Strachocina: V Narodowa Modlitwa za Ojczyznę
19 lipca 2026 | 12:28 | jw, Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej | Strachocina Ⓒ Ⓟ
fot. Michał Iwanek18 lipca w sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie odbyła się V Narodowa Modlitwa za Ojczyznę. Spotkania modlitewne organizowane są w tym miejscu co roku pod koniec lipca, w rocznicę sprofanowania relikwii męczennika przez bolszewików w Połocku (20 lipca 1920 r.) i wywiezienia ich do Moskwy w charakterze eksponatu muzealnego.
Narodowa Modlitwa za Ojczyznę rozpoczęła się od sympozjum, w którym wzięli udział: inicjator powstania sanktuarium w Strachocinie ks. prał Józef Niżnik, kustosz Narodowego Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Warszawie jezuita o. Paweł Bucki oraz znany rekolekcjonista i publicysta ks. prof. Robert Skrzypczak. „Organizując tę modlitwę, chcemy docierać z prawdą o św. Andrzeju Boboli do rodaków w Polsce i na świecie – także o tym, jak ważny i potrzebny jest ten święty dla narodu i ojczyzny, bo Bóg wyznaczył mu tę rolę” – mówił ks. Niżnik.
Być jak św. Andrzej Bobola
Jak dzisiaj głosić Ewangelię na wzór świętego Andrzeja Boboli? – zastanawiał się współbrat męczennika o. Paweł Bucki. Nie chodzi o kopiowanie działań świętego, który żył w XVII wieku, ale o zainspirowanie się jego postawą i przełożenie jej na dzisiejsze warunki.
Świętego Andrzeja Bobolę najbardziej znamy z powodu jego męczeństwa, przez które niewątpliwie głosił on Ewangelię – wszak greckie słowo „martyr”, czyli męczennik, oznacza świadka. Śmierć i męka świętego Andrzeja Boboli wskazują na Jezusa Chrystusa. Najistotniejsze nie jest jednak cierpienie , ale miłość, która je przekracza. „Głosić Ewangelię jak święty Andrzej Bobola to głosić Dobrą Nowinę o krzyżu i zmartwychwstaniu, o miłości, która jest silniejsza niż śmierć” – powiedział o. Bucki.
Męczeńska śmierć świętego Andrzeja Boboli jest dobrze udokumentowana w relacjach świadków i widoczna na jego ciele, które zostało zachowane od rozkładu i które można zobaczyć w sanktuarium w Warszawie. Natomiast o samym świętym wiemy niewiele – przyznał współbrat św. Andrzeja. Znamy najważniejsze daty z jego życia i miejsca, w których przebywał, ale nie mamy jego zapisków ani wspomnień o nim.
„Moglibyśmy powiedzieć, że w pewien sposób święty Andrzej Bobola pozostaje dla nas nieznany, w ukryciu. Różne detale, którymi czasem upiększano jego biografie, wynikają z ludzkiej potrzeby, żeby to, co nieznane, uzupełnić i oswoić. Tymczasem to ukrywanie się świętego Andrzeja jest istotnym elementem. Najwyraźniej on sam nie chce eksponować własnej osoby” – zauważył o. Bucki. Dlatego męczennik podczas objawień (w 1702 r. w Pińsku, w 1819 r. Wilnie, a ostatnio w latach 80. XX w. ks. Niżnikowi w Strachocinie) tylko się przedstawiał, nie mówił o sobie nic więcej. „Dla niego liczy się Pan Bóg i jego działanie. To Bóg jest pierwszy. Świętość człowieka jest odblaskiem świętości Boga. A może lepiej byłoby powiedzieć: prześwietleniem ludzkiej natury świętością samego Boga. W konsekwencji ludzka świętość staje się niejako przezroczysta wobec Bożego światła. Nadaje temu światłu szczególny kolor, niczym witraż”.
Świętość jest obowiązkiem wszystkich
Jeden z nielicznych dokumentów dotyczących Boboli to tekst ślubów zakonnych z 2 czerwca 1630 roku, w których ślubował on ubóstwo, czystość i posłuszeństwo, czyli życie radami ewangelicznymi. „Te śluby są dla nas znakiem tego, że Pan Bóg jest pierwszy, a wszystko inne – relacje z ludźmi, to co posiadam, decyzje, które podejmuję – ma być całkowicie podporządkowane Panu Bogu” – mówił o. Bucki. Dotyczy to nie tylko zakonników, ale wszystkich ochrzczonych, bo „świętość jest obowiązkiem wszystkich” – zacytował jezuita s. Małgorzatę Borkowską.
„Łatwo o taką myśl: może to i piękne, ale ja nie dam rady. Moje słabości, grzechy, wady mnie dyskwalifikują” – przyznał o. Bucki. Tymczasem każdy z nas może podjąć pracę nad sobą. Tutaj także św. Andrzej może być dla nas przykładem. Zakonne zapiski świadczą o tym, że na początku miał on trudności charakterologiczne, np. choleryczne usposobienie, skłonność do uporu, wybuchy niecierpliwości. Jednak pod koniec życia dzięki pracy nas sobą „odznaczał się głęboką pokorą, cierpliwością, panowaniem nad sobą i posłuszeństwem” – cytował archiwa o. Bucki. I dalej: „Z powagą zakonną łączył skromność, łagodność i przystępność. Miłe i przyjazne usposobienie jego występowało w pracach apostolskich i w prywatnych rozmowach, dzięki czemu uwagi jego i napomnienia chętnie przyjmowano i poszukiwano sposobności porozmawiania z nim”.
„Głosić Ewangelię jak św. Andrzej Bobola to zmagać się sobą, rozwijając w sobie dobro, a wykorzeniając wady i zło” – podsumował kustosz warszawskiego sanktuarium.
Poprzez nasze słabości i pomimo nich
Możemy tu jednak popaść w inną skrajność. „Czasem patrzymy na chrześcijaństwo jak na drogę samorozwoju, na której to ja swoją pracą muszę się wydoskonalić. Tymczasem nasza religia nie jest religią ludzkiego wysiłku, lecz religią łaski. Nie oznacza to, że nie należy podejmować starań, ale że powinniśmy umieścić te starania we właściwym miejscu. Prawdziwie święty i doskonały jest tylko Pan Bóg. Ale nie jest On samotnikiem, który zazdrośnie strzeże swoich przymiotów, tylko udziela ich ludziom” – mówił o. Bucki.
Czasami myślimy, że Bóg polega tylko na tym, co w nas dobre i zwycięskie. Tymczasem Jego plany realizują się poprzez nasze słabości i pomimo nich. „Zwycięstwo nad wadami, słabościami, a więc i nasza świętość, choć zakłada naszą pracę, jest owocem naszego zjednoczenia z Panem Bogiem” – podkreślił.
Robić swoje
Święty Andrzej Bobola przez całe swoje życie był człowiekiem posłanym. Głosić Ewangelię jak on to pełnić swoją służbę w jedności z Kościołem, wypełniając swoje powołanie tam, gdzie się jest.
O Andrzeju Boboli mówi się, że jest patronem ewangelizacji w trudnych czasach. Leon XIV w jednym z rozważań przed modlitwą Anioł Pański na początku tego roku przypomniał, że Jezus rozpoczął swoją publiczną działalność w trudnym momencie: tuż po uwięzieniu Jana Chrzciciela, kiedy wśród przywódców żydowskich narastała niechęć wobec każdego, kto mógłby się podawać za Mesjasza. Wydaje się, że to najgorsza chwila z możliwych. „Czasem podobnie jest w naszym życiu. Z powodu takich lub innych oporów czy niesprzyjających okoliczności myślimy, że może jest to nieodpowiedni moment na podjęcie ważnej decyzji, na zmianę. Andrzej Bobola, naśladując Chrystusa, pokazuje nam, że Pan Bóg działa w każdym czasie i że każda chwila jest dla Niego dobra” – zauważył prelegent. Zaś św. Andrzej Bobola jest patronem trudnych czasów w takim sensie, że pokazuje, iż w każdych okolicznościach można „robić swoje” – wypełniać rzetelnie obowiązki, realizować swoje powołanie i w ten sposób głosić Ewangelię wszędzie, gdzie jesteśmy posłani.
Kolna, kolana!
Ks. prof. Robert Skrzypczak w wystąpieniu „Kościół w dzisiejszych czasach potrzebuje świadków na miarę św. Andrzeja Boboli” zauważył, że teraz docierają do nas pomruki wojenne ze wschodu, a zachód, do którego należymy i z którym się identyfikujemy, także może budzić przerażenie, bo im bardziej rozwija się i bogaci, tym bardziej staje się bezbożny i pusty. Nihilizm zbiera ogrom ofiar, zwłaszcza wśród młodych ludzi, którzy gubią się i giną.
„Żeby być świadkiem, trzeba wiedzieć, na czym się stoi i kim się jest. A żeby wiedzieć, kim się jest i na czym się stoi, trzeba odkryć grunt pod nogami, czyli odkryć prawdę” – powiedział ks. Skrzypczak. „Ktoś kiedyś powiedział: ‘Poznacie prawdę, a prawda was uczyni wolnymi’. I potem dodał: ‘Ja jestem drogą, ja jestem prawdą, ja jestem życiem’. To jest Jezus Chrystus!”. Jaka jest więc nasza tożsamość? „Święty Pan Paweł II często mówił, że jesteśmy powołani nie do tego, żebyśmy byli tym, kim jesteśmy. Najważniejsze to być tym, kim powinieneś być” – powiedział ksiądz profesor.
Przywołał wypowiedzi Aleksandra Dugina, doradcy Władimira Putina, który zapytany o dalekosiężne plany Rosji wobec Europy, miał powiedzieć, że Polska z politycznego czy militarnego punktu widzenia jest niczym, jest „przepierzeniem”, natomiast groźny jest polski katolicyzm. Najpierw trzeba się zająć zniszczeniem katolicyzmu od środka, a wtedy Rosja będzie miała otwartą drogę aż do Lizbony.
To jest lekcja, która została nam udzielona w 1920 r. pod Radzyminem. Wówczas zwyciężyliśmy nie wielką armią – bo jej nie mieliśmy – ale modlitwą. Ambasador francuski w Warszawie zanotował wówczas, że nie dało się spokojnie przejechać samochodem przez miasto, bo wszędzie była albo pielgrzymka, albo procesja, albo ludzie modlący się na różańcu. Pisał też, że nigdy nie zapomni tamtych kolejek do konfesjonałów. „Ludzie sięgnęli po broń i to była broń ich wiary” – powiedział ks. prof. Skrzypczak. „W czym tkwi siła Polaków? Kolana, kolana!”.
Duszpasterstwo blue jeans i ‘przybij piątkę’
Od 1920 r. sporo się jednak zmieniło. Sześć lat temu na ulice miast i miasteczek wyległy tłumy ludzi, zwłaszcza kobiet, które używając wulgaryzmów i bardzo dosadnego języka, domagały się, żeby Polska została „uwolniona od dominacji Kościoła”. Ostatnio z programów szkolnych usuwa się religię, a symbole chrześcijańskie są wyśmiewane i ignorowane. Ludzie odcinają się od najważniejszych pytań życia: Skąd się wziąłem? Dokąd zmierzam? Kim jestem?
Zdaniem ks. Skrzypczaka warto tu przywołać Ewangelię o ziarnie, które pada na niesprzyjający grunt: „Być może przede wszystkim powinniśmy się zastanowić, co się dzieje z nami w tym momencie, kiedy ziarno pada na teren skalisty. Dlaczego wiara katolicka w Polsce zapuszcza korzenie bardzo płytko? Nic dziwnego, że kiedy trochę zmienią się wiatry historii, trochę zmieni się klimat między nami, ktoś nam przez media poprzestawia punkty ważności w życiu, wtedy szybko zasiew ulega przypaleniu. To nam daje do myślenia. Kochani biskupi, kochani proboszczowie, kochani rodzice, kochani nauczyciele, trzeba zobaczyć, jaki jest efekt naszej dotychczasowej katechezy, niedzielnych zebrań, atrakcyjnych Mszy gitarowych, duszpasterstwa blue jeans i ‘przybij piątkę’. Skąd się bierze ten efekt, tak żenująco płytki? Patrzcie, Ewangelia nie wchodzi w ludzi! Nie wytwarzamy korzenia!”.
Walka wewnątrz człowieka
Jak stwierdził ks. Skrzypczak, dzisiaj walka toczy się w głębi człowieka. Mamy do czynienia z herezją antropologiczną, czyli przedefiniowaniem człowieka. W chrześcijańskiej wizji człowiek odkrywa prawdę o sobie dzięki Chrystusowi. Wierzymy, że Jezus przyszedł na świat, żeby objawić nam nie tylko Boga, ale także objawić nam nas samych – wyjaśnić nam, kim jesteśmy. Słowo Boże to „pass word” do nas samych. Zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. To decyduje o naszej godności i tożsamości. „Bóg ma głęboki związek z każdym z nas. To znaczy, że nie jest Mu obojętne, czy stoimy, czy leżymy, czy jest nam dobrze, czy jest nam źle, co się z nami dzieje, dokąd zmierzamy” – mówił prelegent, pokazując źródła i skutki herezji antropologicznej, czyli m.in. rewolucję seksualną i jej obecną drugą fazę, czyli transgenderową, niszczenie rodziny, zanegowanie własności prywatnej i pogański kult natury i technologii.
Co możemy zrobić? „Żeby spojrzeć prawdzie w oczy, potrzebujemy wpatrywać się w oczy Chrystusa, wsłuchiwać się w Jego głos” – mówił ks. Skrzypczak. Coraz więcej ludzi nie może już znieść życia bez Boga. „To już nie jest kwestia gustu. Życie bez Boga staje się nie do zniesienia” – powiedział.
Pierwszy warunek bycia świadkiem Jezusa Chrystusa to „przepasane biodra i zapalone pochodnie”. To biblijne symbole gotowości. „Nie można – jak mówił ks. Dolindo – wychodzić bez 'karabina na diabła’, jakim jest różaniec. Nie można sobie pozwolić dzisiaj działać bez przepasanych bioder i zapalonych pochodni – bez chrześcijańskiej nieugaszonej nadziei. Tego nas uczy święty Andrzej Bobola” – zakończył ks. Skrzypczak.
Wieża Babel czy miasto Boga?
Uczestnicy spotkania wzięli udział we Mszy św., której przewodniczył metropolita krakowski senior abp Marek Jędraszewski.
W homilii abp. Jędraszewski nawiązał do ogłoszonej 15 maja 2026 roku przez papieża Leona XIV encykliki „Magnifica humanitas” („Wspaniałe człowieczeństwo”), która rozpoczyna się od wskazania decydującego wyboru, przed którym stoi ludzkość: budowania nowej wieży Babel albo miasta, w którym Bóg i człowiek zamieszkują razem. – Nad każdą epoką wisi ryzyko budowania świata nieludzkiego i jeszcze bardziej niesprawiedliwego. Wspaniałe człowieczeństwo Jezusa Chrystusa jest dla nas drogą, prawdą i życiem – podkreślił kaznodzieja. Odnosząc się do współczesności, przywołał natomiast zjawiska wskazane podczas czerwcowego konsystorza przez kard. Víctora Manuela Fernándeza: dyskredytowanie ludzi myślących inaczej, polityczny realizm oparty na woli potęgi oraz niekonsekwencję światowych mocarstw.
Metropolita krakowski senior mówił także o próbach budowania w Polsce rzeczywistości bez Boga. „Język cynizmu, pogardy, a z drugiej strony nasza wiara odnosząca się do Boga, Stwórcy całego porządku świata i do Jezusa Chrystusa, który swoją obecnością jako człowiek pokazał nam wspaniałe człowieczeństwo, każdej i każdego z nas. Człowieczeństwo, które realizuje się w tych dwóch podstawowych przykazaniach miłości – podkreślił arcybiskup. – Jezus pokazał każdej i każdemu z nas, jak wspaniałe jest to nasze człowieczeństwo, które najpierw w sobie musimy budować, ocalić, bronić i pokazywać innym jako jedyną drogę prawdy, która daje życie” – dodał. – Musimy wiedzieć, że poprzez tę Eucharystię i wszystkie inne wydarzenia modlitewne, wkorzeniamy się w polskich świętych, wkorzeniamy się w świętego Andrzeja Bobolę, po to, by niezależnie od wyzwań i trudności, jakie się mogą jeszcze pojawić, trwać, robić swoje sercem czystym i prawym, w przekonaniu, że to Bóg zwyciężył świat – zakończył.
Droga krzyżowa, różaniec i agapa
Przed Mszą św. została odprawiona droga krzyżowa, a po niej różaniec i koronka do Miłosierdzia Bożego. Zaplanowano także występ chóru Leżajskiego Stowarzyszenia Seniorów „Pasjonata” i agapę dla wszystkich uczestników spotkania. Na końcu odbyło się złożenie wieńców przy Pomniku Niepodległości.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

