Prof. Marek Melnyk: Pojednanie polsko-ukraińskie nie wymaga rezygnacji z prawdy historycznej
03 czerwca 2026 | 12:39 | Prof. Marek Melnyk | Olsztyn Ⓒ Ⓟ
Fot. J. Andrzejewski „Pojednanie nie wymaga rezygnacji z prawdy historycznej. Polska strona ma pełne moralne i historyczne prawo przypominać o ofiarach zbrodni wołyńskiej oraz krytykować państwową gloryfikację formacji odpowiedzialnej za masowe mordy na ludności cywilnej” – uważa prof. Marek Melnyk. Socjolog komunikacji i medioznawca z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie zwraca uwagę, że pojednanie polsko-ukraińskie wspierane przez Kościoły chrześcijańskie i organizacje religijne w obu krajach nie powinno zostać zatrzymane lub zakwestionowane. Wręcz przeciwnie, z tej sytuacji należy wyciągnąć wniosek, że trwałe pojednanie nie może opierać się na przemilczaniu trudnych kwestii historycznych, lecz na odwadze ich podejmowania.
Publikujemy tekst artykułu.
Dekret Prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego
26 maja 2026 roku prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wydał dekret nr 440/2026, w którym nadał elitarnej jednostce Sił Operacji Specjalnych ZSU oficjalne poczesne imię „Bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii”.
W celu przywrócenia historycznych tradycji armii narodowej, biorąc pod uwagę wzorowe wykonywanie powierzonych zadań w obronie integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy, postanawiam: 1. Nadać Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy tytuł honorowy „imienia Bohaterów UPA” i dalej nazywać je Samodzielnym Centrum Operacji Specjalnych „Północ” im. Bohaterów UPA Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy.
Niniejszy Dekret wchodzi w życie z dniem jego opublikowania.
Prezydent Ukrainy W. ZEŁENSKI
26 maja 2026 r (1)
Moje pierwsze wrażenie po lekturze tego dokumentu to myśl o masowych mordach UPA na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu w 1943 roku. Z tego powodu nie można zaliczyć wszystkich bojowników UPA do grona bohaterów. Wśród nich byli zwykli mordercy. To jest fakt. Rzeź ludności polskiej na Wołyniu w 1943 roku była wielkim złem uczynionym w imię miłości do własnego narodu. Prezydent Zełenski jest zbyt wytrwałym i doświadczonym politykiem, aby o tym nie widzieć. Zatem jest to Jego duży błąd. Nie potrafił oddzielić walki UPA o niepodległość Ukrainy od odpowiedzialności za masowe zbrodnie uczynione w imię miłości do ojczyzny. Nie potrafił oceniać w perspektywie moralnej całej działalności UPA. Jest to też akt, który podważa proces pojednania polsko-ukraińskiego.
Jak to wyjaśnić?
Zrozumienie tego dokumentu wymaga uwzględnienia kilku nakładających się na siebie czynników politycznych, historycznych i wojennych. Sam dekret uzasadniono potrzebą „przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska” oraz zasługami jednostki w obronie niepodległości Ukrainy.
Ukraińska polityka pamięci od 2014 r.
Dostępne informacje wskazują, że dekret wpisywał się w szerszą politykę historyczną Ukrainy oraz proces budowania własnej tradycji wojskowej w czasie wojny z Rosją. W uzasadnieniu podkreślano „przywracanie historycznych tradycji narodowego wojska” oraz uhonorowanie jednostki za działania obronne. Od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę następuje intensywna przebudowa ukraińskiej pamięci historycznej. W jej ramach coraz większą rolę odgrywają postacie i formacje kojarzone z walką o niepodległość przeciw ZSRR. Dla znacznej części ukraińskiej opinii publicznej UPA jest przede wszystkim symbolem antysowieckiego oporu i walki o własne państwo. Nie oznacza to automatycznie akceptacji wszystkich działań tej formacji, ale w ukraińskiej narracji państwowej akcent położony jest na aspekt niepodległościowy. W takim przypadku nadanie nazwy jednostce byłoby elementem ukraińskiej narracji narodowej.
Wojna z Rosją wzmacnia symbolikę antyrosyjską
W warunkach wojny pamięć historyczna staje się narzędziem mobilizacji społecznej. UPA jest przedstawiana przez część ukraińskich elit jako organizacja, która walczyła przeciw dominacji Moskwy. W tym sensie patronat UPA nad jednostką specjalną ma znaczenie przede wszystkim symboliczne: ma budować ciągłość między dawną walką o niepodległość a obecną wojną z Rosją.
Zełenski nie jest ideologiem nacjonalizmu
Warto zauważyć, że Wołodymyr Zełenski przez większość swojej kariery nie był kojarzony z ukraińskim nacjonalizmem historycznym. Jeszcze przed 2022 r. był często krytykowany przez środowiska nacjonalistyczne za zbyt umiarkowane stanowisko. Dlatego decyzję tę należy raczej interpretować jako element państwowej polityki historycznej Ukrainy niż jako osobistą fascynację Zełenskiego tradycją ukraińskiego nacjonalizmu z pierwszej połowy XX wieku. Zełenski – podpisując ten dekret – nagle nie stał się zwolennikiem tzw. „ideologii banderowskiej”. Jego decyzję należy raczej postrzegać jako efekt połączenia: wojennej mobilizacji społeczeństwa, utrwalonej od 2014 r. polityki pamięci Ukrainy, poszukiwania symboli antyrosyjskiego oporu, presji środowisk patriotycznych i wojskowych oraz niedostatecznego uwzględnienia polskiej pamięci o rzezi wołyńskiej. Politycznie jest to jednak decyzja bardzo kosztowna, ponieważ dostarcza argumentów zarówno środowiskom antyukraińskim w Polsce, jak i rosyjskiej propagandzie zainteresowanej skłócaniem obu narodów.
Sygnał do wewnątrz Ukrainy
Zełenski jest politykiem bardzo świadomym znaczenia gestów historycznych. Możliwe więc, że kalkulował przede wszystkim skutki wewnątrzukraińskie, uznając, iż odwołanie do UPA wzmocni morale części społeczeństwa i środowisk wojskowych. Dekret można odczytać także jako gest skierowany do środowisk wojskowych. W czasie wojny państwo poszukuje symboli jednoczących społeczeństwo i armię. UPA funkcjonuje dla wielu Ukraińców jako mit założycielski walki o niepodległość, podobnie jak dla Polaków funkcjonuje mit Armii Krajowej. Problem polega na tym, że analogia ta nie jest akceptowana w Polsce ze względu na odpowiedzialność UPA za zbrodnie na ludności polskiej.
Niedocenienie polskiej wrażliwości historycznej
Następnie to nasuwa mi się przekonanie, że Ukraina nadal nie docenia skali wrażliwości polskiej pamięci historycznej związanej z Wołyniem. W ukraińskiej kulturze pamięci UPA jest często postrzegana głównie przez pryzmat walki z ZSRR. W rezultacie decyzje, które w Kijowie bywają traktowane jako element polityki historycznej lub wojskowej tradycji, w Warszawie odbierane są jako gesty wymierzone w pamięć ofiar. Z polskiej perspektywy decyzja ta została odebrana bardzo negatywnie. Można więc argumentować, że ukraińskie kierownictwo albo nie doceniło znaczenia tej kwestii dla Polaków, albo uznało, że potrzeby polityki wewnętrznej są obecnie ważniejsze niż potencjalne koszty w relacjach z Polską. Prezydent Zełenski wykonał gest podkreślający własne rozumienie tradycji UPA. Zakomunikował swą politykę pamięci. Dekret wpisuje się w trwający od lat spór o pamięć historyczną Polaków i Ukraińców. Dla większości Polaków UPA pozostaje przede wszystkim sprawcą ludobójstwa wołyńskiego. Dla wielu Ukraińców jest jednocześnie symbolem walki o niepodległość. Te dwie pamięci historyczne nie zostały dotąd skutecznie uzgodnione. Dlatego każda próba oficjalnego honorowania UPA przez państwo ukraińskie wywołuje w Polsce silne reakcje.
Osłabienie procesu pojednania polsko-ukraińskiego
Decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu elitarnej jednostce Sił Operacji Specjalnych Ukrainy honorowego imienia „Bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii” stanowi poważne wyzwanie dla procesu pojednania polsko-ukraińskiego, ponieważ dotyka jednego z najbardziej bolesnych punktów we wzajemnej pamięci historycznej. Dla znacznej części społeczeństwa ukraińskiego UPA pozostaje symbolem walki o niepodległość przeciwko dominacji sowieckiej i obcym okupantom, natomiast dla Polaków jest przede wszystkim organizacją odpowiedzialną za zbrodnie dokonane na ludności cywilnej podczas rzezi wołyńskiej i innych aktów przemocy etnicznej. Ta zasadnicza różnica w postrzeganiu przeszłości sprawia, że podobne decyzje wywołują silne emocje i mogą prowadzić do wzrostu wzajemnej nieufności. Nie oznacza to jednak, że pojednanie polsko-ukraińskie wspierane przez Kościoły chrześcijańskie i organizacje religine w obu krajach powinno zostać zatrzymane lub zakwestionowane. Wręcz przeciwnie, z tej sytuacji należy wyciągnąć wniosek, że trwałe pojednanie nie może opierać się na przemilczaniu trudnych kwestii historycznych, lecz na odwadze ich podejmowania.
Dwie pamięci
Pojednanie historyczne opiera się na kilku fundamentach: uznaniu cierpienia drugiej strony, gotowości do krytycznej refleksji nad własną historią oraz unikaniu działań, które druga strona odbiera jako gloryfikację sprawców zbrodni. W tym kontekście honorowanie UPA przez instytucje państwowe Ukrainy jest dla wielu Polaków trudne do zaakceptowania, ponieważ UPA pozostaje w polskiej pamięci historycznej przede wszystkim odpowiedzialna za zbrodnie na ludności cywilnej podczas Rzezi Wołyńskiej. Problem polega na tym, że w Ukrainie funkcjonuje inna pamięć historyczna. UPA jest tam często postrzegana jako formacja walcząca o niepodległość przeciwko III Rzeszy i Związkowi Radzieckiemu. W rezultacie ten sam symbol wywołuje dwa całkowicie odmienne skojarzenia. To klasyczny przykład konfliktu pamięci historycznych.
Co osłabiano?
Z perspektywy teorii pojednania można wskazać, że takie gesty: utrudniają budowanie wzajemnego zaufania; wzmacniają poczucie krzywdy po stronie polskiej; osłabiają społeczne poparcie dla dialogu historycznego; dostarczają argumentów środowiskom przeciwnym współpracy polsko-ukraińskiej; komplikują pracę historyków, Kościołów i organizacji społecznych zaangażowanych w pojednanie.
Istota pojednania
Jednocześnie warto zauważyć, że pojednanie nie oznacza pełnej zgody co do interpretacji historii. Dobrym przykładem są relacje polsko-niemieckie. Mimo głębokich różnic pamięciowych udało się wypracować wspólną płaszczyznę dzięki uznaniu odpowiedzialności za zbrodnie i szacunkowi dla pamięci ofiar. W przypadku relacji polsko-ukraińskich kluczowe pytanie brzmi nie tyle, czy Ukraina ma prawo czcić własne tradycje niepodległościowe, lecz czy możliwe jest oddzielenie pamięci o walce o niepodległość od pamięci o zbrodniach popełnionych na ludności cywilnej. Dopóki nie zostanie znaleziony język pozwalający połączyć te dwa aspekty historii, podobne decyzje będą wywoływały napięcia i będą postrzegane przez wielu Polaków jako krok utrudniający pojednanie. Z punktu widzenia wysiłków na rzecz pojednania szczególnie problematyczne jest użycie przez państwo symboliki, która dla sąsiedniego narodu wiąże się z doświadczeniem masowej przemocy. Nawet jeśli intencją jest upamiętnienie walki o niepodległość, odbiór społeczny po drugiej stronie granicy może być diametralnie odmienny.
Przyszłość
Polska ma pełne prawo wyrażać sprzeciw wobec państwowej gloryfikacji UPA i przypominać o cierpieniu ofiar zbrodni wołyńskiej, nie rezygnując jednocześnie z dialogu z Ukrainą. Uznanie prawdy historycznej nie stoi w sprzeczności z budowaniem dobrych relacji między narodami, lecz stanowi ich niezbędny fundament.
Równocześnie należy unikać uproszczeń prowadzących do utożsamiania współczesnej Ukrainy z tradycją UPA. Dzisiejsze państwo ukraińskie jest rzeczywistością znacznie bardziej złożoną, a jego społeczeństwo kształtuje się przede wszystkim pod wpływem doświadczenia walki o niepodległość i obrony przed rosyjską agresją. Traktowanie całej Ukrainy przez pryzmat jednej tradycji historycznej byłoby błędem zarówno poznawczym, jak i politycznym. Podobnie nie można ignorować faktu, że dla wielu Ukraińców odwołania do UPA mają przede wszystkim wymiar antyimperialny i antysowiecki, nawet jeśli z polskiej perspektywy pozostają moralnie trudne do zaakceptowania.
Wnioskiem płynącym z tej sytuacji powinno być również przekonanie, że spory historyczne nie mogą przesłaniać współczesnych wyzwań i wspólnych interesów obu państw. Polska i Ukraina pozostają partnerami strategicznymi, których bezpieczeństwo i stabilność są ze sobą ściśle powiązane. Oznacza to konieczność prowadzenia równolegle dwóch procesów: konsekwentnego dochodzenia do prawdy historycznej oraz rozwijania współpracy. Zerwanie dialogu z powodu różnic w ocenie przeszłości prowadziłoby jedynie do utrwalenia wzajemnych uprzedzeń i osłabienia zdolności obu narodów do wspólnego reagowania na współczesne zagrożenia.
Istnieje potrzeba budowania kultury pamięci, która nie wymaga od żadnej ze stron rezygnacji z własnej wrażliwości historycznej, ale jednocześnie pozwala uznać cierpienie drugiego narodu. Pojednanie polsko-ukraińskie będzie trwałe tylko wtedy, gdy będzie oparte na prawdzie, szacunku dla ofiar oraz gotowości do prowadzenia dialogu nawet w momentach szczególnie trudnych. Decyzja o nadaniu jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA” nie powinna być więc ani przemilczana, ani wykorzystywana jako pretekst do odrzucenia idei pojednania, lecz potraktowana jako przypomnienie, że pojednanie jest procesem wymagającym cierpliwości, uczciwości historycznej i wzajemnej odpowiedzialności za przyszłość. Nie wolno utożsamiać całej współczesnej Ukrainy z kultem UPA. Współczesna Ukraina nie jest państwem UPA ani projektem nacjonalistycznym. Dzisiejsza ukraińska tożsamość jest kształtowana przede wszystkim przez doświadczenie obrony przed rosyjską agresją po 2014 i 2022 roku. W szeregach Sił Zbrojnych Ukrainy służą ludzie o bardzo różnych poglądach, pochodzeniu etnicznym i językowym. Uproszczenie sprowadzające Ukrainę do „banderyzmu” byłoby zarówno historycznie nieprecyzyjne, jak i korzystne dla rosyjskiej propagandy. Pojednanie nie wymaga rezygnacji z prawdy historycznej. Polska strona ma pełne moralne i historyczne prawo przypominać o ofiarach zbrodni wołyńskiej oraz krytykować państwową gloryfikację formacji odpowiedzialnej za masowe mordy na ludności cywilnej. Doświadczenia pojednania polsko-niemieckiego pokazują, że trwałe pojednanie nie powstaje przez przemilczanie trudnych tematów, lecz przez ich pokorne uznanie.
Przypisy.
1. https://www.president.gov.ua/documents/4402026-59649
——-
Prof. Marek Melnyk – socjolog komunikacji i medioznawca, profesor nauk humanistycznych (2021), habilitowany 2006 (UJ), doktor 1998 (UJ), mgr 1992 (KUL). Związany z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Bada komunikację konfesyjną, aksjologię dialogu, pogranicze kulturowe. Działacz społeczności ukraińskiej w Polsce, zasłużony dla dialogu polsko-ukraińskiego. Autor wielu książek i publikacji. W najbliższym czesie ukaże się jego najnowsza książka pt. „Antypolska dezinformacja w rosyjskich mediach”.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

