Drukuj Powrót do artykułu

Trwa ewakuacja chrześcijańskich wiosek na południu Libanu: nie wszyscy chcą wyjeżdżać

11 marca 2026 | 12:40 | jol | Bejrut Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. KAWNAT HAJU/AFP/East News

Pod eskortą włoskich żołnierzy z oenzetowskich sił pokojowych UNIFIL, rozpoczęła się ewakuacja chrześcijan z południa Libanu. Teren przy granicy znajduje się pod coraz większym ostrzałem Izraela. Minister spraw zagranicznych Libanu poprosił Watykan o pomoc w ochronie zagrożonych chrześcijańskich wiosek.

Sytuacja wyznawców Chrystusa zamieszkujących przygraniczne wioski staje się coraz bardziej dramatyczna. Izrael intensyfikuje ataki i oskarża mieszkańców o sprzyjanie bojownikom proirańskiego Hezbollahu. Ten zarzut padł po ostrzale wioski Qlayaa, w którym zginął maronicki ksiądz Pierre El Raii. Miejscowy burmistrz stwierdził, że „nasuwa się podejrzenie, iż był to zamierzony atak, mający na celu zmuszenie chrześcijan do opuszczenia domów”.

Rozdarci między presją ewakuacji a chęcią pozostania

W dziesiątym dniu po ataku na Iran ewakuowani zostali mieszkańcy Alma Shaab Nakaz natychmiastowej ewakuacji przekazany przez Izrael, potwierdzili stacjonujący w tej okolicy włoscy żołnierze z oenzetowskich sił pokojowych UNIFIL. Poinformowali oni burmistrza, że „nie mogą już zagwarantować bezpieczeństwa mieszkańcom, ale są gotowi ich eskortować, jeśli zdecydują się wyjechać”. Przez ostatni tydzień chrześcijanie spali w podziemiach parafialnego kościoła. Schroniło się tam 96 chrześcijan, muzułmańskie rodziny już wcześniej opuściły ten teren. Miasteczko, które w czasie pokoju liczyło cztery tysiące mieszkańców, atakowały drony. Zginął 70-letni Sami Ghafari, brat miejscowego proboszcza, który przebywał w przydomowym ogrodzie.

Ucieczka przed pewną śmiercią

Powołując się na relacje włoskich żołnierzy, agencja ANSA, napisała, że „chrześcijanie opuszczali swe domy ze łzami w oczach”. Burmistrz miasteczka stwierdził, że „była to ucieczka przed pewną śmiercią”. „Żołnierze sił pokojowych – wyjaśnił Shadi Sayyah – eskortują nas do Bourj Rahhal nad rzeką Litani, a potem każdy z nas będzie musiał sobie radzić sam. Niektórzy pójdą do krewnych, inni będą szukać domu do wynajęcia, którego być może nie będą w stanie opłacić, ale będziemy sobie nawzajem pomagać”. Mężczyzna wyznał, że ich nadzieją jest, iż po tej ciężkiej próbie nastąpi ostateczny powrót.

Wymazywanie chrześcijańskiej obecności

„Zadłużaliśmy się – mówi Sayyah – aby naprawić domy uszkodzone podczas poprzedniej fali przemocy w 2024 roku. A teraz, gdy prace były już prawie zakończone, musimy je opuścić i żyć jako uchodźcy”. Gdy konwój opuszczał miasteczko, mieszkańcy powierzyli opuszczone domy swoim świętym patronom. „Jesteśmy zdecydowani tutaj powrócić. Jesteśmy dziećmi chrześcijańskiej nadziei” – wyznał Sayyah. Historia mieszkańców Alma Shaab jest przypowieścią o narodzie opuszczonym przez wszystkich. W Libanie wielu obawia się, że jest to preludium do wymazania wielowiekowej obecności chrześcijan na południu kraju.

Niszczenie dobrosąsiedzkich relacji

Chrześcijanie stanowią 7 proc. ludności prowincji Tyru, 12 proc. prowincji Bint Jbeil, 15 proc. prowincji Marjeyoun i 18 proc. prowincji Hasbaya. Niektóre ośrodki, takie jak Rmeish, Jdaidet Marjeyoun i Qlayaa, liczą ponad 10 tysięcy chrześcijańskich mieszkańców, inne są mniejsze. W Rmeish ludność nadal jest zdecydowana pozostać. Oprócz 7 tysięcy mieszkańców, którzy zdecydowali się pozostać, schronienie znalazły tu setki rodzin szyickich wysiedlonych z Bint Jbeil, Aita i Aitaroun. Wszystko układało sią dobrze do wtorkowego poranka, kiedy to izraelskie władze postawiły lokalnym władzom ultimatum: „Albo wypędzicie szyitów, albo wszyscy stąd odejdziecie”. Wobec tego ultimatum konwój żołnierzy ONZ musiał eskortować „niepożądanych gości” do bezpiecznego schronienia, które udało się znaleźć między Tyrem a Sydonem.

Proboszcz parafii w Rmeish wskazuje, że działania Izraela mają na celu zniszczenie dobrosąsiedzkich relacji. Według lokalnych obserwatorów tego typu naciski odzwierciedlają izraelskie dążenie do usunięcia z tego obszaru szyitów, uważanych za społeczną bazę wsparcia dla Hezbollahu. Niektórzy otwarcie mówią o „czystkach religijnych”. „Jesteśmy w środku wojny. Nie chcemy wyjeżdżać, ale jesteśmy wyspą otoczoną obszarami, w których nie wiemy, co się dzieje” – mówi agencji ANSA ojciec Tony Elias.

Wiemy tylko, że na razie żyjemy

Chrześcijańskie wioski znajdują się w potrzasku między Izraelem a Hezbollahem. W Rmeish mieszkańcy starają się pozostać w swoich domach. „Staramy się zachować czujność, aby nie musieć opuszczać domów – mówi ojciec Elias. – Chcemy żyć w pokoju. Nie mamy bojowników, nie mamy rakiet. Mamy dość wojen”. W miasteczku nadal przebywają żołnierze libańskiej armii. Rośnie jednak obawa, że sytuacja może ulec pogorszeniu w wyniku nowej izraelskiej ofensywy lądowej w południowym Libanie, co spowodowałoby powrót regionu do rzeczywistości, w której żył przez ponad dwie dekady między 1978 a 2000 rokiem, kiedy to Izrael okupował znaczny obszar terytorium libańskiego. „Chcemy żyć w państwie libańskim. Ale co możemy zrobić w obliczu siły silniejszej od nas?” – pyta retorycznie ojciec Elias.  Nie wyklucza powrotu do izraelskiej „okupacji wojskowej”. W rozmowie z agencją ANSA podkreśla: „Jesteśmy przeciwni tym, którzy wystrzeliwują rakiety i tym, którzy okupują cudze terytoria”. Mieszkańcy mają zapasy żywności na kilka tygodni, na razie otwarta jest droga dojazdowa do miasteczka. „Żyjemy z minuty na minutę – mówi libański kapłan. – Nie wiemy, co się stanie. Wiemy tylko, że na razie żyjemy”.

Liban prosi Watykan o pomoc

O eskalacji przemocy w Libanie minister spraw zagranicznych tego kraju, Youssef Raggi, rozmawiał telefonicznie z abp. Paulem Gallagherem, watykańskim sekretarzem ds. relacji z państwami. Poprosił Stolicę Apostolską o interwencję i mediację w celu pomocy w zachowaniu obecności chrześcijan na południu kraju. Abp Gallagher zapewnił, że Stolica Apostolska podejmuje wszelkie możliwe działania dyplomatyczne, aby pomóc powstrzymać eskalację konfliktu w Libanie i zapobiec wysiedleniu obywateli z ich ziem.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.