Drukuj Powrót do artykułu

Sekretarz episkopatu Kuby: brakuje prądu i wody, wielu ludzi nie ma co jeść

22 maja 2026 | 18:37 | jol, clonline.org | Hawana Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Alexander Kunze / Unsplash

Kryzys na Kubie wydaje się nie do powstrzymania. Trudności dotykają wszystkie dziedziny życia. Brakuje prądu i wody. W szpitalach nie ma leków ani podstawowych środków higienicznych. Wiele osób nie ma co jeść, a litr benzyny kosztuje równowartość miesięcznej pensji. Tak, dramatyczną sytuację na wyspie opisuje ks. Ariel Suárez Jáuregui, podkreślając, że ceny żywności są bardzo wysokie i ciągle idą w górę. Sekretarz Konferencji Episkopatu Kuby rozmawiał z włoskim portalem ruchu „Comunione e Liberazione”, który obecny jest na wyspie. Podkreślił, że ludzie są zrozpaczeni i wyczerpani przedłużającą się sytuacją. Młodzi myślą jedynie o wyjeździe z kraju.

Clonline.org: W ostatnich latach miały miejsce protesty i napięcia społeczne. Jakie są obecnie relacje między ludnością kubańską a instytucjami?

Kilka dni temu, po wielu godzinach bez prądu i wody, setki ludzi zgromadziły się przed siedzibą władz San Miguel del Padrón [jednej z piętnastu dzielnic aglomeracji Hawany – KAI], aby wyrazić swoje niezadowolenie. Nie wiem, jak to się skończyło. Wielu ludzi narzeka, że władza nie odpowiada na ich obawy ani nie bierze pod uwagę ich interesów.

Jak duże znaczenie ma połączenie międzynarodowych sankcji i wewnętrznych trudności kraju? Czy dialog między Waszyngtonem a Hawaną jest nadal możliwy?

Sytuacja ta wynika zarówno z rosnących i utrzymujących się niedociągnięć modelu społeczno-gospodarczego przyjętego na Kubie, jak i z sankcji zewnętrznych, które również są trwałe i się nasilają. Nie dysponujemy zbyt wieloma danymi na temat treści spotkań między przedstawicielami rządów Kuby i Stanów Zjednoczonych. Czasami oświadczenia wydawane w tej sprawie wydają się niejednoznaczne i sprzeczne. Zdecydowanie wolałbym, aby stworzono warunki do dialogu między wszystkimi Kubańczykami, z ich różnymi sposobami myślenia, i aby wszyscy mogli przyczynić się do integralnego rozwoju narodu. Rozwiązanie naszych problemów nie powinno leżeć w rękach zagranicznych instancji. Chociaż, niestety, nigdy nie widzieliśmy prawdziwego otwarcia na tego rodzaju dialog między wszystkimi Kubańczykami. Ku mojemu wielkiemu ubolewaniu, stanowiska ideologiczne przeważają nad możliwością ludzkiego spotkania, które mogłoby przynieść tak wiele dobra.

Jaką rolę odgrywają Rosja i Chiny w przetrwaniu kubańskiego rządu? Jakie scenariusze mogą się pojawić?

Ze strony Moskwy i Pekinu nie brakuje publicznych oświadczeń popierających kubański rząd. W ciągu ostatnich czterech miesięcy z Rosji przybył statek z ładunkiem ropy. Chiny wysłały zapasy ryżu i inne artykuły pierwszej potrzeby, w tym panele fotowoltaiczne, które zostały szybko zainstalowane w całym kraju. Nie mając lampy Aladyna, nie mogę formułować hipotez na temat przyszłości. Wydaje się, że Rosja ma już wystarczająco dużo na głowie z otwartym frontem na Ukrainie, a Chiny są zasadniczo zaangażowane w swoje interesy związane z krajowym rozwojem.

Jak wygląda sytuacja na wyspie?

Trudności dotykają wszystkich dziedzin życia. Brakuje prądu i wody. W szpitalach nie ma lekarstw ani innych środków. Wiele osób nie ma co jeść lub odżywia się nieodpowiednio. Również rok szkolny był trudny, ponieważ brakuje nauczycieli, a rodzice nie wysyłają dzieci do szkoły z powodu blackoutów, albo dlatego, że nie mogły zjeść śniadania. Ceny wszystkich artykułów pierwszej potrzeby są bardzo wysokie i rosną każdego dnia. Kiedy udaje się zdobyć paliwo, płaci się za nie dziesięć dolarów za litr, co stanowi równowartość miesięcznego wynagrodzenia. Korupcja rośnie i rozprzestrzenia się jak plaga, która zatruwa każdą dziedzinę życia. W wielu instytucjach nic się nie osiąga, jeśli w grę nie wchodzi jakaś łapówka. Osoby starsze i samotni emeryci żyją w ubóstwie. Rośnie liczba uzależnień. Ulice są zasypane śmieciami, infrastruktura się rozpada. W ten sposób mamy do czynienia ze starzejącym się, wyczerpanym krajem, o niskim wskaźniku urodzeń i młodzieżą, która nieustannie emigruje. Panuje nastrój rozpaczy i smutku wywołany tą zapaścią.

Jak zmieniła się misja Kościoła kubańskiego w obliczu tego nowego kryzysu?

Żyjemy z dnia na dzień. Jesteśmy świadomi, że w tej chwili wymaga się od nas przede wszystkim obecności, trwania. Bycia blisko ludzi, do których należymy, aby towarzyszyć, pocieszać, słuchać, służyć i oświecać Słowem Ewangelii. Kościół na Kubie jest niezwykle słaby, ubogi i wrażliwy. Żyje jednak pewnością, że otrzymał skarb i musi się nim dzielić, nawet jeśli nosimy go w „glinianych naczyniach”. Emigracja dotyka Kubę, to prawda, ale także Kościół: w życiu naszych parafii nastąpił znaczny spadek liczby młodych ludzi. Nie ma też zbyt wielu powołań do kapłaństwa i życia zakonnego. Uformowany laikat jest wierny w trudnych chwilach, ale jest już zmęczony i w podeszłym wieku. Pojawiają się nowe osoby, które zbliżają się do Kościoła z dobrymi intencjami, talentami i gotowością do służby. Trzeba je kształcić i im towarzyszyć. Pomaga nam, mimo że jest nas niewielu, doświadczenie braterstwa i komunii, które przeżywamy w naszych wspólnotach. Pozostajemy i nie siedzimy z założonymi rękami.

Jaką rolę może odegrać Kościół katolicki w tej tak delikatnej fazie?

Kościół w każdych okolicznościach musi pozostać wierny swojej tożsamości i misji, które zostały mu powierzone przez Chrystusa. W orędziu z 31 stycznia biskupi wyrazili gotowość do zaangażowania się w złagodzenie napięć i w dialog, „gdyby strony uznały to za stosowne”. Po przejściu huraganu Melissa we wschodniej części Kuby w październiku ubiegłego roku administracja Stanów Zjednoczonych przeznaczyła trzy miliony dolarów na pomoc humanitarną, która miała być rozdzielona przez Kościół katolicki. W tych dniach przylatuje ostatni lub przedostatni samolot z transzami tej pomocy. Kościół, poprzez Caritas, mógł rozdzielać tę pomoc bez żadnych przeszkód. Jednak na innym poziomie potrzebne są pilne zmiany w gospodarce kraju oraz w otwartości i uznaniu wszystkich ludzi, w tym tych, którzy mają odmienne poglądy. Musimy stworzyć warunki, abyśmy my, Kubańczycy, mogli być szczęśliwi na naszej ziemi i mogli na niej realizować nasze osobiste i rodzinne marzenia. Musimy nauczyć się słuchać siebie z szacunkiem. Musimy nauczyć się, że wolność i odpowiedzialność idą w parze. Musimy zmienić sposób myślenia, aby odnaleźć motywację do dążenia do dobra wspólnego, a nie tylko do własnego dobra. Potrzebujemy prawdy, mówienia prawdy, poszukiwania prawdy, życia w prawdzie.

Spoglądając w przyszłość, czy widać znaki nadziei dla Kuby? Czy wśród ludzi widać gesty miłosierdzia lub solidarności, które mogą świadczyć o tym, że nawet w obliczu tak wielkiego cierpienia można dawać świadectwo dobra?

W minioną niedzielę obchodziliśmy uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, a przed nami Zielone Świątki. Te dwa wielkie święta liturgiczne dają nam najsilniejsze powody do nadziei. Zmartwychwstały już ostatecznie pokonał śmierć i zło i uczynił nas uczestnikami swojego zwycięstwa. Gdy zbliżamy się do celu, Duch Święty nam towarzyszy, umacnia nas, mieszka w nas, przemienia nas. I tak, na Kubie jest wielu dobrych ludzi, którzy czynią dobro, podejmują refleksję i wnoszą swe pomysły oraz wiedzę w budowanie lepszej przyszłości naszej ojczyzny. Proszę Pana, aby to połączenie dobroci, mądrości, inteligencji i Ducha Świętego przyniosło owoce dla mojego narodu, który tak bardzo kocham.

Osobiste pytanie: co pozwala Księdzu pozostać na tej wyspie, nie tracąc ufności?

Pewność, że Chrystus jest Panem historii i naszego życia, Kuby i całego świata, że wszystko jest w Jego rękach, a są to ręce dobre. A jednocześnie Duch Święty nadal działa w nas i pomimo nas. Zaufanie, a jednocześnie praca, sianie ziaren dobroci, miłości, pokoju, prawdziwej wolności. Robimy wszystko, co w naszej mocy, i wiemy, że Bóg działa w każdej chwili. To podtrzymuje nasze wysiłki i nadaje sens naszej pracy.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.