Drukuj Powrót do artykułu

Wakacje: książki, muzea, góry, dowcipy

03 sierpnia 2015 | 14:32 | Ks. Ignacy Soler Ⓒ Ⓟ

Sample

W lipcu byłem prawie cały miesiąc w Krakowie, wykładając filozofię i teologię dla osób z Dzieła. Przedmioty do nauki to filozofia religii i teologia sakramentalna. Trzeba przyznać, że nie jest to łatwa sprawa przy upalnej letniej pogodzie pogłębiać tajemnicę pojęć 'sacrum – profanum' albo 'res et sacramentum'. Musiałem czytać niemało książek na ten temat, by przypomnieć sobie stare i przestudiowane idee.

Dzięki Bogu w Krakowie i okolicy jest wiele możliwości odpoczynku i odprężenia się po ciężkiej rzeczywistości filozoficzno – teologicznej. Zrobiłem sobie trzy całodniowe wyprawy. Pierwsza wycieczka to szlak papieża Polaka: Sanktuarium Miłosierdzia Bożego i stojące obok Sanktuarium św. Jana Pawła II, Kalwaria i Wadowice. Tam odwiedziłem nowe muzeum w rodzinnym papieskim domu. Natomiast większe wrażenie zrobiło na mnie nowe sanktuarium papieża: imponująca architektura, piękne mozaiki, atmosfera prawdziwej modlitewnej pobożności.

Na drugą wycieczkę pojechałem do Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej Patronki Rodzin, blisko Częstochowy. Za rodzinę trzeba się modlić. W drodze powrotnej do Krakowa przez Katowice wszedłem do nowego Muzeum Śląskiego: wszystko nowiutkie i na dodatek wstęp gratis w lipcu. Wspaniały odnowiony budynek, z myślą o starych kopalniach, klasyczne polskie malarstwo XIX-XX w. na najwyższym poziomie. Dużo interaktywnych zabaw dla całej rodziny.

Trzecia wyprawa była w Tatry, na Świnicę. Pogoda była super, jak na zamówienie: upalnie i słonecznie. Dużo ludzi, a szczególnie dzieci. Jeden z moich towarzyszy sentencjonalnie stwierdził: dopóki są dzieci chodzące po górach, naród trzyma się! To prawda, że góry są o wiele bardziej wymagające niż leżenie na bałtyckich plażach. Już wiele razy byłem w Tatrach podczas okresu letniego i zawsze, podkreślam to słowo 'zawsze', widziałem zakonnice. Przyzwyczaiłem się już do tego dziwnego i tak polskiego zjawiska, ale muszę przyznać, że lubię widzieć je w górach: należą do krajobrazu Tatr. Tym razem naliczyłem sześć dzielnych górskich kobiet w habicie: moje uszanowanie!

Już pod koniec mojego pobytu w Krakowie mieliśmy mały festyn w Ośrodku Akademickim Barbakan, gdzie mieszkałem. Były piosenki, opowiadanie wersetów, humoreski, przestawienia, itp. Każdy robił, co mógł i potrafił. Ja szukałem w moim komputerze starych dowcipów wybranych z internetu i znalazłem następującą listę, którą teraz cytuję dla uśmiechu cierpliwego czytelnika. Przeczytałem je z odrobinę teatralności. Było śmiesznie: people are funny!

– W co grają początkujący idioci? – W palanta.
– Jak się nazywa katar z dwóch dziurek naraz? – Bismarck.
– Kto nie potrzebuje zezwolenia na polowanie na ludzi? – Komary.
– Jak po czesku nazywa się Superman? – Extra Panek.
– Jak się nazywa żona marynarza? – Marynarka.
– Ile potrzeba czasu psychiatrze, żeby wymienić żarówkę? – To zależy od tego, czy żarówka będzie chciała się zmienić.
– Jak się nazywa małżeństwo płetwonurków? – Para wodna.
– Jakich zeszytów nie lubią więźniowie? – Zeszytów w kratkę.
– Co to jest: nie ma nóg, a chodzi? – Zegarek. – A co to jest: ma nogi i nie chodzi? – Krzesło.
– Jaki znak trzeba wstawić pomiędzy cyframi 3 i 4, żeby wyszła liczba większa niż 3 i mniejsza niż 4? – Przecinek.
– Co to są rodzynki? – Zmaltretowane winogrona.
– Czym się różni nauczyciel od bandyty? – Bandyta mówi: To jest napad!, a nauczyciel: „To jest sprawdzian”.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.