Drukuj Powrót do artykułu

Rozważanie abp. Pizzaballi na XXXIII Niedzielę Zwykłą – 14 listopada 2021

11 listopada 2021 | 19:12 | st (KAI) | Jerozolima Ⓒ Ⓟ

Tylko ten, kto słucha i polega na Słowie Bożym, będzie w stanie naprawdę zobaczyć rodzącą się nowość. W ten właśnie sposób będzie oczekiwał na pełnię objawienia w świecie przyszłym, którą Ojciec wciąż daje człowiekowi, coraz ściślej jednocząc go z Paschą Pana Jezusa – stwierdza w rozważaniu na XXXIII Niedzielę Zwykłą roku B łaciński patriarcha Jerozolimy abp Pierbattista Pizzaballa OFM.

W ciągu minionych kilku niedziel kilkakrotnie pojawiał się temat spojrzenia. Spotkanie z Bartymeuszem (Mk 10, 46-52), który został uzdrowiony ze ślepoty, było ostatnim spotkaniem Jezusa w drodze do Jerozolimy. Po tym uzdrowieniu, w minioną niedzielę, nastąpiło wydarzenie z ubogą wdową i zaproszenie Jezusa, aby przyglądać się gestowi tej kobiety, a nie tym, którzy starają się, aby inni na nich patrzyli i ich aprobowali (Mk 12, 38-44).

Można odnieść wrażenie, jakby Jezus, przed wejściem w dni swojej męki, chciał zachęcić swoich uczniów, żeby nauczyli się patrzeć na rzeczywistość nowymi oczami.

Dzisiejszy fragment znajduje się w 13. rozdziale Ewangelii św. Marka (Mk 13, 24-32), czyli w mowie eschatologicznej. I wydaje się, że szczególnie cenne na tym etapie narracji ewangelicznej jest wyćwiczenie w trakcie drogi spojrzenia.

Jezus mówi przede wszystkim o nadejściu dni udręki, ucisku i cierpienia. Powiada, że stanie się coś tak poważnego i niewyobrażalnego, że wszystko zostanie wywrócone do góry nogami. Nie mówi o czasach ostatecznych, ale o teraźniejszości, o życiu każdego człowieka. Czasy ostateczne rozpoczynają się wraz z Paschą, a w sposób szczególny wraz z wydarzeniem krzyża. Rzeczywiście, w wersetach, które właśnie przeczytaliśmy, znajdują się różne odniesienia do fragmentu opowiadającego o śmierci Jezusa. Można powiedzieć, że w tej mowie eschatologicznej Jezus nie mówi nic innego poza tym, co wydarzy się na krzyżu i począwszy od krzyża.

Pierwszą rzeczą, jaką można zauważyć, jest to, że wszystko staje się ciemne (Mk 13,24). Słońce, księżyc i gwiazdy przestaną wytwarzać światło i bardzo trudno będzie coś zobaczyć. Słońce, księżyc i gwiazdy są punktami odniesienia na niebie. To znaczy, że są one dla nas najbardziej stabilnymi i bezpiecznymi elementami w stworzeniu. A jednak i to przeminie. Jest to znak, że świat się kończy, że czas dobiega końca. A gdy Jezus zostanie ukrzyżowany, wtedy słońce się zaciemni (Mk 15,33). A to oznacza, że wraz z Jego śmiercią skończy się świat. Krzyż jest przede wszystkim końcem „czegoś”. A tym „czymś” jest właśnie świat grzechu, świat, w którym człowiek jest niewolnikiem zła. Ten świat kończy się wraz z krzyżem Jezusa.

Ale to nie wszystko. Bo właśnie w najgłębszych ciemnościach ktoś może dostrzec coś nowego, zobaczyć, że Syn Człowieczy nadchodzi („Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą” – Mk 13, 26). Bo to na krzyżu Pan daje życie.

Możemy powiedzieć, że krzyż jest jakby decydującym punktem zwrotnym. W obliczu widoku tego ukrzyżowanego człowieka, niektórzy ludzie nie potrafią widzieć i dlatego nie mogą uczynić nic innego, jak tylko obrażać Go i szydzić z Niego. Innym natomiast udaje się widzieć. U Marka to setnik, poganin, żołnierz, winowajca, podejmuje ten decydujący krok. Jest to osoba „daleka”, która w ciemności widzi, że Ten, który umiera w taki sposób, nie ocalając siebie samego, i dla zbawienia innych, nie może być nikim innym, jak tylko Synem Bożym (Mk 15, 38).

Ciekawe jest to, że to nie uczniowie dokonują tego kroku, lecz ktoś, kto jest tam niemal przypadkiem. Wszystko to mówi nam, że uczeń jest przede wszystkim kimś, kto żyje łaską, kto przyjmuje dar. On nie widzi przede wszystkim dlatego, że zrozumiał, lecz dlatego, że przyjmuje absolutnie niezasłużony dar. Droga ucznia polega na przyjmowaniu łaski oczami zmartwychwstałego.

Można więc powiedzieć, że w dniach utrapienia i udręki różnica polega rzeczywiście na spojrzeniu. To nie siła, ani status społeczny, a tym bardziej posiadane dobra. Nic z tego nie pozostaje. Natomiast jeśli spojrzenie potrafi dostrzec coś więcej niż tylko to, co widzialne, to wówczas w ciemności wyłania się światło. Ze śmierci Jezusa wypływa dla nas życie.

Spojrzenie chrześcijańskie jest spojrzeniem, które umie rozróżnić rytm Paschy w realiach życia. I czyni to z taką samą pewnością, jak ten, kto widząc pąki drzewa, wie, że lato jest blisko (Mk 13, 28). I wie, jak zaczynać na nowo, kiedy wszystko wydaje się być skończone.

Nie jest to więc kwestia czekania na coś nowego, co się wydarzy. Oznaczałoby to odkładanie życiowych wyborów na inny hipotetyczny moment. Wszystko już się wydarzyło i chodzi o to, aby to sobie uświadomić, mądrze widzieć i wybierać. Chodzi o to, by pozwolić sobie na oderwanie się od naszych własnych rozproszeń i iluzji, żeby bez lęku zanurzyć się w życiu.

Chociaż podkreślaliśmy centralne znaczenie patrzenia, dzisiejszy fragment kończy się raczej na słuchaniu. Gdy wszystko przemija, pozostaje wieczne i wierne Słowo („Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą” – Mk 13,31). Wydaje się, że tylko ten, kto słucha i polega na Słowie Bożym, będzie w stanie naprawdę zobaczyć rodzącą się nowość. W ten właśnie sposób będzie oczekiwał na pełnię objawienia w świecie przyszłym, którą Ojciec wciąż daje człowiekowi, coraz ściślej jednocząc go z Paschą Pana Jezusa.

+Pierbattista Pizzaballa

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.