Sandomierz: był gorliwym ministrantem – przegrał walkę z nowotworem
07 czerwca 2016 | 18:26 | apis Ⓒ Ⓟ
W niezwykle wzruszającej atmosferze przebiegały 7 czerwca br. w sandomierskiej parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski uroczystości pogrzebowe kilkunastoletniego ministranta śp. Emanuela Klehr-Koffiego. Zmarł po 17-miesięcznej walce z nowotworem mózgu. – Zachwycał nas swoją wiarą i często zawstydzał swoją gorącą pobożnością – podkreślał ks. Jan Kania, wikariusz parafii.
Ministrant Emanuel Klehr-Koffi w grudniu 2014 poczuł się źle, ale wówczas nic nie zapowiadało najtragiczniejszej diagnozy, guza mózgu. Podczas tegorocznego Dnia Dziecka chorego chłopca przebywającego w szpitalu sandomierskim odwiedził bp Krzysztof Nitkiewicz. Jego stan był już ciężki. Po wielomiesięcznej terapii i leczeniu zmarł 5 czerwca, w opinii gorliwego ministranta, którego największym pragnieniem było zostać kapłanem.
Msza św. pogrzebowa zgromadziła najbliższą rodzinę, kolegów szkolnych Emanuela, parafian, którzy bardzo dobrze znali sympatycznego i zawsze uśmiechniętego ministranta oraz bardzo wielu sandomierzan. Przewodniczył jej ks. Marek Flis, proboszcz parafii wraz z kapłanami posługującymi w sandomierskich parafiach oraz ks. Jan Biedroń, rektor seminarium wraz z przedstawicielami alumnów.
– Od kiedy zacząłem pracować w tej parafii, zawsze pamiętam Emanuela jako jednego z najbardziej gorliwych ministrantów. Jeszcze przed jego chorobą podczas wakacji, niemal każdego dnia uczestniczył we Mszy św. Jak powtarzał budziły go kościelne dzwony. Każdą Mszę św. traktował jako osobiste wielkie wydarzenie. Po Mszy św. długo się modlił, zachwycając nas swoją pobożnością i wiarą – wspominał ks. Jan Kania.
Gdy kilkanaście miesięcy temu poczuł się źle, badania wykazały nowotwór mózgu. Rozpoczęła się terapia i walka o zdrowie i życie Emanuela. Nigdy się na nic się nie skarżył. Nie mówił, że go coś boli, lub że traci siły. Powtarzał, że wola Boża jest najważniejsza. Miał świadomość, że choroba odbierała mu powoli wszystko. Najpierw tracił siły, potem nie mógł chodzić, następnie przestał mówić, jeść a nawet podnosić oczu. Mimiką dawał znaki, że słyszy. Gdy nie miał siły przełknąć odrobiny Najświętszego Sakramentu z oczu popłynęły mu łzy.
– Jego największym pragnieniem było zostać kapłanem. Bardzo często to powtarzał, nie tylko mnie, ale także mamie i tym, którzy często pytali, kim chciałby być? Na to pytanie miał tylko jedną odpowiedź: kapłanem – podkreślał ks. Jan Kania.
Wielu mieszkańcom Sandomierza trudno poradzić sobie z tym, że tak młody chłopiec odchodzi. – Współczujemy rodzicom. Brak słów, ale jak powiedział ksiądz, pragnieniem tego chłopca było spotkanie z Jezusem, on wiedział, że idzie na spotkanie właśnie z Nim. Jego wiara nas zawstydza, uczy pokory i pełnego zawierzenia – podkreślała pani Katarzyna, jedna z parafianek.
Po Mszy św. ciało śp. Emanuela złożono na parafialnym cmentarzu.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.


