Drukuj Powrót do artykułu

Sylwetka zamordowanego w Jarosławiu ks. Stanisława Zbojnowicza

05 października 2026 | 20:34 | pab, red. efem | Jarosław Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Wojciech Olkusnik/East News

Choć nigdy nie zajmował ważnych stanowisk i był kapłanem jakich wielu, zmarł w okolicznościach w Polsce niespotykanych. Ale warto o ks. Stanisławie Zbojnowiczu mówić nie tylko przez pryzmat jego śmierci. Ludzie mówili o nim: męczennik konfesjonału. Nie dlatego, że przy nim zginął, ale dlatego, że nigdy nie wyszedł, dopóki nie wyspowiadał ostatniej osoby. I nie wychodził nawet, jeśli nikogo w kolejce nie było.

Ks. Stanisław Zbojnowicz urodził się 13 października 1958 r. Był najmłodszym z ośmiorga dzieci Mariana i Teresy. Pochodził z Grzęski k. Przeworska. W tamtym czasie jego rodzinna miejscowość należała do parafii kościoła farnego w Przeworsku i to w przeworskim kościele (dziś bazylice) pw. Ducha Świętego 20 października Stanisław otrzymał chrzest św. z rąk ks. Stanisława Krzysztonia. Tam również przyjął pierwszą komunię św. i bierzmowanie. Ale już Mszę św. prymicyjną w 1986 r. odprawił w rodzinnej Grzęsce.

Posługę kapłańską pełnił w Woli Zarczyckiej, Rogach, Domostawie, parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Rzeszowie, kościele farnym w Przeworsku i Wojewódzkim Szpitalu w Krośnie. Ostatnie 16 lat życia posługiwał jako spowiednik w rektoracie pw. św. Mikołaja i Stanisława Biskupa – tzw. Opactwie w Jarosławiu.

Tam właśnie zastała go niespodziewana i tragiczna śmierć – został kilkukrotnie ugodzony nożem tuż po wyjściu z konfesjonału. Napastnikiem okazał się 31-letni Ihor M.  Mężczyzna został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące w warunkach szpitala psychiatrycznego, oddziału psychiatrii sądowej o wzmocnionym zabezpieczeniu ze względu na objawy choroby psychicznej pod postacią ostrych wielopostaciowych zaburzeń psychotycznych.

Dziś w konfesjonale, w którym codziennie przez 16 lat jednał ludzi z Bogiem stoi jego zdjęcie i kwiaty. Czarno-białą fotografię ktoś umieścił również przy pomniku bł. ks. Jerzego Popiełuszki, znajdującym się na terenie Opactwa.

Krzepiące dobre słowo

Ks. Stanisław nigdy nie zajmował eksponowanych stanowisk i – po ludzku patrząc – był kapłanem jakich wielu. Ale dziś wszyscy o nim mówią. I powtarzają nie tylko okoliczności tragicznego odejścia, ale wspominają właśnie jego posługę spowiednika.

– Ludzie mówili: to jest męczennik konfesjonału. Przychodził co do minuty i spowiadał dotąd, aż wszystkich wyspowiadał. Nie było takiej możliwości, że jeśli nie było penitentów to wychodził. On zawsze w konfesjonale był – podkreślił w kazaniu podczas eksporty ks. Marian Podolec, który w przeszłości również pracował w jarosławskim Opactwie.

O codziennej służbie w konfesjonale mówił również podczas Mszy pogrzebowej ks. Marian Bocho, proboszcz Kolegiaty Bożego Ciała w Jarosławiu. – Wiele osób korzystało z jego posługi i bardzo ją cenili. Ksiądz Stanisław rzucał światło Ewangelii na ludzkie sprawy i serca, które szukały nie tylko rozgrzeszenia, ale także dobrego słowa, krzepiącego, czasem pociechy, wskazówek, jak postępować w dalszym życiu. I ksiądz Stanisław miał ten charyzmat. Odpowiadał na potrzeby ludzkich serc. Dlatego przychodzili do niego z całej okolicy, wiedząc, że go zastaną w konfesjonale, że on na nich czeka – powiedział ks. Bocho.

Wszystkie Msze św. w zeszycie

Obecny proboszcz jego rodzinnej parafii ks. Kazimierz Jurczak zauważa, że ks. Stanisław pełnił posługę spowiednika również, gdy przyjeżdżał w odwiedziny do rodziny w Grzęsce. – Zawsze był w konfesjonale, przychodził przynajmniej pół godziny przed Mszą św. I ludzie chętnie z jego posługi korzystali – opowiada.

– Ks. Stanisław żył wiarą, był życzliwy, pokorny i skromny. Nie pchał się na piedestał – wspomina zmarłego ks. Jurczak. Dodaje, że bardzo szanował strój kapłański, a jego sutanna i alba zawsze były czyste i uprasowane.

Ks. Marian Podolec zaznaczył również, że ks. Zbojnowicz był bardzo obowiązkowy i do Eucharystii przygotowywał się „wprost perfekcyjnie”. – Jego kazania były przemyślane od kropki do kropki. One były trudne i teologiczne, ale zmuszały słuchacza do uwagi, myślenia i wyciągania praktycznych wniosków – mówił.

– Jego ciepły głos dodawał głoszonym słowom mocy i siły. Ksiądz Stanisław miał klucz do ludzkich serc i otwierał je dla Boga, na jego łaskę i miłość. Czuło się, że słowo głoszone przez niego było przemodlone i wypływało z jego wierzącego kapłańskiego serca. Czuło się, że on tym, co głosi, żyje i dobrocią serca potwierdza – stwierdził ks. Bocho.

Po śmierci okazało się, że ks. Zbojnowicz prowadził zeszyt, w którym zapisywał w którym zapisywał wszystkie odprawiane w życiu Msze święte – wraz z intencjami za kogo były sprawowane. Robił to od chwili święceń kapłańskich do ostatniego dnia życia. W sumie odprawił 25 503 Eucharystii.

Nie szukał wygód

Niektórzy ks. Stanisława nazywali upartym, ale ks. Marian określa to konsekwencją. – Był wierny Ewangelii i tradycji Kościoła i nie było mowy, żeby od tego odszedł, nawet gdyby miał w związku z tym ponieść jakikolwiek konsekwencje – stwierdził.

Ks. Podolec przywołał również codzienność zmarłego kolegi. – Był bardzo gościnnym człowiekiem, zapraszał na kawę, czy herbatę. Wszystkie prace w swoim mieszkaniu wykonywał sam, mówiąc: mam zdrowe ręce. Był ubogi i nieszukający wygód – opowiadał.

Ujawnił również, że ks. Stanisław „potrafił wyciągnąć rękę do osoby naprawdę potrzebującej”.

Ks. Stanisław Zbojnowicz spoczął w rodzinnym grobie, obok swoich rodziców na cmentarzu w Grzęsce. W pogrzebie wziął udział m.in. minister w Kancelarii Prezydenta RP Wojciech Kolarski, który odczytał list od prezydenta Karola Nawrockiego. Mszy pogrzebowej przewodniczył bp Stanisław Jamrozek, a dzień wcześniej Mszy żałobnej – abp Adam Szal, metropolita przemyski i abp Eugeniusz Popowicz, metropolita przemysko-warszawski Kościoła greckokatolickiego. Ogółem zmarłego kapłana pożegnało ok. 250 księży.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.