Drukuj Powrót do artykułu

Sąd Najwyższy i Kościół prawosławny krytycznie o projekcie „w obronie wolności chrześcijan”

14 grudnia 2022 | 18:49 | lk | Warszawa Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Krytyczne uwagi do obywatelskiego projektu „W obronie wolności chrześcijan” dotyczącego zmian w przepisach ochrony uczuć religijnych zgłosiły m.in. Sąd Najwyższy i Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny. W opiniach tych część proponowanych zmian uznano za słabo uzasadnione lub powielające już istniejące przepisy. W czwartek wieczorem odbędzie się w Sejmie pierwsze czytanie projektu wspieranego przez Solidarną Polskę.

Projekt „W obronie wolności chrześcijan” zmierza do zmiany ustawy Kodeks karny. Zakłada dodanie do niego art. 27a, a także modyfikację art. 195 i 196.

Art. 27a

Art. 27a miałby zostać wpisany do Kodeksu karnego po art. 27 (tenże nie odnosi się wprost do kwestii sumienia i wyznania, ale należy do artykułów dotyczących wyłączenia odpowiedzialności karnej) w brzmieniu: „Nie popełnia przestępstwa, kto wyraża przekonanie, ocenę lub opinię, związane z wyznawaną religią głoszoną przez kościół lub inny związek wyznaniowy o uregulowanej sytuacji prawnej, jeżeli nie stanowi to czynu zabronionego przeciwko wolności sumienia i wyznania lub publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa lub pochwały jego popełnienia”.

Wprowadzenie tego przepisu uzasadnia się koniecznością zapewnienia ochrony wolności uzewnętrzniania własnych wierzeń religijnych oraz opartych na wierzeniach poglądów etycznych, moralnych czy społecznych.

Zdaniem wnioskodawców, trzeba w polskim prawie wprowadzić przepis, który będzie chronić prawo do wyrażania poglądów i opinii związanych z wyznawaną religią. Co oczywiste, prawo to nie może być nieograniczone. „Jego granicą powinny być wypowiedzi skierowane przeciw wyznawcom innych religii i mające charakter przestępstwa przeciwko wolności sumienia i wyznania, a ponadto swoboda wypowiedzi nie może łączyć się z publicznym nawoływaniem do popełnienia przestępstwa lub pochwały jego popełnienia” – czytamy w projekcie.

Proponowany przepis miałby wyłączyć odpowiedzialność karną osoby korzystającej z wolności słowa i wolności wyrażania przekonań w sytuacjach, gdy wyrażane przez nią przekonania, oceny lub opinie znajdują oparcie w akceptowanym przez tę osobę systemie wartości, a równocześnie nie godzą w porządek prawny lub wolność sumienia i wyznania innej osoby. Ma to być wzmocnienie gwarancji zapisanych w art. 53 Konstytucji RP co do wolności wyznawania i uzewnętrzniania religii.

Art. 195

Zmiany w art. 195 ustawy karnej zmierzają do skuteczniejszego ścigania i karania sprawców zakłócania obrzędów żałobnych i nabożeństw. Przepisy dotyczące obrazy uczuć religijnych i zakłócania ceremonii związanych z wiarą są bowiem w ocenie wnioskodawców nieprecyzyjne i rozmywają odpowiedzialność, a ponadto nie uwzględniają pewnych zachowań. Osobie, która zakłóca nabożeństwo trzeba udowodnić, że czyniła to „złośliwie”. To powoduje bezkarność za takie przestępstwo. Według nowego zapisu osobie, która zakłóca nabożeństwo, nie trzeba będzie już udowadniać, że czyniła to złośliwie.

„W świetle gwarancji konstytucyjnych (art. 25 ust. 2 i art. 53 ust. 2 Konstytucji RP) publiczne sprawowanie aktów religijnych stanowi samoistny przedmiot ochrony, a motywacja sprawcy nie powinna mieć znaczenia dla bytu przestępstwa, lecz co najwyżej dla wymiaru kary” – uzasadnia się w projekcie.

Art. 195 ma obecnie brzmienie, w par. 1: „Kto złośliwie przeszkadza publicznemu wykonywaniu aktu religijnego kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Z kolei par. 2 brzmi: „Tej samej karze podlega, kto złośliwie przeszkadza pogrzebowi, uroczystościom lub obrzędom żałobnym”.

Z obydwu paragrafów zostałoby zatem jedynie wykreślone słowo „złośliwie”.

Art. 196

Z kolei nowy art. 196 Kodeksu karnego miałby zapewniać szerszą ochronę dla związków wyznaniowych ich dogmatów i obrzędów, eliminując jednocześnie konieczność wykazania, że sprawca obraził czyjekolwiek uczucia religijne.

Obecnie ten artykuł brzmi: „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Wnioskodawcy natomiast chcą powrócić do odpowiadającego obecnemu art. 196 przepisu art. 173 k.k. z 1932 r., który to zapis stanowił, że karze więzienia do lat 3 podlega ten, kto publicznie lży lub wyszydza uznane prawnie wyznanie lub związek religijny, jego dogmaty, wierzenia lub obrzędy, albo przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do wykonywania jego obrzędów religijnych.

I takie też byłoby brzmienie znowelizowanego art. 196 – w par. 1: „Kto publicznie lży lub wyszydza kościół lub inny związek wyznaniowy o uregulowanej sytuacji prawnej, jego dogmaty lub obrzędy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Par. 2 mówiłby: „Tej samej karze podlega, kto publicznie znieważa przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych”.

Zdaniem autorów projektu, zmiana w tymże artykule jest tym zasadniejsza, że obecna treść przestępstwa z art. 196 k.k. pochodzi z czasów stalinowskich. Chodzi o art. 5 dekretu z dnia 5 sierpnia 1949 r. o ochronie wolności sumienia i wyznania, który z założenia służył do ograniczania i represjonowania osób wierzących, i stamtąd został przeniesiony do Kodeksu karnego z 1969 r., a następnie automatycznie do Kodeksu karnego z 1997 r.

„Jest oczywiste, że w okresie władzy komunistycznej dogmaty i obrzędy religijne nie mogły być chronione przed znieważaniem, ponieważ państwo w tamtych czasach intensywnie szerzyło ateizm, czego przejawem była tolerancja dla wyszydzania i znieważania dogmatów i obrzędów. Nie istnieje jednak żaden racjonalny powód, aby w państwie demokratycznym, zobowiązanym do ochrony wolności religijnej obywateli, zachowywać okrojony kształt przepisu, wywodzący się z tamtych czasów” – napisano w projekcie.

W obecnym stanie prawnym ściganie za przestępstwo z art. 196 uzależnione jest od indywidualnego odczucia wiernych. Po zmianie nie będzie to konieczne, z uwagi na obiektywizację przedmiotu przestępstwa. Za takim rozwiązaniem przemawiać ma też fakt, że publicznie znieważanie przedmiotu czci religijnej albo lżenie lub wyszydzanie kościoła lub związku wyznaniowego narusza zarówno wolność innych osób do spokojnego wyznawania własnej religii, jak i może potencjalnie doprowadzić do pogłębienia podziałów społecznych i zakłóceń porządku publicznego.

Opinie PAKP i SN

Na stronach Sejmu RP do treści projektu dołączono opinie wyrażone wobec proponowanych zmian przez niektóre Kościoły oraz instytucje wymiaru sprawiedliwości.

Ocenę Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego nadesłała Kancelaria Prawosławnego Metropolity Warszawskiego i Całej Polski abp. Sawy.

Zdaniem zwierzchnika Kościoła prawosławnego w Polsce, zbędne jest dodanie art. 27a do ustawy Kodeks karny, gdyż „przekonanie, ocena lub opinia (niezależnie jakiej materii dotyczy), nie stanowi przestępstwa”. „Tym samym wskazywanie szczegółowo, iż 'nie popełnia przestępstwa, kto wyraża przekonanie, ocenę lub opinię, związane z wyznawaną religią głoszoną przez kościół lub inny związek wyznaniowy o uregulowanej sytuacji prawnej’ jest zbędne, wprowadza niepotrzebne wyszczególnianie jednostkowych sytuacji, które „mogą” się wydarzyć.

Abp Sawa podkreśla, że obowiązujące przepisy prawa przewidują wolność wyrażania opinii i wskazuje na art. 54 Konstytucji RP, także w zakresie „poglądów związanych z wyznawaną religią głoszoną przez kościół lub inny związek wyznaniowy”. Wskazuje też na art. 53 Konstytucji zapewniający każdemu wolność sumienia i wyznania oraz art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Uważa zatem art. 27a za zbędny i powielający już istniejące przepisy.

Odnośnie do art. 195, proponowana zmiana polegająca na usunięciu znamienia „złośliwości” jest w opinii abp. Sawy „zbyt daleko idącym posunięciem, które może powodować zbyt szeroką interpretację wskazanego w projekcie przepisu oraz nadużywania tego przepisu”.

Z kolei proponowane zmiany w zakresie art. 196 par. 2 prawosławny metropolita uznaje za uzasadnione. „Można byłoby stwierdzić, że znieważenie przedmiotu czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych zawsze będzie stanowić co najmniej subiektywną obrazę uczuć religijnych innych osób, w tym w szczególności członków kościoła lub związku wyznaniowego, niemniej jednak zapis ten może prowadzić do trudności interpretacyjnych i zasadne jest usunięcie znamienia w postaci 'obrazy uczuć religijnych'”.

Brak też zdaniem abp. Sawy podstaw do kwestionowania projektowanego zapisu par. 1 w tym artykule: „Kto publicznie lży lub wyszydza kościół lub inny związek wyznaniowy o uregulowanej sytuacji prawnej, jego dogmaty lub obrzędy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

„Wprowadzenie tego zapisu, wobec pojawiających się incydentów przeciwko kościołom czy związkom wyznaniowym, należy uznać za zasadne. Każda instytucja ma swoje zasady działania i o ile nie są to działania sprzeczne z prawem, brak jest podstaw do szykanowania nie tylko ich członków, ale również instytucji, w tym kościołów i związków wyznaniowych o uregulowanej sytuacji prawnej jako całości” – stwierdził w opinii abp Sawa.

Uwagi do projektu zgłosił także Sąd Najwyższy. SN ocenił projekt w obecnym kształcie negatywnie m.in. dlatego, że w jego uzasadnieniu „nie uzasadniono przekonująco potrzeby dokonania zaproponowanych zmian”. „Projektodawca nie wskazał na charakter art. 27a, nie uzasadnił też szczegółowo potrzeby jego wprowadzenia w kontekście obecnie obowiązujących polskich regulacji, wykazując np. istnienie luki, która prowadzi do nieuzasadnionego ścigania osób korzystających z konstytucyjnie (…) gwarantowanych im praw” – czytamy w opinii.

Zdaniem SN, rezygnacja ze znamienia złośliwości w przypadku art. 195 oznaczałaby „wprowadzenie możliwości ścigania również tych zachowań, które mają charakter umyślny, lecz nie można przypisać im cechy złośliwości”. Chodzi np. o możliwą odpowiedzialność karną kierowcy pojazdu, który z braku miejsc parkingowych lub pośpiechu zaparkowałby go na trasie konduktu pogrzebowego lub procesji, utrudniając ich przejście czy też osobę słuchającą głośnej muzyki w budynku położonym blisko kościoła lub cmentarza. W takiej sytuacji, prawo wykroczeń „stanowi wystarczającą podstawę do ścigania zachowań przeszkadzających w wykonywaniu praktyk religijnych lecz pozbawionych cechy złośliwości”

W przypadku zmian proponowanych w art. 196 kk, ich potrzeba zdaniem SN „nie została należycie przeanalizowana, poza krótkim wskazaniem, że oznacza to powrót do regulacji k.k. z 1932 r., w przekonaniu projektodawcy zasadnie chroniącej dogmaty i obrzędy”. Nie uzasadniono natomiast należycie konieczności dokonania tych zmian. Nie wykazano też, aby brzmienie zawartych w art. 196 znamion „generowało istotne problemy praktyczne w sprawach o to przestępstwo, np. poprzez konieczność wykazania skutku w postaci obrazy uczuć religijnych innych osób”.

Do obywatelskiej inicjatywy odniósł się także pisemnie Kościół Katolicki Mariawitów w RP, informując jednak, że „nie zgłasza uwag do przedstawionego projektu”.

Pod obywatelskim projektem „W obronie wolności chrześcijan” podpisało się ok. 400 tys. osób. Projekt wpłynął do Sejmu 4 października. Jego pierwsze czytanie zaplanowano na czwartek w godz. 21.00 – 22.45.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.