„Ubogich zawsze macie u siebie” – mówi jałmużnik Diecezji Świdnickiej
24 sierpnia 2026 | 19:43 | GML | Świdnica Ⓒ Ⓟ
Fot. Diecezja ŚwidnickaŚwidnica – Benedykt Chlastawa, powołany przez bp. Marka Mendyka na pierwszego w historii Diecezji Świdnickiej jałmużnika diecezjalnego, w rozmowie z KAI mówi o znaczeniu tej posługi, odpowiedzialności świeckich w Kościele oraz o tym, dlaczego pomoc potrzebującym nie może ograniczać się tylko do rozwiązywania problemów materialnych. Chlastawa jest drugim świeckim jałmużnikiem biskupim w Polsce.
KAI: W Ewangelii wg św. Jana Jezus mówi: „Ubogich zawsze macie u siebie”. W XXI wieku to zdanie nadal jest aktualne?
Benedykt Chlastawa: Zawsze było, jest i będzie. Nie stosowałbym jednak tego zdania do określania „ciężkości” czasów, w których żyjemy. Obecnie ludzkość posiada niesamowite narzędzia, aby pomagać, docierać z pomocą do najdalszych zakątków świata i wyrównywać niesprawiedliwości. Jednocześnie tych samych narzędzi można używać do pogłębiania podziałów czy różnic.
Potrzeba więc rozróżnienia na poziomie duchowości, którą można nazwać sumieniem – miejscem, w którym dokonujemy decyzji. Trzeba pytać najpierw o kondycję własnego sumienia. To pytanie kieruję przede wszystkim do siebie i stawiam je sobie każdego dnia.
Ubodzy nie są problemem do rozwiązania ani punktem do odhaczenia. Są osobami, które trzeba spotkać. Papież podczas tegorocznego Meetingu w Rimini mówił o potrzebie „realizmu miłosierdzia”, w którym nie ma miejsca na wrogów, ale każdy człowiek jest osobą, której trzeba spojrzeć w oczy.
Można więc powiedzieć: „Ubogich zawsze macie u siebie… i co z tym zrobicie?”.
Co sprawiło, że pomaganie ludziom potrzebującym stało się dla Pana ważną częścią życia?
Przede wszystkim Kościół nie tylko wzywa do troski o potrzebujących, ale także wychowuje do uważności na drugiego człowieka. To jest ogromnie ważne, choć często nam umyka.
Posługa jałmużnika nie jest czymś nowym. Na kartach Pisma Świętego wielokrotnie słyszymy wezwanie do pomocy bliźniemu, które jest zadaniem każdego człowieka.
Wzrastałem w różnych wspólnotach – w Liturgicznej Służbie Ołtarza, która wychowała mnie do miłości do liturgii, oraz w ruchu Komunia i Wyzwolenie, z jego spojrzeniem na człowieka. Duży wpływ miał również mój wolontariat u sióstr elżbietanek we Wrocławiu podczas pierwszych studiów. Przygotowywaliśmy tam jedzenie i ciepłą herbatę dla osób bezdomnych, ale przede wszystkim spotykaliśmy się z nimi.
Każde z tych doświadczeń miało wpływ na to, jak patrzę na człowieka. To przekonanie jest na nowo pobudzane przez każde spotkanie, ale także przez sytuacje, w których zabrakło sił, determinacji czy odwagi.
Został Pan pierwszym w historii Diecezji Świdnickiej jałmużnikiem, a zarazem osobą świecką. Jak doszło do tej nominacji?
To pytanie zdecydowanie do Księdza Biskupa, na którego propozycję odpowiedziałem i za którą jestem wdzięczny.
Decyzja, aby kolejną posługę w Kościele lokalnym powierzyć osobie świeckiej, pokazuje, jak Ksiądz Biskup rozumie Kościół – jako wspólny dom wszystkich wierzących. Myślę, że może to być również zachęta, aby za Kościół brać odpowiedzialność niezależnie od miejsca, które w Nim zajmujemy.
Jałmużnik nie może działać sam. Bez drugiego człowieka, grupy ludzi czy wspólnoty każde działanie jest skazane na niepowodzenie. Tak samo jest z pomocą charytatywną – dopiero gdy staje się ona łańcuchem otwartych serc, może odpowiadać na realne potrzeby.
Wszystko, czego się podejmuję, podejmuję razem z żoną. U podstaw tych działań jest więc mała wspólnota dwóch osób, których sakrament wzywa do świadectwa, że Bóg jest miłością.
Potrzebuję ludzi dobrej woli i otwartego serca. Jeśli otworzymy serca, Pan Bóg będzie działał.
Jak będzie wyglądała współpraca jałmużnika z Caritas Diecezji Świdnickiej?
To, co robi Caritas, jest niesamowitym dziełem. Gorąco zachęcam do wspierania zarówno lokalnych, jak i większych działań Caritas.
Swoją posługę widzę jako kolejną komórkę w tym organizmie. Mam nadzieję być niejako łącznikiem między pojedynczym człowiekiem a zorganizowaną pomocą systemową.
Jałmużnik nie ma zastępować istniejących struktur, ale pomagać tam, gdzie potrzebna jest szybka, indywidualna reakcja i osobiste spotkanie z człowiekiem. Funkcja ta ma uzupełniać działania Caritas i parafii, z którymi będę współpracował.
Łączy Pan tę posługę ze studiami medycznymi i życiem rodzinnym. Skąd czerpać siłę do takiego zadania?
Cóż, widocznie Pan Bóg uznał, że za dużo czasu tracę na głupoty, skoro wzywa mnie do tej posługi.
Ale w tej posłudze nie chodzi o mnie – o to, jak sobie z nią poradzę albo jakie trudności przezwyciężę. To wszystko Pan Bóg zna.
Chodzi o to, że w tej konkretnej rzeczywistości mojego życia On potrzebuje moich dłoni i mojego serca. I wierzę, że również to zna.
***
Benedykt Chlastawa mieszka w Świdnicy, jest żonaty i studiuje medycynę. Jest związany z ruchem Comunione e Liberazione (Komunia i Wyzwolenie). Wraz z żoną wcześniej angażował się w pomoc osobom potrzebującym.
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

