Drukuj Powrót do artykułu

Śledztwo dziennikarskie ujawnia zarzuty w Go Church

24 października 2026 | 12:38 | dg, red. jw | Bruksela Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. K. Mitch Hodge / Unsplash

Kilka flamandzkich miast kończy współpracę z Go Church, ewangelikalną wspólnotą o ghańskich korzeniach. To efekt śledztwa programu „Pano” flamandzkiej telewizji publicznej VRT i dziennika „De Morgen”. Byli członkowie opisali manipulację psychiczną, presję finansową i przypadki wykorzystywania seksualnego. Wspólnota docierała przede wszystkim do młodzieży, często niepełnoletniej i w trudnej sytuacji życiowej.

Reportaż wyemitowano 21 października. Dziennikarze rozmawiali z ponad 30 obecnymi i byłymi członkami wspólnoty, a reporter „De Morgen” uczestniczył incognito w kilku nabożeństwach. Z relacji wyłania się obraz stopniowego przejmowania kontroli nad życiem członków: ich nauką, relacjami, czasem wolnym i finansami. Świadkowie mówili o presji na regularny udział w spotkaniach i składanie ofiar. Opisywali też ingerencję liderów w wybór partnerów i decyzje o małżeństwie. Osoby krytykujące wspólnotę miały być nękane w mediach społecznościowych.

Część byłych członków mówiła o odcinaniu ich od rodziny i przyjaciół. Jedna z niepełnoletnich dziewcząt przerwała terapię psychologiczną, bo we wspólnocie przedstawiano ją jako coś „diabelskiego”. Socjolog religii Wim Vandewiele z KU Leuven ocenił, że opisane praktyki spełniają kilka z 13 kryteriów, którymi w Belgii określa się szkodliwe organizacje sekciarskie.

Reportaż dotyczy także przemocy seksualnej. Była członkini wspólnoty, występująca w reportażu jako Anna, dołączyła do Go Church w 2020 r., mając 20 lat. Twierdzi, że przez około rok była wykorzystywana seksualnie przez pastora, którego w reportażu nazwano Kojo. Morel Harding Kartel, który później zastąpił tego pastora w kierowaniu wspólnotą, powiedział dziennikarzom, że o krzywdzie doznanej od tego samego duchownego opowiadało mu pięć kobiet. Anna twierdzi też, że ofiarą pastora padła jej niepełnoletnia znajoma, czemu wspólnota zaprzecza. Kobiety, z którymi skontaktowali się dziennikarze, zajmują dziś wysokie funkcje w Go Church i zaprzeczają, by doznały przemocy. Sam pastor odmówił komentarza.

Go Church potwierdziła, że pastor przyznał się do przedstawionych mu zarzutów i został trwale usunięty ze wspólnoty. Według Anny i Kartela sprawę tuszowano, a duchownego przeniesiono do Wielkiej Brytanii. Wspólnota nie zawiadomiła organów ścigania. Twierdzi, że poszkodowane były w chwili zdarzeń pełnoletnie i że zachęcano je do zgłoszenia sprawy policji, obiecując wsparcie. Anna dotąd nie złożyła zawiadomienia.

Go Church należy do międzynarodowej sieci Lighthouse Group of Churches, kierowanej przez ghańskiego biskupa Daga Heward-Millsa. Sieć deklaruje, że ma ponad 7,6 tys. wspólnot na świecie. W Belgii ruch działał wcześniej jako Pleasant Surprise Church International i Mustard Seed Chapel International, a w Wielkiej Brytanii występuje jako First Love Church. Według danych organizacji jej belgijskie wspólnoty działają w dziesięciu miastach, w tym w Brukseli i Antwerpii, a nabożeństwa gromadzą co tydzień około 450 osób.

Po emisji reportażu Mechelen zakończyło umowę na korzystanie z miejskich pomieszczeń. Turnhout zapowiedziało, że Go Church straci dostęp do centrum młodzieżowego, w którym się spotykał. Uniwersytet KU Leuven ze skutkiem natychmiastowym zawiesił możliwość korzystania z uczelnianych sal. W Brukseli podobnych decyzji dotąd nie ogłoszono.

Minister sprawiedliwości Annelies Verlinden zaapelowała o wzmacnianie odporności młodych ludzi na manipulację i presję psychiczną. Wskazała na rolę Centrum Informacji i Doradztwa w sprawie Szkodliwych Organizacji Sekciarskich (IACSSO), z którym współpracuje belgijska Służba Bezpieczeństwa Państwa (VSSE). Poseł Zielonych Stefaan Van Hecke uważa jednak, że instytucje te mają za mało środków, a VSSE od kilku lat nie zajmuje się już tym zjawiskiem. Pokrzywdzonych zachęca do zgłaszania spraw do IACSSO i na policję.

Go Church odrzuca określenie „sekta” i zaprzecza, by celowo werbowała niepełnoletnich lub wywierała na członków niedozwoloną presję. Według wspólnoty datki są dobrowolne, a jej związek z siecią Lighthouse ma charakter tylko duchowy. Organizacja zadeklarowała, że zbada skargi byłych członków.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.