Drukuj Powrót do artykułu

Pobożność ludowa – czy to zjawa?

02 marca 2016 | 12:35 | Ks. Ignacy Soler Ⓒ Ⓟ

Niedziela po południu w małym miasteczku niedaleko od Warszawy. Wchodzę do kościoła, który jest kościołem miłosierdzia, gdzie można uzyskać odpust, przechodząc przez bramę miłosierdzia. Odwiedzający dowiedzą się tego, patrząc na wielki, godny i ładny plakat umieszczony przy bramie ze słowami: „Świątynia miłosierdzia”, portret św. Jana Pawła II i św. Faustyny po prawej i lewej stronie tego tekstu.

Siedzę w małym kąciku tej świątyni pogrążony w modlitwie. Powoli, powoli, wierni przybywają i wkrótce świątynia wypełnia się. Zaczyna się nabożeństwo „Gorzkich Żali”. Organy brzmią majestatycznie, ludzie ładnie śpiewają, biały ekran z literami widoczny jest z daleka. Rozważanie męki Pańskiej jest tak przeżywane, że aż płakać za grzechy człowiek chce. Gdzie ja jestem? Czy jestem w przedsionku nieba czy raczej na Górze Kalwarii? Obok mnie mnóstwo wiernych modli się pobożnie. Lud Boży pogrążony w modlitwie, a ja wśród nich, czerpiąc siłę, łaskę i pewność z ludowej pobożności. Przeżywanie Męki Pańskiej prowadzi do postanowienia poprawy. Ach, Jezu mój kochany!

Kończą się Gorzkie Żale i młody ksiądz zaczyna homilię pasyjną. Mówi ładnie. Zazdroszczę tej pięknej polszczyzny, tak nieosiągalnej dla mnie. Kiedy ktoś mówi dobrze, wyraźnie, dobrą składnią pomaga wiernym. Treść to najważniejsza sprawa, a ten ksiądz, zaczynając od Wielkiego Postu i od uczynków miłosierdzia mówi, że dziś – widać, że nie pierwszy raz głosi Słowo Boże do tego zgromadzenia wiernych – będzie mowa o piątym i szóstym uczynkach miłosierdzia względem duszy: krzywdy cierpliwe znosić, urazy chętnie darować.

Bardzo ładne słowa, trafne, wymawiane z namaszczeniem. Już minęło piętnaście minut, a kaznodzieja przypomina film „Zjawa”. Zaczyna opowiadać krótko i ściśle scenariusz tego filmu. Akcja odbywa się w XIX w., w Ameryce. Grupa ludzi zajmująca się polowaniem na niedźwiedzie jest w niebezpieczeństwie, ponieważ Indianie atakują ich, broniąc własnego terytorium. Niedźwiedź atakuje ich i śmiertelnie rani człowieka. Szef decyduje zostawić go, ponieważ nie mogą go nosić, a jeżeli to zrobią, wszyscy mogą być atakowani przez Indianin. Syn ranionego człowieka sprzeciwia się temu i decyduje się zostać ze zranionym ojcem. Jest wielka dyskusja, szef morduje młodego człowieka i wrzuca go do tego samego miejsca, gdzie jest umierający ojciec. Ale dokonuje się cud, siła natury jest większa, a człowiek zraniony nie umiera, odzyskuje siły, wychodzi z dziury i zaczyna szukać mordercy syna – pragnie zemsty.

Po długiej podróży i poszukiwaniu nasz człowiek trafia do szefa tej grupy, walczy z nim i zaczyna już dusić mordercę, a wtedy odzywa się głos sumienia: nie wolno zamordować tego człowieka, istnieje inny wymiar sprawiedliwości, trzeba wybaczać, nie wolno zemścić się, trzeba urazy darować. Kaznodzieja zwrócił uwagę, że tak reagował bohater filmu, ponieważ był człowiekiem religijnym, transcendentem, człowiekiem, który zdał sobie sprawę, że istnieje inny świat, gdzie sprawiedliwość będzie spełniona i pełna miłosierdzia. Wszyscy słuchali z zapartym tchem, robiło wyrażenie to, co ten ksiądz mówił. Widać, że był dobrze przygotowany.

Niespodzianką było następnego dnia, kiedy czytałem w wiadomościach o zdobywcach Oscarów. Najlepszy aktor to Leonardo di Caprio, bohater filmu „The revenant – Zjawa”. Podobno słowo 'revenant' nie jest znane przeciętnemu Anglikowi czy Amerykaninowi, jest bardzo rzadko używanym słowem, ale znaczenie jest wielkie: człowiek, który wraca do życia, ze świata zmarłych do żyjących, i pojawia się jako duch, widmo, zmora. Człowiek, który przebacza, wraca do życia z szeolu zmarłych do Królestwa Chrystusa.

Nie wiem dlaczego, ale myślałem o spotkaniu Leonardo di Caprio z papieżem Franciszkiem, i zadałem sobie pytanie: czy mówili o tym filmie i o miłosierdziu?

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.