Drukuj Powrót do artykułu

SB przegrała z nuncjuszem

05 stycznia 2010 | 09:37 | tk / maz Ⓒ Ⓟ

Służby specjalne PRL same przyznały, że abp Józef Kowalczyk został zarejestrowany „na wyrost” – pisze dzisiejsza „Rzeczpospolita”.

Poniżej publikujemy całość artykułu autorstwa Cezarego Gmyza:

Służby specjalne PRL same przyznały, że abp Józef Kowalczyk został zarejestrowany „na wyrost”.

Abp Józef Kowalczyk miał się stać informatorem wywiadu PRL. Tak zakładali oficerowie służb specjalnych. Ale – jak wynika z odtajnionych dokumentów – przeliczyli się

Obecny nuncjusz apostolski został 15 grudnia 1982 r. zarejestrowany jako współpracownik wywiadu PRL o pseudonimie Cappino w kategorii kontakt informacyjny – „Rz” ujawniła to rok temu. Według instrukcji SB kontaktem informacyjnym mógł być zarówno świadomy współpracownik, jak i osoba, która nie wie, komu udziela informacji.

„Rz” dotarła do odtajnionych właśnie akt wywiadu PRL, z których wynika, że ks. Józef Kowalczyk nie był świadomy, iż został zarejestrowany jako KI. W dodatku służby specjalne same oceniły, iż rejestracja opierała się na nadziei na współpracę. Duchowny okazał się dla służb nieprzydatny.

Akta „Baszty”

Informacje przedstawiające ks. Kowalczyka w dobrym świetle zawierają akta rezydentury rzymskiej o kryptonimie „Baszta”. Niedawno trafiły ze zbioru zastrzeżonego IPN do jawnego zasobu. Zdjęcie klauzuli tajności wymagało zgody działających dziś służb specjalnych.

Dokumenty te zawierają m.in. pełne spisy agentów wraz z ich oficerami prowadzącymi. W aktach są jedynie pseudonimy. Tylko część z nich udało się dotąd rozszyfrować.

Najstarszy dokument, w którym pojawia się pseudonim Cappino przypisany ks. Kowalczykowi, to „Sprawozdanie z działalności operacyjnej rezydentury Baszta za okres 1.06.80 – 1.06.82” (IPN BU 003171/5 t. 1 k. 83). Znajduje się w nim adnotacja o tzw. naprowadzeniu z roku 1981. Oznacza to, że wywiad podjął działania, które miały na celu zwerbowanie duchownego. Był on bardzo interesującym celem wywiadu, gdyż w Sekretariacie Stanu pełnił funkcję szefa sekcji polskiej.

Kolejna notatka z 20 lipca 1982 r. potwierdza zainteresowanie szpiegów ks. Kowalczykiem: „Rezydentura zwiększy wysiłek na rzecz pozyskania nowych źródeł informacji o opracowywanych kandydatach »Cappino« (…) w kategorii kontaktu informacyjnego”.

Tydzień wcześniej rezydent wywiadu Jerzy Porowski, posługujący się pseudonimem Bralski, postulował przekwalifikowanie rozpracowywanej przez służby osoby „Cappino” na kontakt informacyjny.

Zimą tego roku ks. Kowalczyk został zarejestrowany jako KI.

Zawiedzione nadzieje służb

Zmiana kategorii nie przyniosła jednak spodziewanych rezultatów. W sprawozdaniu za lata 1984 – 1986 rezydent o pseudonimie Dis odnotował: „Cappino – źródło słabe”.

10 marca 1986 r. naczelnik Wydziału III wywiadu PRL, któremu podlegał kierunek watykański, uznał, że rejestracja ks. Kowalczyka jako informatora była błędem: „Cappino na wyrost zarejestrowany w kategorii KI. Był to jedynie kontakt przykrycia of. »Pietro«. Z tych powodów nie mogło dojść do wypracowania płaszczyzny kontaktów przez of. Tibora” (IPN BU 003171/5 t. 1 k. 232).

Wynika z tego, że oficerowie SB – Edward Kotowski („Pietro”) oraz jego następca Janusz Czekaj („Tibor”) – kontaktowali się z ks. Kowalczykiem jedynie jako oficjalni polscy dyplomaci.

Specjalna komisja kościelna już 6 stycznia ubiegłego roku wydała oświadczenie na temat kontaktów ks. Kowalczyka z wywiadem RPL. Uznała, że nie był on tajnym i świadomym informatorem służb specjalnych.

Ocena budziła jednak kontrowersje, bo oparto ją jedynie na kartotekach. Komisja nie przeprowadziła szerszej kwerendy, a już po opublikowaniu jej wniosku odkryto m.in. szyfrogramy, w których jako źródło informacji wskazany był KI „Cappino”. Jeden z nich dotyczył relacji dotyczącej różnicy zdań w episkopacie na temat programu wizyty Jana Pawła II w ojczyźnie.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.