Drukuj Powrót do artykułu

U św. Walentego w Terni

14 lutego 2026 | 12:39 | ks. Waldemar Turek, Vatican News PL | Terni Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Vatican Media

Ponad stutysięczne włoskie miasto w południowej Umbrii jest raczej rzadko odwiedzane przez turystów. Jest jednak jeden dzień w roku, 14 lutego, w którym mówi się o nim więcej niż zwykle.

Patronem Terni jest bowiem św. Walenty, niegdyś biskup tego miasta. To od niego wzięły nazwę „walentynki”, uroczyście świętowane także w naszych czasach.

Wedle tradycyjnych przekazów św. Walenty urodził się w Terni ok. 175 r. po Chr. w rodzinie patrycjuszy. Został biskupem rodzinnej diecezji w wieku zaledwie dwudziestu kilku lat. Gorliwie i długo służył swojej wspólnocie, a w sędziwym wieku udał się do Rzymu, aby głosić Ewangelię i potrzebę nawrócenia, także cesarzom Klaudiuszowi II Gockiemu i Aurelianowi, za każdym razem będąc aresztowanym. Był to jeszcze okres prześladowań wymierzonych przeciwko chrześcijanom, zwłaszcza tym znanym i odgrywającym szczególną rolę we wspólnocie rzymskiej. Walenty, wraz ze wzrostem popularności, został pojmany i ścięty 14 lutego 273 r., w wieku ok. 100 lat, blisko Via Flaminia, na peryferiach Rzymu.

Od tego momentu postać biskupa Terni stała się jeszcze bardziej znana, jednak dopiero z V w. pochodzi najstarszy, zachowany do naszych czasów, dowód jego życia i działalności. Imię męczennika zostało bowiem umieszczone w Martyrologium Hieronymianum, uchodzącym za najważniejszy spis (w formie kalendarza) męczenników i świętych chrześcijańskich starożytnego łacińskiego Zachodu.

Patron zakochanych

W międzyczasie zaczęły powstawać różnego rodzaju opowieści wokół życia świętego, jego pobożności, dobroci i szczególnego charyzmatu wobec osób zakochanych. Zaczęto odkrywać i przypisywać mu liczne czyny, w których przedstawiano go jako obrońcę prawdziwej chrześcijańskiej miłości łączącej narzeczonych i zaślubionych. Bardzo znany stał się przekaz o miłosnej historii chrześcijanki Serapii z poganinem Sabinusem.

Młoda, piękna dziewczyna zamieszkiwała Terni, a często przejeżdżający przez to miasto uroczy rzymski centurion imieniem Sabinus zwrócił uwagę na jej piękno i szlachetne przymioty, zakochał się w niej i poprosił o rękę. Jej krewni jednak nie byli skłonni do wyrażenia zgody na ślub, ponieważ Sabinus był poganinem, a cała jej rodzina należała do wspólnoty uczniów Chrystusa. Serapia zasugerowała mu, żeby udał się do bp. Walentego, odbył odpowiednią formację i przyjął chrzest.

Tak też się stało, ale właśnie wtedy pojawiła się jeszcze większa przeszkoda. Oto odkryto, że Serapia cierpi na bardzo zaawansowaną gruźlicę; szlachetny legionista rzymski bardzo mocno to przeżywał, nie zamierzał jej jednak zostawić. Wezwawszy bp. Walentego do łoża umierającej Serapii, błagał świętego, aby nie pozwolił mu rozstać się z ukochaną. Walenty wzniósł ręce i bardzo gorliwie modlił się do Boga wszechmogącego aż do momentu, w którym błogi sen zjednoczył na wieczność dwa serca.

Wedle innej opowieści kiedyś bp Walenty usłyszał w Terni kłótnię dwojga młodych narzeczonych, przechodzących koło jego ogrodu. Wyszedł im naprzeciw, trzymając piękną różę. Siwe włosy poczciwego starca, jego pogodna i uśmiechnięta twarz oraz kwiat niesiony jako dar i znak miłości miały magiczną moc uspokojenia kłócących się kochanków. Wręczając im różę, prosił ich, aby ostrożnie i razem chwycili łodygę, by się nie skaleczyć; jakby chciał im dać do zrozumienia, że także prawdziwa miłość napotyka nieraz na kolce…

Sytuacja chrześcijan w Cesarstwie Rzymskim zmieniła się znacząco wraz z edyktem mediolańskim wydanym w 313 r. Ustały prześladowania, ale nie rozmaite święta pogańskie. Wśród nich hucznie obchodzone były 15 lutego Luperkalia, uroczystości ku czci pogańskiego boga Luperkusa, całkowicie kłócące się z chrześcijańską moralnością i ideą miłości.

Biorąc pod uwagę szerzący się kult św. Walentego, jak też potrzebę propagowania chrześcijańskiej koncepcji narzeczeństwa, małżeństwa i miłości, papież Gelazy ustanowił w 496 r. wspomnienie tego świętego, które zastąpiło Luperkalia, 14 lutego, w rocznicę jego męczeńskiej śmierci, potwierdzając tym samym definitywnie św. Walentego jako patrona zakochanych, jak też par starających się o poczęcie. Ten sam papież odprawił Mszę św. dla wszystkich narzeczonych, którzy mieli wziąć ślub w ciągu roku, wręczając każdej parze czerwoną różę, powtarzając gest, który swego czasu okazał św. Walenty parze narzeczonych przeżywających trudności.

Patron zakochanych, pierwszy pobłogosławił związek małżeński poganina z chrześcijanką. 14 lutego wspominamy św. Walentego (zm. 269), biskupa i męczennika. Jego relikwie znajdują …

Pielgrzymki narzeczonych

Miałem okazję niedawno zwiedzić Bazylikę św. Walentego, znajdującą się ok. dwóch kilometrów od centrum Terni. Poświęcona patronowi miasta i zakochanych, została zbudowana na miejscu pochówku męczennika, który wprawdzie został ścięty w Rzymie, ale przywieziony nocą do Terni przez swoich uczniów. Nad jego grobowcem pierwotnie zbudowano kaplicę, którą później przekształcono we wczesnochrześcijańską bazylikę. Klasycystyczną fasadę ukończono dopiero w 1854 r. Wnętrze aktualnej świątyni utrzymane jest w stonowanym stylu barokowym, zdobione sztukaterią.

W ołtarzach znajdują się duże obrazy z XVII w., w tym dzieła Cavaliera d’Arpino i Luki Polidoriego. Pod głównym ołtarzem widoczna jest szklana gablota z relikwiarzem św. Walentego. Dzięki uprzejmości jednego z posługujących tu ojców karmelitów zeszliśmy też do krypty pamiętającej początki kościoła. Przed fragmentem relikwii umieszczono napis: „Św. Walenty Patron Miłości”. W sąsiednim pomieszczeniu obejrzeliśmy niewielkie lapidarium, w którym znajduje się wiele kamiennych tablic ze starożytnymi napisami łacińskimi, znalezionych w czasie różnych prac archeologicznych prowadzonych w okolicy.

Hinduski karmelita tłumaczył nam, że tysiące wiernych i pielgrzymów co roku odwiedza bazylikę w Terni, w tym liczni narzeczeni i młode małżeństwa, prosząc o błogosławieństwo św. Walentego. Tradycja pielgrzymek sięga wczesnego średniowiecza, okresu, w którym kult Walentego stopniowo rozprzestrzenił się w całej Europie, także dzięki benedyktynom i za sprawą zbieżności kalendarzowej. Wspomnienie liturgiczne 14 lutego przypada na porę roku, w której w Europie południowej przyroda zaczyna dawać pierwsze oznaki przebudzenia z zimowego snu i słońce zaczyna ogrzewać ziemię. W ten sposób św. Walenty stopniowo zwiastował zbliżającą się wiosnę i był wzywany do nadzorowania przebudzenia stworzenia. Jednocześnie wzywano jego wstawiennictwa w niektórych regionach Europy w celu łagodzenia epilepsji i chorób neurologicznych. Wszystko to jedynie rozwijało kult męczennika z pierwszych wieków, opiekuna zakochanych i cierpiących na duchowe dolegliwości.

Przetrwał on do dzisiaj, co więcej, można mówić o jego odnowie. Bóg jest Miłością i każdy człowiek jest do niej powołany, więc 14 lutego wszyscy możemy traktować, w jakiejś mierze, jako nasze święto. Ale w sposób szczególny dotyczy ono narzeczonych, którzy tu licznie przyjeżdżają w połowie lutego, procesyjnie przechodzą przed relikwiami ich patrona, zawierzają mu ich wspólne życie i otrzymują… czerwone róże.

Na niewielkim placu przed świątynią postawiono w naszych czasach pomnik przedstawiający dwoje starszych ludzi w geście serdeczności i miłości, która przetrwała próbę czasu; jakby artysta chciał powiedzieć, że prawdziwa miłość nie przemija i nie dotyczy tylko ludzi młodych. Zaś na konarach drzew rosnących na tym samym placu dostrzegłem setki czerwonych serduszek z imionami zakochanych, którzy przybyli tutaj z całego świata, prosząc o wstawiennictwo św. Walentego na nową drogę życia…

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.