Drukuj Powrót do artykułu

Siedem kluczy do zrozumienia historycznej pielgrzymki Leona XIV do Afryki

25 kwietnia 2026 | 06:00 | jol, Il Timone | Watykan Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Andrew Medichini/Associated Press/East News

Jedenaście dni, cztery kraje, osiemnaście lotów i ponad 18 tys. przebytych kilometrów. Tak w liczbach można opisać papieską podróż do Afryki, stanowiącej dziś bijące serce Kościoła katolickiego. Choć była to trzecia podróż zagraniczna pontyfikatu, to jednocześnie była pierwszą, o której trasie w całości zadecydował Leon XIV. Dwie wcześniejsze wizyty były w pewnym sensie dziedzictwem pontyfikatu papieża Franciszka.

Ten pierwszy w historii papież pochodzący z Ameryki, nie wybrał Europy – uważanej za centrum Kościoła, rodzinnych Stanów Zjednoczonych, czy Ameryki Łacińskiej, z którą jest związany przez lata misyjnej posługi. Wybór Afryki lepiej pozwala zrozumieć Leona XIV, który na początku pontyfikatu przestawił się jako „duchowy syn świętego Augustyna”, a wizytą na Czarnym Lądzie rozpoczął od wędrówki śladami swego mistrza. Jedenastodniowa pielgrzymka przez Algierię, Kamerun, Angolę i Gwineę Równikową – przez swe kościelne i geopolityczne implikacje – była ważna nie tylko dla Afryki, ale także dla całego Kościoła i całego świata, choć w przestrzeni medialnej nie spotkała się z uwagą, na jaką zasługiwała.

Przyszłość Kościoła katolickiego jest afrykańska

Podróż na Czarny Ląd jest okazją do zmiany myślenia o współczesnym katolicyzmie.

W 1910 roku na całym kontynencie afrykańskim było mniej niż milion katolików. Dzisiaj jest ich prawie 300 milionów! W Afryce żyje obecnie ponad 20 proc. wszystkich katolików na świecie i Kościół rozwija się tam szybciej niż w jakikolwiek innym regionie na świecie. W 2023 roku, czyli w ostatnim roku, dla którego dostępne są dane statystyczne Watykanu, w Afryce ochrzczono ponad połowę z 15,8 mln nowych katolików na świecie. Angola i Kamerun niezmiennie plasują się w czołówce afrykańskich krajów, które kształcą największą liczbę seminarzystów: kontynent, który przez wieki przyjmował misjonarzy z Europy, obecnie wysyła swoich księży i siostry zakonne do parafii w całym zachodnim świecie. Leon XIV nie pielgrzymował na terytorium misyjne, ale do ziemi tętniącej życiem i najszybciej rozwijającej się części Kościoła, którym przyszło mu kierować.

Osobista pielgrzymka

Dla Leona XIV ta podróż była osobistą pielgrzymką, którą nie bez przyczyny rozpoczął właśnie od Algierii. Po swym wyborze na Stolicę Piotrową przedstawił się jako „duchowy syn świętego Augustyna” i od podążania śladami swego mistrza rozpoczął pielgrzymowanie. Było to zarazem przypomnienie ogromnego dziedzictwa tego teologa, biskupa i Doktora Kościoła z V wieku, którego pisma kształtowały zachodnie chrześcijaństwo przez szesnaście wieków. O tym, jak ważna była to wizyta dla papieża, świadczyły łzy w jego oczach, gdy modlił się w ruinach starożytnej Hippony. Ten etap podróży został odebrany w Algierii jako „powrót syna do ziemi swego ojca” i został bardzo doceniony w społeczeństwie. W tym muzułmańskim kraju, naznaczonym krwią męczenników z Tibhirine, gdzie katolicy stanowią 9-tysięczną wspólnotę w 48-milionowym społeczeństwie, Leon XIV odwiedził meczet, w przekonaniu, że w świecie rozdartym przez podziały religijne i kulturowe chrześcijaństwo i islam muszą nauczyć się być sobie bliskie, a nie wrogie. Arcybiskup Algieru opisał tę wizytę jako próbę budowania mostów między światem chrześcijańskim a muzułmańskim. Papież jasno mówił o potrzebie pokojowego współistnienia i wzajemnego szacunku. „Bóg pragnie pokoju dla każdego narodu – powiedział w Algierze – pokoju, który nie jest jedynie brakiem konfliktu, ale wyrazem sprawiedliwości i godności”.

Pokój na kontynencie naznaczonym konfliktami

Odwiedzając Kamerun, papież przypomniał światu, że istnieje wiele zapomnianych wojen. O separatystycznym konflikcie wykrwawiającym od 2017 roku anglojęzyczne regiony tego kraju nikt praktycznie nie słyszał, a walki spowodowały śmierć ponad 6 tys. osób, wysiedlenie ponad 600 tys. i największy kryzys humanitarny w regionie. Przyjazd papieża zgromadził przy jednym stole przedstawicieli zwalczających się stron, podczas gdy Leon XIV wzywał do dialogu zamiast przemocy, do pojednania zamiast zemsty.

Kwestia budowania pokoju i pojednania wybrzmiała mocno także w Angoli, która boryka się z ranami 27-letniej wojny domowej, podsycanej rywalizacją z czasów zimnej wojny między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim, która zakończyła się dopiero w 2020 roku. Kraj, który woła o przebaczenie i pojednanie, domaga się jednocześnie sprawiedliwości społecznej, gdyż bogate złoża ropy naftowej i diamentów nie przekładają się na poziom życia mieszkańców, z których aż 30 proc. żyje za mniej niż 2 dolary dziennie. Leon XIV poleciał do Saramo, serca kontrowersyjnego angolskiego przemysłu diamentowego, będącego synonimem wyzysku, skąd mówił o potrzebie sprawiedliwości i poszanowania godności tych, którzy z narażeniem życia wydobywają drogocenne kamienie, nie otrzymując za to godziwej zapłaty i nie mogąc cieszyć się z inwestowania zysków w system edukacji i służby zdrowia. O potrzebie sprawiedliwości Leon XIV mówił też w Gwinei Równikowej, kraju rządzonym przez tego samego prezydenta od 1979 roku, gdzie autorytarny reżim opiera się na dochodach z ropy naftowej. Papież zwrócił się tam bezpośrednio do przywódców narodu, wzywając do przestrzegania praw człowieka i zasad sprawiedliwości.

Wykorzystanie zasobów naturalnych

Afryka jest jednym z najbogatszych kontynentów na Ziemi pod względem zasobów naturalnych. Ropa naftowa, gaz ziemny, złoto, diamenty, kobalt, żelazo, minerały o kluczowym znaczeniu dla technologii XXI wieku. Angola jest czwartym producentem ropy naftowej w Afryce i trzecim na świecie pod względem wydobycia diamentów. Kamerun posiada znaczące złoża ropy naftowej, gazu ziemnego, kobaltu, boksytu, złota i diamentów. W jego wschodnich regionach, bogatych w kopalnie złota, eksperci ONZ udokumentowali poważne szkody środowiskowe i naruszenia praw człowieka, gdzie tysiące dzieci, zamiast chodzić do szkoły pracuje w prowizorycznych kopalniach w poszukiwaniu złota, ryzykując życie za dolara. Prezydent Gwinei Równikowej i jego rodzina są oskarżani o przywłaszczanie sobie zysków z ropy naftowej, podczas gdy ludność w większości żyje w ubóstwie, nie mając dostępu do edukacji i służby zdrowia.

Kościół katolicki od dziesięcioleci bije na alarm w tej sprawie, ale papieska wizyta wzmacnia ten alarm na skalę globalną. Gdy Leon XIV odprawił Mszę na ziemi pełnej diamentów, wysłał przesłanie, którego nie można zignorować: „Zasoby Ziemi należą do całej ludzkości, a nie do nielicznych, nie do zagranicznych korporacji, nie do skorumpowanych elit”. To ten sam człowiek, który w Monako powiedział „najbogatszym obywatelom świata”, że „każdy talent powierzony w nasze ręce ma uniwersalne przeznaczenie – nie należy go zatrzymywać, lecz dzielić się nim”. W Afryce powtórzył tę samą koncepcję przed zupełnie inną publicznością, w zupełnie innym kontekście, ale z tym samym przesłaniem sprawiedliwości.

Migracja, ludzki koszt rozbitego świata

Ponad 600 ofiar śmiertelnych na Morzu Śródziemnym tylko w pierwszych dwóch miesiącach 2026 roku – to najwyższy wynik ofiar minionych dwunastu lat. Są to mężczyźni, kobiety i dzieci opuszczający Afrykę, z których wielu pochodziło właśnie z krajów, które odwiedził Leon XIV. Przemierzają oni pustynie i morza w poszukiwaniu bezpieczeństwa czy godniejszego życia. Papież przypomniał, że kryzys migracyjny nie jest dla Kościoła abstrakcją. Jest to codzienna rzeczywistość tysięcy parafii w całej Afryce Północnej i wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego. Jest to posługa sióstr zakonnych w Algierii, które służą ludziom każdej religii, oferując pożywienie, schronienie, poradę prawną i godność tym, których świat wykluczył. Od początku swego pontyfikatu Leon XIV był jednym z najbardziej zagorzałych krytyków polityki migracyjnej administracji Trumpa, określając traktowanie migrantów jako nieludzkie. Wezwał również Europę do wyjścia poza zarządzanie sytuacją kryzysową i przyjęcia autentycznej wizji strategicznej, która chroni godność i zajmuje się głębokimi przyczynami przymusowych przemieszczeń. Przybycie do Afryki, do krajów, z których tak wielu migrantów rozpoczyna swoją podróż, nie jest deklaracją polityczną. Jest to postawa duszpasterska. To Kościół, który towarzyszy ludziom od samego początku ich cierpienia, a nie tylko na brzegu, gdy przybywają do Europy. To papież, który mówi: „Widzimy was, wiemy, skąd pochodzicie, wiemy, co was tu sprowadziło i na co zasługujecie”.

Niewygodny głos dla mocarzy świata

Paradoksalnie do nagłośnienia papieskiej pielgrzymki i jej przesłania przyczynił się atak, który Donald Trump niespodziewanie przypuścił na Leona XIV. Amerykański prezydent zarzucił papieżowi, że „jest słaby w kwestii przestępczości i fatalny w polityce zagranicznej”. Zarzucił mu też, że popiera Iran i bezpodstawnie krytykuje prezydenta Stanów Zjednoczonych. Leon XIV nie wszedł w konfrontację z Trumpem, podkreślił jedynie, że „nie jest politykiem”. „Ja mówię o Ewangelii i nadal będę głośno wypowiadał się przeciwko wojnie i apelował o pokój” – powiedział papież. Dodał też, że jego kolejne wystąpienia w Afryce nie były zawoalowaną polemiką z prezydentem, tylko głoszeniem Ewangelii. „Wypowiadam się przeciwko wojnie, starając się promować pokój, wspierać dialog i multilateralizm między państwami w poszukiwaniu rozwiązań problemów – podkreślił papież. – Zbyt wielu ludzi dziś cierpi, zbyt wielu niewinnych zostało zabitych i uważam, że ktoś musi wstać i powiedzieć, że istnieje lepsza droga”.

Co naprawdę ma znaczenie dla Kościoła

Papież udający się do Afryki – kontynent najbardziej zapomniany w oczach zachodnich mediów, do krajów naznaczonych kolonializmem, wyzyskiem i konfliktami – już sam w sobie jest przesłaniem. Mówi ono, że misji Kościoła nie mierzy się bogactwem czy potęgą militarną, ale odpowiadaniem na potrzeby najsłabszych, cierpiących i na wołanie ubogich. W świecie, w którym potężni mówią głośniej, Leon XIV udał się do miejsc, gdzie żyją ci, którzy nie mają głosu, by stać się ich głosem. Dzięki pielgrzymce papieża zapomniane przez świat dramaty i dokonujący się przy współpracy Zachodu wyzysk trafiły na czołówki światowych mediów, choć na zbyt krótko.

Podczas swych licznych spotkań i dwudziestu pięciu wygłoszonych przemówień papież wysłał w świat wyraźne przesłanie, że Afryka nie jest peryferiami Kościoła katolickiego. Afryka jest jego bijącym sercem. Kościół, który powstał w Jerozolimie, rozprzestrzenił się przez Rzym, kształtował Europę przez tysiąc lat i przekroczył Atlantyk wraz z misjonarzami, teraz odradza się na kontynencie, który świat zbyt długo traktował jedynie jako źródło zasobów do eksploatacji, a nie jako wspólnotę ludzi, których należy szanować. Papież nie politykował, głosił Ewangelię i wskazywał na jej przemieniającą moc. Dostrzegł ludzi zapomnianych, odrzuconych, cierpiących, na których syty świat nigdy nie patrzy.

Papież pokazał, że Kościół katolicki w Afryce rośnie. Jest młody, tętni życiem i jest przyszłością. Mówiąc o tym, Leon XIV był dumny z owocowania Ewangelii na afrykańskiej ziemi i zarazem – jak na ojca przystało – zatroskany o los jej mieszkańców, którzy każdego dnia mierzą się z niesprawiedliwościami i wyzyskiem, zadawanymi im przez bezlitosnych grabieżców z pierwszego świata, którzy swym postępowaniem depczą przesłanie Ewangelii.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.