Drukuj Powrót do artykułu

Wspólnota luteranów i katolików na wyspie Lolland

10 lutego 2026 | 14:24 | o. jj | Waszyngton Ⓒ Ⓟ

Sample Fot. Priscilla Du Preez 🇨🇦/Unsplash

Choć wielu Duńczyków jest formalnie związanych z narodowym Kościołem luterańskim (Folkekirken), faktyczna wiara religijna i praktyka są znacznie słabsze. Według najnowszego badania jedynie ok. 35 proc. Duńczyków deklaruje wiarę w Boga. Mimo to, w ostatnich latach kilka tradycyjnie wierzących rodzin luterańskich i katolickich połączyło siły w niewielkiej, wiejskiej wspólnocie na wyspie Lolland. Pomimo różnic teologicznych znaleźli oni więcej wspólnego ze sobą niż ze współczesnym społeczeństwem. O nowym trendzie w zsekularyzowanej Skandynawii i o poświęconym mu filmie dokumentalnym pisze katolicka dziennikarka Bénédicte Cedergren na katolickim portalu National Catholic Register (NCR).

W filmie dokumentalnym “The Remnant: The Last Christians of Denmark” (Reszta: Ostatni Chrześcijanie w Danii) amerykański reżyser Matthew Eng postanowił opowiedzieć o życiu, nadziejach i wyzwaniach tych tradycyjnych rodzin chrześcijańskich. „W mediach jest już tak dużo o kryzysach i skandalach naszych czasów, o tym, co się rozpada i nie działa” – powiedział Eng w rozmowie z NCR i dodał: „Ja natomiast pragnąłem zobaczyć przykład tego, co działa: pozytywną wizję życia chrześcijańskiego, która odpowiada na pułapki naszego nowoczesnego stylu życia. Sądząc po dotychczasowym odbiorze nie jestem w tym pragnieniu odosobniony”.

Eng opowiedział, że pewnego dnia natrafił na wątek na Twitterze autorstwa luterańskiego publicysty Mikkela Søtbæka, dotyczący tej ekumenicznej wspólnoty. Zafascynowany,  skontaktował się z Søtbækiem i po roku rozmów oraz podróży zrozumiał, że kryje się tu większa historia. „Mówiąc wprost” – powiedział Eng, mający skandynawskie korzenie – „nie wierzę, że Bóg skończył z Północą i że jesteśmy skazani na trwałe odejście od Niego. Wierzę, że ta historia jeszcze się nie zamknęła”.

Zjednoczeni tradycyjnymi wartościami

Film opowiada historię pięciu rodzin, trzech luterańskich i dwóch katolickich, które przeniosły się z miasta na wyspę Lolland, czwartą co do wielkości wyspę Danii, zamieszkałą przez 57 618 osób. 30-letni Mikkel Søtbæk, ojciec pięciorga dzieci, był pierwszym, który przeprowadził się tam z rodziną.

„Dorastając w Danii jako milenials, trudno nie czuć pewnego wyobcowania wobec dominującej kultury” – powiedział Søtbæk w rozmowie z NCR. Wyjaśnił, że „tradycyjne kręgi wspólnoty rozpadły się” na skutek urbanizacji, sekularyzacji i masowej imigracji. Søtbæk pracuje na pół etatu jako katechista dla luterańskiego stowarzyszenia misyjnego, a na pół etatu jako rolnik. Komentując krajobraz religijny Danii, dodał, że „wielu młodych Duńczyków tęskni za poczuciem tożsamości, przynależności oraz sensu” – tęsknota ta była wspólna dla pięciu rodzin na Lolland, z których wszystkie – z wyjątkiem jednego ojca – są konwertytami na chrześcijaństwo. „To naprawdę skok wiary. Trzeba zaufać temu projektowi, uwierzyć w tę ideę, by podjąć taką decyzję. To trudne, ale z drugiej strony liczba korzyści i błogosławieństw jest absolutnie niezwykła” –  podkreślił ojciec pięciorga dzieci. 

Pomimo „podziału konfesyjnego” zarówno rodziny luterańskie, jak i katolickie „podzielają te same tradycyjne wartości i podejście do chrześcijaństwa”, dlatego „w niemal wszystkich praktycznych sprawach stoją sobie bardzo blisko”, zwłaszcza w kwestii życia rodzinnego. „Wielkim smutkiem jest oczywiście to, że nie możemy razem klękać i przyjmować Eucharystii” – ubolewał Søtbæk. „To poważna rana w naszej relacji. A jednak tak wiele nas łączy”.

Bóg w centrum

Katolicki ojciec trójki dzieci, Erik (pseudonim, użyty na jego prośbę ze względów na zachowanie prywatności), potwierdził, że rodziny mają „więcej podobieństw niż różnic, jeśli chodzi o to, jak żyją na co dzień”. „Bóg jest zawsze w centrum życia naszych rodzin” – powiedział i dodał: „Zgadzamy się co do ról płciowych, struktury rodziny, wartości i tak dalej”. Erik wraz z żoną przenieśli się na Lolland z Kopenhagi, gdy spodziewali się trzeciego dziecka, ponieważ „mogli kupić dom z dużym ogrodem w bardzo rozsądnej cenie” oraz dlatego, że jako katolicy postrzegali Lolland jako miejsce atrakcyjne – na wyspie jest kilka kościołów i klasztor. „Wyspa ma silną historię katolicką — zarówno sprzed reformacji, jak i później, dzięki falom imigrantów z Polski (…) Lolland wydawała się nam idealnym miejscem do życia w tradycyjnym stylu, w którym mogliśmy pozwolić sobie na utrzymanie rodziny z jednej pensji, a jednocześnie nawiązać relacje z ludźmi o podobnych wartościach, więc w gruncie rzeczy była to dla nas decyzja dość łatwa” – powiedział Erik.

„Milenialna opcja benedyktyńska”

Odnosząc się do potencjalnej krytyki, że rodziny „zamykają się w małej bańce i uciekają od świata”, Søtbæk argumentował, że raczej „tworzą bezpieczny ogród, w którym mogą odpocząć, rozkwitać, wzrastać i czuć się jak u siebie. Z drugiej strony, w nowoczesnym społeczeństwie bycie chrześcijaninem bywa bardzo wyczerpujące, bo nieustannie trzeba zajmować stanowisko i bronić swoich poglądów”.

Amerykański publicysta Rod Dreher, który spopularyzował ideę „opcji benedyktyńskiej”, określił duńską wspólnotę mianem „milenialnej opcji benedyktyńskiej”. W bestsellerze “The Benedict Option: A Strategy for Christians in a Post-Christian Nation” (Opcja benedyktyńska: Strategia dla Chrześcijan w Świecie Postchrześcijańskim) autor postuluje tworzenie opartych na wspólnej wierze wspólnot chrześcijańskich w odpowiedzi na coraz bardziej zsekularyzowaną kulturę. Jak wyjaśnił Søtbæk, idea ta nawiązuje do pierwszych chrześcijan, którzy po upadku Cesarstwa Rzymskiego i rozprzestrzenieniu się herezji „wycofali się do małych, blisko zżytych wspólnot, gdzie podtrzymywali płomień wiary i gdzie chrześcijaństwo mogło rzeczywiście przetrwać i rozkwitać”, aż „grunt znów stał się bardziej podatny na Ewangelię”. A Erik dodał: “Jeśli chcemy zrównoważonego, odpornego chrześcijaństwa, potrzebujemy silnych wspólnot. Robiąc to własnym przykładem mam nadzieję zainspirować innych: to nie jest fantazja. To realna możliwość i szansa warta podjęcia. Dla mnie bycie Duńczykiem oznacza powrót do naszych katolickich korzeni”.

Drogi Czytelniku,
cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie!
Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz trudniejsze.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie portalu eKAI.pl za pośrednictwem serwisu Patronite.
Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Wersja do druku
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.
Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.