Drukuj Powrót do artykułu

„The Great Reformer” – podróż papieża Franciszka na Kubę i do USA

03 października 2015 | 12:07 | Ks. Ignacy Soler Ⓒ Ⓟ

Sample

Zadzwoniłem do mojego przyjaciela księdza, wybitnego profesora teologii dogmatycznej: – Czy możemy się spotkać? – Chętnie, zapraszam do mnie. Przyjechałem do niego i spotkałem go przed piękną kamienicą. Siedzieliśmy w kawiarni biblioteki i zapytałem: – Czy czytałeś to, co powiedział papież Franciszek podczas podróży na Kubę i do Stanów Zjednoczonych? Jego odpowiedź zabolała mnie: nic nie czytałem i nie mam zamiaru.

Na moją prośbę o wyjaśnienie tak radykalnego nastawienia, mój przyjaciel profesor stwierdził: – Ta decyzja ma dwa powody: jako teolog dogmatyczny nie lubię ciągłej nieprecyzyjności wypowiadania się papieża Franciszka, a z drugiej strony to, co powiedział o uchodźcach wydaje mi się nie na miejscu; znam realia w Syrii i deklaracje tego typu nic nie pomagają chrześcijanom tego kraju.

Nie chciałem wchodzić w głęboką dyskusję, bo nie mieliśmy dużo czasu i dawno nie widzieliśmy się, a nie wypada się spotkać i kłócić – łączy nas przyjaźń i wspólna modlitwa. Jego słowa i postawa przypomniały mi, w kontraście, inne rozmowy z księżmi z socjalistycznej dzielnicy Vallecas w Madrycie w latach osiemdziesiątych. Zadałem jakiemuś księdzu proboszczowi to samo pytanie – czy czytasz papieża Jana Pawła II? Jego odpowiedź brzmiała: – nie, nie będę czytał żadnego słowa takiego konserwatywnego i dogmatycznego papieża.

Szkoda, że nie potrafimy przezwyciężyć własnych przesądów i „widzimisię”. Szkoda, ponieważ bogactwo świętości i nauki papieża Franciszka jest wielkie. Na początku lat siedemdziesiątych czytałem dokumenty Soboru Watykańskiego II, i byłem zachwycony. Homilii świętego Jana Pawła II w dniu rozpoczęcia jego pontyfikatu słuchałem na żywo na placu świętego Piotra – coś niesamowitego! Przeczytałem prawie wszystko od Ratzingera do Benedykta XVI z wielkim upodobaniem. Natomiast żadne słowo żadnego papieża nie trafia do mnie tak głęboko, jak słowo Franciszka. Jego homilie z Domu św. Marty poruszają mnie. Papież Franciszek dociera głęboko do mojego serca.

Teraz czytam ostatnią biografię papieża Franciszka „The Great Reformer: Francis an the Making of a Radical Pope” Austeen Ivereigh’a. Mało mi brakuje do przeczytania ponad pięciuset stron tej pozycji, a wrażenie jest wielkie. Jednym słowem mogę teraz powiedzieć – nie da się zrozumieć Bergoglio bez historii Argentyny, bez historii jego powołania jako jezuity. Kontekst jest kluczowy. Będę mówił o tej biografii. Teraz mała anegdota z tej książki; jakaś pani jest absolutnie przekonana, że papież Franciszek jest antychrystem i antypapieżem; kiedy została zapytana, dlaczego tak uważa, odpowiedziała, że jest to oczywista sprawa, gdyż nie nosi czerwonych butów!

Śmieszne, żałosne. Tak jak w samolocie z Kuby do Stanów Zjednoczonych, kiedy ktoś wyraził zwątpienie, że to, czego naucza papież Franciszek, brzmi nie po katolicku. A papież z pokorą, stanowczo i z humorem odpowiedział „Ja wierzę w to, co Kościół uczy, a jeżeli trzeba odmawiać wyznanie wiary publicznie jestem w stanie to zrobić”.

Wydaje się, że niektórzy nie rozumieją papieża Franciszka. Z jakiego powodu? Może niektórzy, jak mój przyjaciel ksiądz profesor, mają uzasadnione powody, i trzeba przyznać im rację. Natomiast uważam, że problem z Franciszkiem jest problemem osobistego nawrócenia do Chrystusa i do drugiego człowieka, który przebywa blisko nas, może w naszej rodzinie i jest biedny, samotny, nie słuchany.

W tych dniach w gazecie „Washington Post” dziennikarz napisał: Commentators have taken Francis’s speeches and sayings and attacked him or claimed him as a Marxist, a unionist and a radical environmentalist. I don’t think the pope is proposing an alternative system of politics or economics. He is simply reminding each of us that we have a moral obligation to be kind and generous to the poor and disadvantaged — especially if we have been fortunate. If you have a problem with this message, you have a problem not with Pope Francis, but with Jesus Christ.

Słuchałem na żywo przemówień papieża Franciszka na Kubie i w USA, przeczytałem prawie wszystko i podaję teraz siedem krótkich wybranych fragmentów. Gdybym musiał jednak wybrać orędzie, wybrałbym to, co zostało wypowiedziane do księży w katedrze Świętego Patryka w Nowym Jorku, w piątek, 25 września.

1. Od kilku miesięcy jesteśmy świadkami wydarzenia, napełniającego nas nadzieją: procesu normalizacji stosunków między dwoma narodami, po latach oddzielenia. Jest to proces. Jest to znak zwycięstwa kultury spotkania i dialogu nad kulturą konfrontacji.

(Lotnisko w Hawanie,19 IX 2015 r.)

2. Pamiętajmy o złotej zasadzie: „Wszystko, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!” (Mt 7,12). Złota zasada przypomina nam również o naszej odpowiedzialności za ochronę i obronę życia ludzkiego na każdym etapie jego rozwoju. To przekonanie kierowało mną od początku mojej posługi, do opowiedzenia się na różnych poziomach za zniesieniem kary śmierci na całym świecie. Jestem przekonany, że ten sposób jest najlepszy, ponieważ każde życie jest święte, każdy człowiek jest obdarzony niezbywalną godnością, a społeczeństwo może jedynie skorzystać z rehabilitacji osób skazanych za przestępstwa.

(Kapitol – Waszyngton, 24 IX 2015 r.)

3. Naszą biskupią misją jest przede wszystkim cementowanie jedności, której treść określa Słowo Boże i jedyny Chleba z Nieba, dzięki którym każdy z powierzonych nam Kościołów pozostaje katolickim, ponieważ jest otwarty i trwa we wspólnocie ze wszystkimi Kościołami partykularnymi oraz z Kościołem Rzymu, który „przewodniczy w miłości”. Konieczne jest zatem czuwanie nad tą jednością, strzeżenie jej, krzewienie, świadczenie o niej jako znaku i narzędziu, które ponad wszelkimi przeszkodami jednoczy narody, rasy, klasy społeczne i pokolenia.

(Katedra św. Mateusza Apostoła – Waszyngton, 23 IX 2015 r.)

4. Radość mężczyzn i kobiet, którzy kochają Boga przyciąga do Niego innych. Kapłani i zakonnicy są powołani, aby w swoim powołaniu znaleźć i promieniować trwałym zadowoleniem. Radość wypływa z wdzięcznego serca. Zaprawdę, wiele otrzymaliśmy, tak wiele łask, tak wiele błogosławieństw, i tym się cieszymy. Warto, by przemyśleć na nowo nasze życie z łaską pamięci. Pamięć tego pierwszego wezwania, pamięć o przebytej drodze, o otrzymanych łaskach …, a przede wszystkim pamięć o naszym spotkaniu z Jezusem Chrystusem, tak często w drodze. Pamięć o zdumieniu, jakie nasze spotkanie z Jezusem Chrystusem budzi w naszych sercach.

(Katedra Świętego Patryka – Nowy Jork, 25 IX 2015 r.)

5. Zadanie Narodów Zjednoczonych, wychodząc z postulatów preambuły i pierwszych artykułów Karty Konstytucyjnej ONZ, można postrzegać jako rozwój i promocja suwerenności prawa, wiedząc, że sprawiedliwość jest niezbędnym wymogiem osiągnięcia ideału powszechnego braterstwa. (…) Nade wszystko należy stwierdzić, że istnieje prawdziwe „prawo środowiska” z dwóch powodów. Po pierwsze, dlatego, że jako ludzie jesteśmy częścią środowiska. Po drugie, ponieważ każda istota, szczególnie istoty żywe, mają wartość same w sobie, wartość istnienia, życia, piękna i współzależności z innymi stworzeniami.

(ONZ – Nowy Jork, 25 IX 2015 r.)

6. Rodzina jest piękna, ale kosztuje, stwarza problemy. W rodzinie istnieje niekiedy wrogość. Mąż kłóci się z żoną, albo źle patrzą na siebie, lub dzieci kłócą się z ojcem … Dam wam radę: nigdy nie kończcie dnia bez pojednania w rodzinie. Nie można kończyć dnia w rodzinie walcząc ze sobą.

Miłość może się rozwijać w mężczyznach i kobietach, którzy nie starają się, by ich ostatnie słowo stwarzało konflikt, ale raczej nową okazję. Okazją do szukania pomocy, okazję, by zapytać jak musimy się poprawić, okazję odkrycia Boga, który jest z nami i nigdy nas nie opuszcza. Jest to wielka spuścizna, jaką możemy dać naszym dzieciom, bardzo dobra lekcja: to prawda, popełniamy błędy, to prawda, mamy problemy.

(B. Franklin Parkway – Filadelfia, 26 IX 2015)

7. Wolność religijna z pewnością oznacza prawo do oddawania czci Bogu, indywidualnie i we wspólnocie tak, jak nam dyskutuje nasze sumienie. Ale z drugiej strony wolność religijna, ze swej natury wykracza poza miejsca kultu i sferę prywatną osób i rodzin, ponieważ fakt religijny, wymiar religijny nie jest subkulturą, ale jest częścią kultury każdego narodu i każdego państwa.

(Independence National Historical Park – Filadelfia, 26 IX 2015)

 

PS: Módlmy się teraz za zwyczajny synod Biskupów o rodzinie (Rzym, 5-26 X 2015).

 

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.