Fratelli tutti papieża Franciszka, gdzie podkreślono, że żaden region ani żadna społeczność nie powinny być skazywane na wykluczenie czy pozostawienie w tyle.
Obietnica budowy większej liczby mieszkań dla osób ubogich niż w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat stanowi kolejny wyraz troski o podstawowe warunki ludzkiej godności. Podobnie jak zapowiedź ograniczenia wydatków na pomoc społeczną w sposób „sprawiedliwy i trwały”, w przeciwieństwie do rozwiązań, które – zdaniem Burnhama – zawiodły. Jego przekonanie, że edukacja zawodowa powinna cieszyć się takim samym szacunkiem jak akademicka, koresponduje z przesłaniem encykliki Laborem exercens, w której Jan Paweł II podkreślał, że godność pracy wynika przede wszystkim z godności osoby pracującej, a nie z jej statusu społecznego czy ekonomicznej wydajności.
Przeniesienie części procesów decyzyjnych państwa poza Londyn jest klasycznym przykładem zasady pomocniczości – przekonania, że wyższe szczeble władzy nie powinny przejmować zadań, które mogą skutecznie realizować wspólnoty lokalne. Papież Pius XI w encyklice Quadragesimo anno określał takie nadużycie władzy państwowej mianem „poważnego zła”. Stwierdzenie Burnhama, że „wzrostu nie można narzucić odgórnie, lecz należy go pielęgnować oddolnie”, stanowi laickie ujęcie tej zasady.
Drugim wielkim filarem katolickiej nauki społecznej obok pomocniczości jest solidarność. Jak pisał Jan Paweł II w Sollicitudo rei socialis, nie oznacza ona jedynie „niejasnego współczucia” dla cierpienia innych, lecz „stanowczą i wytrwałą determinację, aby angażować się na rzecz dobra wspólnego”. To właśnie ta idea leży u podstaw wizji Burnhama – gospodarki zapewniającej „wzrost w każdym kodzie pocztowym i nadzieję w każdym sercu” oraz polityki mniej skoncentrowanej na konflikcie.
Jego zapowiedź „większej kontroli publicznej nad podstawowymi usługami” – wodą, energią, mieszkalnictwem i transportem – wpisuje się w jeden z najtrwalszych tematów katolickiej refleksji społecznej. Leon XIII, Pius XI, Jan XXIII, Jan Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek uznawali znaczenie wolnego rynku, ale jednocześnie podkreślali, że życie gospodarcze wymaga właściwego uporządkowania i że państwo ma obowiązek interweniować, gdy wymaga tego sprawiedliwość społeczna.
Andy Burnham jest politykiem znacznie bardziej charyzmatycznym niż ustępujący premier Wielkiej Brytanii. Posługuje się językiem zwykłych ludzi i unika zarówno terminologii teologicznej, jak i czysto ideologicznej. Jego słownik jest przede wszystkim moralny: mówi o sprawiedliwości, godności i przynależności. Jednak źródła tych przekonań pozostają wyraźne – wyrastają z doświadczenia Kościoła katolickiego, tradycji Partii Pracy i życia społeczności, która przez lata znajdowała się na marginesie politycznej uwagi.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

